Awans po roku banicji

GieKSa nie ugrzęzła w pierwszoligowej szarzyźnie i znów będzie gościła światowe gwiazdy, ale w nowej hali.

Szczęśliwi siatkarze GKS-u na podium po wygranym meczu w Bielsku-Białej. Fot. Tomasz Błaszczyk/GKS Katowice

GKS KATOWICE

Łatwiej spaść z PlusLigi niż do niej powrócić – to wyświechtane stwierdzenie, ale znajdujące potwierdzenie w rzeczywistości. W 1. lidze zakotwiczyło parę uznanych firm, które nie mogą się przebić na najwyższy szczebel. To jednak nie dotyczy siatkarzy GKS-u Katowice, którzy w imponującym stylu powrócili do elitarnego towarzystwa. I znów się potwierdziło, że kto ma w drużynie rozgrywającego Grzegorza Pająka, ten może liczyć na awans - taka panuje powszechna opinia w środowisku siatkarskim.

Trudne sklejanie

Zespół GKS-u mógł uniknąć degradacji, bo przecież znacznie wcześniej było wiadomo, że ekstraliga zostanie odchudzona i degradacja dopadnie aż trzy zespoły. W klubie - w naszym przekonaniu - poskąpiono grosza, zespołu nie wzmocniono na tyle i stąd katowicki zespół musiał opuścić elitarne towarzystwo. Ponadto był nękany wewnętrznymi problemami. Trener Grzegorz Słaby opuścił drużynę, zaś jego miejsce zajął asystent Emil Siewiorek.

W środowisku siatkarskim panują dziwne obyczaje, bo jeszcze sezon nie nabrał rumieńców, a już tworzy się drużynę na kolejny. Tę „modę” wprowadzili menedżerowie i kto „prześpi” najważniejszy okres na przełomie roku, ma później kłopoty ze skompletowaniem wartościowego składu.

- My byliśmy w rozkroku, bo balansowaliśmy na krawędzi spadku, ale jeszcze nie zostaliśmy zdegradowani – wyjawia dyrektor sekcji siatkarskiej Jakub Bochenek. - Nie wiedziałem jak postąpić, ale otrzymałem wyraźny sygnał od ówczesnego prezesa, że trzeba stworzyć zespół, który po sezonie miałby szansę gry na najwyższym poziomie, a jeżeli nie daj Boże spadnie, to po sezonie ma wrócić. Stąd też poczyniliśmy odpowiednie ruchy kadrowe. Stworzyliśmy zespół oparty na doświadczonych zawodnikach, mających bogaty staż na najwyższym poziomie. Zawodnikom należy się duży szacunek, że związali się z klubem i podpisywali kontrakty niejako w ciemno. Podpisywali umowy z klubem, który był w PlusLidze, a w marcu spadł. Grzegorz Pająk miał kontuzję, ale cały czas był monitorowany przez naszych fizjoterapeutów i przygotowania do sezonu rozpoczął od pierwszego dnia.

Wielu kandydatów

Łatwo spaść, ale zdecydowanie trudniej jest awansować. 1. liga z sezonu na sezon jest coraz silniejsza i występują w niej kluby, które nie ukrywają wysokich aspiracji. Stal Nysa, Anioły Toruń, BBTS Bielsko-Biała, MKS Będzin, Mickiewicz Kluczbork oraz – oczywiście – GKS Katowice – to drużyny, które miały prawo myśleć o awansie.

- Jest jeszcze kilka innych zespołów, które chciały walczyć z najlepszymi i sprawiać niespodzianki – dodaje dyrektor GKS-u. - Mieliśmy skład ze wspomnianym Grześkiem Pająkiem, Wojtkiem Włodarczykiem, Michałem Superlakiem, Gonzalo Quirogą, Bartkiem Krulickim czy Damianem Domagałą, gwarantujący odpowiednią jakość. W styczniu doszedł równie doświadczony Wojtek Ferens. „Walczymy o awans” – to było hasło wywoławcze, ale wiedziałem, że nie będzie łatwo. Nie wiem, czy łatwiej jest się utrzymać, czy trudniej awansować... Sprawdzimy to w nadchodzącym sezonie (śmiech). Towarzyszyła nam ogromna presja, bo każdy chciał z nami wygrać i grał na maksa. Oczywiście, nie tłumaczę wstydliwych porażek w Augustowie i Grodzisku Mazowieckim. Mocno je przeżyliśmy, ale na szczęście nie miały one wpływu na końcowy wynik. Tylko 6 porażek na 30 spotkań w sezonie zasadniczym i 1. miejsce. To jednak nic nie znaczyło, bo wszystko miało się rozstrzygnąć w play offie.

