Awantura o karnego

Czy Widzewowi należała się „jedenastka” za atak na Mariusza Fornalczyka?

Kto kogo sfaulował? Fot. PAP/Marian Zubrzycki

KONTROWERSJA KOLEJKI

To zdecydowanie najgłośniejsza sytuacja ostatniego weekendu. Przy wyniku 1:1 Widzew przez całą drugą połowę napierał na Wisłę Płock, ale nie udało mu się pokonać po raz drugi Rafała Leszczyńskiego. Pomocny w tym aspekcie mógłby być rzut karny – a był już odgwizdany! W 80 minucie Marcus Haglind-Sangre trafił w nogę szarżującego Fornalczyka, na pierwszy rzut oka ewidentnie go faulując. „Jedenastki” jednak nie było, ale dlaczego? Kluczowe okazało się to, że skrzydłowy z Bytomia w trakcie biegu świadomie postawił krok (nogę) w prawą stronę, tak że ścigający go Szwed kopnął go, powodując upadek. Po VAR-ze karny został odwołany.

Ekspert Canal+ Adam Lyczmański stwierdził: – Nie szukajmy drugiego dna w sytuacjach, które są proste. Jeżeli zawodnik zastawia piłkę, a ktoś mówi, że on zrobił celowy krok w prawą stronę, mając piłkę pod kontrolą i w tę nogę zostaje kopnięty przez obrońcę, który przegrał walkę o pozycję, to o czym my rozmawiamy? Mamy przewinienie zawodnika Wisły – zaznaczył były arbiter, ale to nie znaczy, że jego opinia jest jedyna, ostateczna i nieomylna. Były sędzia Rafał Rostkowski napisał na portalu X tak: – Jeżeli napastnik biegnie za piłką, porusza się za piłką i jest skoncentrowany na piłce, to nawet delikatne trącenie od tyłu może powodować rzut karny. Tu zawodnik Widzewa wykonał nagły ruch bok w celu wymuszenia karnego. Prędzej żółta kartka niż karny – zaznaczył.

Warto przytoczyć jeszcze opinię arbitra głównego meczu Widzew – Wisła, Tomasza Kwiatkowskiego, który wypowiedział się dla Weszło: – Kamera od frontu „Fornala” pokazywała, jak biegnie i wstawia prawą nogę w tor poruszania się obrońcy, który wbiegał w pustą przestrzeń. Gdyby ten ruch „Fornala” był połączony z piłką, która byłaby po prawej stronie, wtedy dla mnie to byłby karny, bo jednak obrońca przegrał walkę o pozycję i musi uważać na to, jak napastnik zarządza piłką. Natomiast „Fornal” miał piłkę przed sobą, powiedzmy bliżej lewej nogi i wstawił prawą nogę w prawo, jakby nie w połączeniu z piłką, bo tej piłki tam nie było. Można więc powiedzieć, że za ten kontakt między zawodnikami odpowiadał nie obrońca, a „Fornal”. On doprowadził do tego kontaktu, wykonując ruch niezwiązany z piłką. I finalnie można powiedzieć, że jest to jakimś podstawieniem nogi przez napastnika.

I kto ma tu rację?

Piotr Tubacki