Badacz sztafetowej nadziei
W Anterselvie, odległej o 50 km od Cortiny d'Ampezzo, ale aż o 400 km od Mediolanu, gdzie w piątek odbyła się ceremonia otwarcia igrzysk, rusza w niedzielę rywalizacja o medale w biathlonie.
Konrad Badacz już w olimpijskim plastronie. Czy i w olimpijskiej formie? Fot. facebook.com/konradbadacz
Już po raz czwarty – zaczęło się wszystko od imprezy w Soczi w 2014 roku – zmagania zainaugurują zawodnicy i zawodniczki w sztafecie mieszanej (4x6 km). Tytułu sprzed czterech lat bronić będą Norwegowie, którzy w Pekinie wyprzedzili Francuzów oraz ekipę spod znaku Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Biało-czerwonych w stolicy Chin zabrakło; przepustkę na igrzyska zdołał wywalczyć wówczas jedynie Grzegorz Guzik. Wcześniej Polacy plasowali się poza czołową dziesiątką: w Soczi zajęli miejsce 12. w gronie szesnastu drużyn (Krystyna Pałka, Magdalena Gwizdoń, Łukasz Szczurek, Krzysztof Pływaczyk), cztery lata później zaleźli się na 16. pozycji (Gwizdoń, Kamila Żuk, Andrzej Nędza-Kubiniec, Grzegorz Guzik).
Sztafety przynoszą niespodzianki
Czegóż spodziewać się można po występie naszej „czwórki mieszanej” na trasie olimpijskiej w Anterselvie? W tegorocznej edycji Pucharu Świata tę konkurencję rozegrano dwukrotnie. W listopadzie w Oestersund zajęliśmy miejsce 17. (Jan Guńka, Konrad Badacz, Anna Nędza-Kubiniec, Żuk), w ostatnich zmaganiach pucharowych przed igrzyskami nasza sztafera w Novym Meście była dwunasta (Anna Mąka Żuk, Guńka, Marcin Zawół). Patrząc zatem wstecz, trudno mówić o rozbudzonych nadziejach: w kontekście dotychczasowych startów, wielkim sukcesem byłoby zmieszczenie się w dziesiątce. - Biegi sztafetowe bywają areną niespodzianek – przypominał na naszych łamach Zbigniew Waśkiewicz, z miejsca jednak dodawał, że słowo „niespodzianka” w kontekście Polaków używa nie w kontekście ewentualnego podium, a raczej miejsca w ósemce...
Po naukę i... coś pięknego
Nie zmienia to faktu, że generalnie na start biathlonistów warto spojrzeć z zainteresowaniem. - Mamy grupę młodych ludzi, którzy mogą zrobić niespodziankę. Niby jadą po naukę na igrzyska, ale może się to przekształcić w coś pięknego – zapowiadał nasz jedyny olimpijski medalista w tej dyscyplinie, Tomasz Sikora, przywołując m.in. nazwisko Grzegorza Galicy. To najmłodszy zawodnik w całej polskiej ekipie olimpijskiej, ubiegłoroczny wicemistrz świata juniorów w biegu indywidualnym.
Nadzieja, niewiadoma, presja
Galica dołączył do ekipy trenera Uroša Velepca, byłego szkoleniowca m.in. kadry Niemiec, od dziewięciu miesięcy współpracującego z męską reprezentacją Polski. To pod jego skrzydłami postęp zrobił również Konrad Badacz, który we wspomnianym wcześniej Novym Meście zajął 21. miejsce w biegu masowym. - Na pewno stać nas na dobry wynik – tak o nadziejach przedsztafetowych mówił serwisowi Onet. - Szkoda, że to będzie pierwszy bieg na igrzyskach, a więc i duża niewiadoma, i duża presja. Może gdyby ten start był później w programie, byłoby lepiej. A może nie? - zastanawiał się zawodnik MKS-u Karkonosze Sporty Zimowe Jelenia Góra.
Początek rywalizacji biathlonowej w sztafecie mieszanej – w niedzielę o 14.05.
(DaL)
