Bałkańska wojna
Triple-double Doncicia i Jokicia. Lakers górą w dreszczowcu z Nuggets.
„W pogoni za wielkością. Nieustępliwie" - tak zdjęcie Luki Doncicia podpisano w mediach społecznościowych klubu z LA. Fot. Facebook Los Angeles Lakers
Nowojorczycy do piątkowego meczu w Indianapolis przystępowali mocno osłabieni, bo wypadło dwóch graczy pierwszej piątki (Karl-Anthony Towns oraz Josh Hart z powodu kłopotów z kolanami) i wydawało się, że otwiera się szansa na solidny występ dla Jeremy'ego Sochana. Tymczasem reprezentant Polski także trafił na listę graczy niezdolnych do gry z powodu... przeziębienia. To już 32. mecz w sezonie opuszczony przez Sochana.
Knicks pokonali ligowego słabeusza 101:92, Jalen Brunson zdobył 29 pkt i zaliczył 9 asyst, OG Anunoby dołożył 25 „oczek" i 8 zbiórek, a Mitchell Robinson ustanowił rekord życiowy, notując aż 22 zbiórki, do których dorzucił 12 pkt. Goście odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu i szóste w ostatnich dziewięciu meczach. Wciąż walczą o miejsce w pierwszej czwórce, które gwarantuje przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie play offu.
Indiana to ligowy słabeusz, jest na ostatnim miejscu w Konferencji Wschodniej, a zdziesiątkowana kontuzjami poniosła 12. porażkę z rzędu. Po meczu trener Knicks chwalił Brytyjczyka Onunoby'ego. – OG był dla nas kluczowy. Jego umiejętność atakowania kosza była dziś wielka, zwłaszcza siła, z jaką wymusił dziewięć rzutów wolnych. Grał jak człowiek z misją - powiedział Mike Brown.
W sobotę z kolei wielkie emocje były w Crypto.com Arena w Los Angeles. Do rozstrzygnięcia meczu Lakers z Nuggets konieczna była dogrywka. Gospodarze lepiej zaczęli, wygrali dwie kwarty i zdecydowanie prowadzili w połowie (61:50). Po przerwie dużo lepiej zagrali goście z Kolorado i na finiszu to oni byli w lepszej sytuacji, 5 minut przed końcem prowadzili 8 punktami (106:98). Nie potrafili utrzymać tej przewagi, do dogrywki doprowadził Austin Reaves po tym, jak zebrał własny, celowo niecelny rzut wolny i trafił na 1,9 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry.
Dodatkowe 5 minut także obfitowało w ogromne emocje, a o sukcesie gospodarzy przesądził rzut Luki Doncicia na pół sekundy przed końcem. Mecz miał dwóch bohaterów, obu z Bałkanów - Nikola Jokić (Nuggets) oraz Doncić (Lakers) zaliczyli triple-double i pokazali całą gamę niesamowitych akcji. Serb zakończył mecz z dorobkiem 24 punktów, 16 zbiórek i 14 asyst, a Słoweniec zanotował 30 pkt, 13 asyst i 11 zbiórek. Obaj opuszczali parkiet niesamowicie zmęczeni. - Czuję się świetnie, ale jestem zmęczony jak cholera. Muszę teraz odpocząć, ale to wielkie zwycięstwo, wielkie zwycięstwo... - powtarzał Luka Doncić.
Przed sobotnią kolejką aż cztery zespoły (Houston, Lakers, Denver i Minnesota) miały po 41 zwycięstw, tocząc walkę o trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej. Na razie na czoło tego peletonu wysunęli się Lakers.
Piątek: Detroit - Memphis 126:110, Indiana - New York 92:101, Toronto - Phoenix 122:115, Dallas - Cleveland 105:138, Houston - New Orleans 107:105, Golden State - Minnesota 117:127, Portland - Utah 124:114, LA Clippers - Chicago 119:108.
Sobota: Philadelphia - Brooklyn 104:97, Atlanta - Milwaukee 122:99, San Antonio - Charlotte 115:102, Boston - Washington 111:100, Miami - Orlando 117:121, LA Lakers - Denver 127:125 po dogrywce, LA Clippers - Sacramento 109:118.
(pp)
