Awans nas nie przerazi
Rozmowa z Michałem Mizgałą, trenerem Rakowa II Częstochowa
David Kabala (tyłem) i Oskar Kubik mają pomóc rezerwom Rakowa w awansie do III ligi. Fot. Raków Częstochowa
Czego się spodziewacie po półfinale baraży o III ligę z Ruchem Zdzieszowice?
- Charakterystykę zespołu rywala znamy, bo od jakiegoś czasu mieliśmy świadomość, że możemy z nim zagrać w barażach. Bacznie obserwowaliśmy sytuację nie tylko w opolskiej IV lidze, ale też w regionie lubuskim i dolnośląskim. Udało nam się zebrać materiał, by scharakteryzować tamtejsze drużyny. Ruch na pewno jest zespołem bazującym na doświadczeniu, bo jest tam kilku zawodników, którzy tam grali jeszcze w II lidze. Na pewno ma mocną ofensywę, bazuje też na dobrej organizacji gry w obronie niskiej. Zdzieszowiczanie w lidze nie byli dominatorem, ale często strzelali pierwsi bramkę, a potem oddawali piłkę przeciwnikom. Fazy przejściowe mogą okazać się kluczowe w tym spotkaniu. Trzeba będzie też uważać na stałe fragmenty gry, bo mają 2-3 zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę, szczególnie jeden środkowy obrońca strzela sporo bramek i przeważnie jest dużo zamieszania wokół niego, potrafi dojść do sytuacji i uderzyć głową. Mają zawodników, którzy grali mecze na wysokim poziomie emocjonalnym. U nas jest młoda ekipa i to na pewno będzie główna różnica w tym meczu. Głęboko wierzę, że szybko opanujemy tremę i zagramy swoje.
Piasta Żmigród i Stilon Gorzów w perspektywie ewentualnego finału, który byłby w Częstochowie, również tak rozpracowaliście?
- Nie chciałbym teraz mówić o potencjale tych drużyn. Trudno na gorąco wskazać najmocniejsze ich strony, bo nie rywalizowaliśmy z nimi w lidze. Patrząc teoretycznie drużyny z województwa opolskiego przeważnie są słabsze, bo tam są 2-3 mocne zespoły, które zupełnie dominują ligę. Trudno wskazać, który z tych zespołów w teorii może być słabszy, ale nie da się ukryć, że gra na swoim boisku to spory atut. W tym sezonie w Częstochowie przegraliśmy tylko jeden mecz i to w dość kuriozalnych okolicznościach. Więc jeśli już w tym finale będziemy, to szala lekko przechyli się na naszą stronę.
Maciej nadzieję na to, by finał zagrać na głównym boisku?
- Szczerze mówiąc nie koncentrowałem się jeszcze na tym. Skupiamy się teraz na meczu półfinałowym. Jeśli awansujemy, to będziemy o tym rozmawiali z władzami klubu i podejmiemy najbardziej słuszną decyzję. Nie ma co ukrywać, że przy takich warunkach atmosferycznych,jakie obecnie panują, sztuczna murawa trochę przeszkadza. To też często był nasz atut, ale graliśmy ostatnio w Ustroniu, gdzie murawa była fenomenalna i zagraliśmy tam jedno z naszych najlepszych spotkań pod kątem techniczno-taktycznym. Nawierzchnia jest jednak sprawą drugoplanową, przede wszystkim chcemy skupić się na działaniach w meczu.
Jest szansa na wzmocnienia z pierwszego zespołu?
- Nie ma, bo zawodnicy z tamtej kadry są na urlopach, odpoczywają. Zaraz ruszają przecież z przygotowaniami do nowego sezonu. Szczerze to nawet nie pytaliśmy o nikogo, bo każdy ma swoje priorytety. Będziemy grali zespołem, który funkcjonował w IV lidze.
Jak w klubie podchodzą do ewentualnego awansu?
- Nie rozmawialiśmy o tym zbyt wiele z władzami klubu. Myślę, że to bardziej pytanie do prezesów, dyrektora akademii. Nie doszły do mnie jednak żadne słuchy, żeby ten awans miał być nam niepotrzebny. Myślę, że tak dużego klubu jak Raków z pewnością nie przerazi perspektywa drugiego zespołu w III lidze. Trzeba zrobić wszystko, aby o to powalczyć, a potem będziemy się ewentualnie martwić. Jestem przekonany, że w klubie wszyscy tego chcą.
Waszym ewentualnym awansem mogą nieco „martwić się” w Skrze. Jeśli Raków będzie miał rezerwy w III lidze, może nie być zainteresowany dalszą współpracą z klubem z Loretańskiej...
- Mam nadzieję, że działacze i fani Skry mimo wszystko będą nam kibicować w tym awansie, bo zawsze lepiej, żeby dwie drużyny z Częstochowy były na tym szczeblu. Dysponujemy tyloma młodymi, utalentowanymi zawodnikami, że nie powinno być problemu z pogodzeniem interesów Skry i Rakowa II. Będziemy chcieli wprowadzać kolejnych młodych, więc tu nikt nie powinien ucierpieć.
Rozmawiał Mariusz Rajek
