Awans na 75-lecie?

Jednym z celów transferowych Hutnika Kraków na zimowe okno transferowe jest „dziewiątka”.

Michał Głogowski (z prawej) w zimie będzie walczył o skład Lechii. Hutnik musi znaleźć jego następcę.

Jesienią pierwszym napastnikiem i najlepszym strzelcem krakowskiego zespołu był Michał Głogowski, który przeszedł do Lechii Gdańsk. Beniaminek ekstraklasy kupił go we wrześniu, ale do końca rundy zostawił na wypożyczeniu w Hutniku. 19-latek miał dołączyć do nowej drużyny od 1 stycznia, jednak kluby porozumiały się i opuścił Suche Stawy już z końcem listopada. W ostatnim meczu roku, w Szczecinie ze Świtem, nie zagrał z powodu kontuzji. Z nową drużyną poznał się jeszcze przed zakończeniem rundy jesiennej w ekstraklasie, na żywo obejrzał spotkanie ze Śląskiem Wrocław. Treningi z nowymi kolegami rozpocznie w styczniu.

Nieoczywisty wybór

Hutnik zimą musi znaleźć następcę Głogowskiego, bo trener Maciej Musiał miał problem z obsadzeniem pozycji numer dziewięć. Postawił na powoływanego do juniorskich kadry krakowianina z dwóch powodów: braku alternatywy i swojego problemu z określeniem zawodnika, który wcześniej dostawał szansę na skrzydle. Zmiana pozycji okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ były gracz m.in. Wisły strzelił 11 goli i razem z dwoma innymi piłkarzami zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych w Betclic 2. Lidze. - Nie będzie łatwo znaleźć napastnika, ale oczywiście się rozglądamy - mówi prezes Artur Trębacz. Do końca poprzedniego sezonu, przez trzy rundy, w ataku „Dumy Nowej Huty” oglądaliśmy Marcina Wróbla. Rosły snajper odszedł z klubu i jesienią nie wystąpił w żadnych rozgrywkach. Hutnik był zdecydowany zatrudnić go po raz kolejny, jednak piłkarz nie chciał przejść pewnych badań. Tymczasem w klubie do dziś uważają, że bez operacji nie byłby do końca sprawny. Nieoficjalnie mówi się, że zawodnik, który na trzecim poziomie nie robił takiej furory, jak szczebel niżej (16 trafień w 17 występach dla Rekordu Bielsko-Biała), ma inny pomysł na życie i nie wróci już do zawodowego grania w piłkę.

Sukces na jubileusz?

W przyszłym roku, dokładnie 21 marca, Hutnik będzie obchodził 75-lecie. Działacze planują uroczystości jubileuszowe, ale po cichu mówi się, że najlepszym prezentem byłby awans do 1. ligi. Po niezłej jesieni zespół trenera Musiała ma szansę powalczyć o promocję poprzez baraże. W 2020, na 70-lecie, krakowianie wrócili na szczebel centralny. Sezon został przerwany przez pandemię, a oni i Motor Lublin mieli identyczną liczbę punktów. W tabeli prowadził Hutnik, jednak prowadzący rozgrywki Lubelski Związek Piłki Nożnej zdecydował, że wygrany bezpośredni mecz „Dumy Nowej Huty” się nie liczy, bo nie było okazji do rewanżu. Salomonowe rozwiązanie znalazł PZPN, który zdecydował, że do 2. Ligi awansują obie drużyny. Do rundy wiosennej Hutnik będzie się przygotowywał od 8 stycznia, trenując wyłącznie na własnych obiektach. Drużyna rozegra 7 sparingów: z Kalwarianką, Stalą Stalowa Wola, Podhalem Nowy Targ, Sandecją Nowy Sącz, Spartą Kazimierza Wielka i Podbeskidziem. Nieznany jest jeszcze rywal na 15 lutego.

Michał Knura