Baraże o krok
Szybkie dwie bramki ułożyły spotkanie pod Klimczokiem. Górale kontrolowali senne fragmenty drugiej połowy i przypieczętowali zwycięstwo.
Krzysztof Kolanko (z prawej) wyrasta na czołową postać bielskiego zespołu. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
Podbeskidzie rozpoczęło z animuszem. Już w 3 minucie bliski szczęścia był Marcin Urynowicz, ale po kolejnej akcji było 1:0. Krzysztof Kolanko wyłożył piłkę wzdłuż pola karnego do Maksymiliana Sitka, a ten w pełnym biegu trafił w „okienko”. Miejscowi poszli za ciosem i uderzeniem Mateusza Kizymy zmusili Klaudiusza Mazura do najwyższego wysiłku, a po chwili jego koledzy wybili futbolówkę z linii bramkowej po strzale Kamila Sochania. Ofensywny napór przyniósł jednak drugiego gola. Wojciech Słomka popędził prawą stroną i dograł po ziemi do Lucjana Klisiewicza, który przyjął futbolówkę i sprytnym podcięciem przelobował bramkarza. Przyjezdni rzadko dochodzili do głosu, a ich najlepsza okazja miała miejsce w 19 minucie, kiedy Kalko zastopował uderzenie Maciej Śliwy. Miejscowi jeszcze przed przerwą mogli podwyższyć. Kolejną centrę Kolanki próbował zamknąć Marcin Biernat, lecz nie trafił czysto w piłkę, która w sporym zamieszaniu trafiła do Oskara Tomczyka, a następnie w słupek.
Druga część miała znacznie spokojniejszy przebieg. Bielszczanie się cofnęli i pozwolili rozgrywać rywalom. Ci - wobec problemów ze sforsowaniem defensywy - próbowali uderzeń z dystansu, ale Konrad Forenc nie miał problemów z ich obroną. Na 5 minut przed końcem jedna z nielicznych akcji Podbeskidzia zakończyła się faulem na Bartoszu Martoszu, a karnego na gola zamienił niezawodny (7/7) w tym elemencie Biernat. Jeszcze przed końcem oko w oko bramkarzem stanął Maciej Górski, lecz spudłował.
- Był to mecz zespołów mających różne cele, co było widać zwłaszcza w pierwszych minutach. Mówiąc wprost - nie wyszliśmy z szatni - ocenił Tomasz Pozorski. Zdaniem trenera Sokoła, trzecia bramka „mocno zamazuje obraz spotkania”. - Oddaliśmy więcej uderzeń, co pokazuje naszą dużą determinację - komentował szkoleniowiec walczącego o utrzymanie beniaminka.
Z kolei Marcin Włodarski rozpoczął wypowiedź od coraz częściej powtarzanego hasła: „lepiej wygrać niż przegrać”. - Mieliśmy kontrolę nad meczem i znacznie więcej groźnych okazji, dlatego uważam, że zwyciężyliśmy zasłużenie - ocenił opiekun Podbeskidzia, które jeszcze mocniej usadowiło się w szóstce.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sokół Kleczew 3:0 (2:0)
1:0 - Sitek, 4 min, 2:0 - Klisiewicz, 17 min, 3:0 - Biernat, 86 min (karny)
PODBESKIDZIE: Forenc - Sochań, Biernat, Gach - Sitek, Słomka (70. Takacz), Kizyma (61. Kanach), Urynowicz, Kolanko (70. Bieroński) - Tomczyk (61. Martosz), Klisiewicz (82. Górski). Trener Marcin WŁODARSKI.
SOKÓŁ: Mazur - Zimmer (72. Tkaczyk), Gawlik, Bartosiak, Andrzejewski, Kostewycz (61. Kargul-Grobla) - Sangowski, Dudziński (82. Karbowy), Wandachowicz, Śliwa - Stangret (61. Retlewski). Trener Tomasz POZORSKI.
Sędziował Patryk Świerczek (Brzesko). Widzów 2167.
Żółte kartki: Słomka - Kostewycz, Gawlik.