Pod napięciem

Ćwierćfinały i półfinały były grane do dwóch zwycięstw i z Siedlcami obyło się bez emocji. - Po sezonie zasadniczym wiedziałem, że jesteśmy w formie i jesteśmy zdolni walczyć o główną premię – uśmiecha się Bochenek. - Rzeczywiście, z Siedlcami było zgodnie z planem, jednak w półfinale z Kluczborkiem już były emocje. Owszem, wygraliśmy u siebie 3:0, ale przegraliśmy na wyjeździe 2:3. A w decydującym meczu przegraliśmy pierwszego seta i zrobiło się gorąco, ale zespół się pozbierał i wygrał 3:1. W finale z BBTS-em po dwóch wygranych meczach wszystkim wydawało się, że kolejny będzie formalnością. A tymczasem nasi rywale nie mieli nic do stracenia i zagrali u nas świetne spotkanie. Za porażkę 0:3 zrewanżowaliśmy się w Bielsku-Białej. Awans zdobyliśmy dzięki doświadczeniu naszych siatkarzy, którzy wytrzymali ogromną presję, jaka nam towarzyszyła w tym sezonie.

Bez rewolucji

Tuż po awansie pojawia się pytanie - co dalej? Mimo wszystko różnica między 1. ligą i ekstraklasą jest spora. Na rewolucję personalną się nie zanosi. Trener Emil Siewiorek podpisał nowy kontakt i będzie prowadził GieKSę w zbliżającym się sezonie.

- Tym razem ten okres transferowy nieco się wydłużył i mamy możliwość wyboru – wyjawia szef katowickiej sekcji siatkarskiej. - Jednak nie będzie rewolucji personalnej, bo większość kontraktów po awansie została przedłużona. Będzie kilka zmian, bo musimy wzmocnić kilka pozycji, by mieć większe możliwości wyboru. Rozmawiamy i jesteśmy na dobrej drodze do skompletowania składu. Niebawem sukcesywnie będziemy informować o kadrowych ruchach. Nie chcemy odstawać od rywali i gdy patrzę na poszczególne drużyny, to z kilkoma śmiało możemy powalczyć. Na pewno nie będziemy postrzegani jako faworyci, ale będziemy podejmować walkę z każdym rywalem. Nie będzie na nas ciążyła presja, jaka nam towarzyszyła w minionym sezonie – mówi na zakończenie dyrektor Bochenek.

W minionym sezonie halę przy Nowej Bukowej odwiedzała spora rzesza kibiców, ale teraz frekwencja będzie zdecydowanie większa. Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Mateusz Bieniek czy Jakub Kochanowski – te nazwiska będą przyciągały nie tylko fanów siatkówki. Dobrze się stało, że banicja GieKSy trwała zaledwie sezon, bo przecież po ewentualnym niepowodzeniu można byłoby popaść w szarzyznę i „zakopać” w 1. lidze.

Włodzimierz Sowiński

AUTORZY AWANSU

◾ Rozgrywający: Piotr Fenoszyn, Grzegorz Pająk 
Przyjmujący: Wojciech Ferens, Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski, Gonzalo Quiroga, Wojciech Włodarczyk 
Środkowi: Bartłomiej Krulicki, Damian Hudzik, Bartosz Schmidt, Maciej Wóz 
Atakujący: Damian Domagała, Michał Superlak

Libero: Kajetan Marek Patryk Waloch.

Trenerzy: I - Emil Siewiorek, II – Maciej Barczyński, III – Piotr Karlik, Jakub Nalepka.
Prezes klubu - Sławomir Witek
Dyrektor sekcji - Jakub Bochenek
Kierownik drużyny - Jacek Cholewa
Menedżer sekcji - Jadwiga Kubica
Fizjoterapeuci: Agnieszka Czura, Tomasz Szpunar
Masażystka - Karolina Krasoń
Media - Magdalena Weżgowiec

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się