Babskim okiem


Zdjęcie z archiwum Polskiego Komitetu Olimpijskiego.


Babskim okiem


Lidia Nowakowa


Piękna Halina


Ta piękna Halina to oczywiście Halina Konopacka. Najjaśniejsza gwiazda polskiego przedwojennego sportu. Właśnie przypomniano nam tę wspaniałą postać. W niedzielny wieczór na telewizyjnym ekranie obejrzeliśmy film „Konopacka. Walka o złoto”… Piękna kobieta, znakomita sportsmenka, a na dodatek… poetka. Aż trudno uwierzyć, że można mieć tyle talentów naraz… Ale talent miała rzeczywiście ogromny. Kiedy po raz pierwszy w życiu - tak dla zabawy - rzuciła sobie dyskiem, to uzyskała 31 metrów i 26 centymetrów, bijąc jakby „od niechcenia” aktualny rekord Polski… To dla niej, po raz pierwszy w historii, w czasie igrzysk olimpijskich w Amsterdamie - 31 lipca 1928 roku - zagrano Mazurka Dąbrowskiego i na najwyższy z masztów wciągnięto biało-czerwoną flagę. Wiele już razy przypominałam tę postać, ale myślę, że naprawdę warto zrobić to raz jeszcze.

To ona zdobyła przecież dla Polski pierwsze olimpijskie złoto. Ten złoty rzut dyskiem w Amsterdamie to było 39 metrów i 62 centymetry. Jej sukces był dla organizatorów dość niespodziewany, bo aż 20 minut zajęło im znalezienie nut, aby orkiestra mogła zagrać polski hymn na cześć mistrzyni. Halina Konopacka dzięki swym sportowym osiągnięciom - i urodzie, bo to także ona była miss tamtych igrzysk - była najbardziej interesującą przedwojenną polską sportsmenką. Niektórzy twierdzą nawet, że była tak popularna, jak słynny Jan Kiepura. Piękna, elegancka… I miała poetycką duszę. Jej wiersze publikowane były na łamach „Wiadomości Literackich” i „Skamandra”. I na dodatek jeszcze… malowała. „Czerbieta”, bo tak ją nazywano. A to od czerwonego swetra, który bardzo lubiła nosić i beretu… Była nie tylko mistrzynią olimpijską, ale i trzykrotną rekordzistką świata i trzykrotną medalistką Światowych Igrzysk Kobiet. Tytuł mistrzyni Polski zdobywała aż 27 razy! W różnych konkurencjach. Bo rzucała oszczepem, pchała kulę, pływała, grała w tenisa i w kosza, świetnie jeździła na nartach i bardzo lubiła zasiadać za kierownica automobilu. I pewnie słuchając swej poetyckiej duszy mawiała, że ona „sportu bez entuzjazmu nie rozumie, a żeby w sporcie osiągnąć sukces, trzeba go uprawiać con amore”. Czyli kochać to, co się robi…