Arka podziurawiona
Wielki oddech ulgi w Gliwicach. Piast zaprezentował odważny futbol, dzięki czemu odsunął się od strefy spadkowej.
Arka na deskach. Trzy ważne punkty zostają w Gliwicach. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
Prezenty Francuza
Dlatego też Piast od pierwszych minut zagrał właśnie wysokim pressingiem, szybko starając się atakować gości z Gdyni. Takie wejście w mecz sprawiło, że piłkarze Arki zaczęli popełniać błędy. Królował w nich zwłaszcza Aurlien Nguiamba, który sprokurował rzut karny po tym, jak sfaulował Jorge Felixa. Rzutu karnego jednak nie wykorzystał Patryk Dziczek, który nie trafił nawet w bramkę. Ekipa z Okrzei się jednak nie załamała i dalej robiła swoje, dzięki czemu po kolejnych trzech minutach objęła prowadzenie. Felix przytomnie odegrał do Leandro Sanki, a ten idealnie dośrodkował na głowę Quentina Boisgarda, który przelobował bramkarza Gdynian. Gliwiczanie zasłużenie prowadzili i nie zamierzali poprzestać na jednym golu. Oddawali więc kolejne strzały, ale Jędrzej Grobelny nie dał się zaskoczyć. Pod koniec pierwszej części spotkania gospodarze nieco spuścili z tonu i niepotrzebnie dali grać gościom. Na ich szczęście Arka nie potrafiła tego wykorzystać, a jak już znajdowała się w polu karnym, to czujny był Dominik Holec. – Za bardzo się cofnęliśmy, a bardziej musimy myśleć o drugim golu niż o bronieniu – mówił Patryk Dziczek w przerwie.
Cios za ciosem
Dlatego też w drugą połowę poniedziałkowego meczu gospodarze weszli z innym nastawieniem i… momentalnie przyniosło to skutek. Pierwszy wypad pod bramkę Grobelnego zakończył się celnym strzałem Filipa Borowskiego, który w ten sposób zdobył pierwszą bramkę w barwach Piasta. – Wspaniałe uczucie zdobyć tak ważną bramkę – mówił Borowski. Radość z dwubramkowego prowadzenia źle jednak podziałała na gospodarzy, którzy w prosty sposób i zdecydowanie za szybko podpięli pod tlen gości z Gdyni. Arkowcy zbyt łatwo przedarli się w pole karne i było 2:1. Chwilę później trener Gliwiczan zdecydował się dokonać kilku zmian, które doprowadziły do kolejnego zwrotu akcji. To nie goście poszli za ciosem, licząc na doprowadzenie do remisu, lecz piłkarze Piasta zamiast bronić skromnego prowadzenie, poszli… po kolejne gole. Taka postawa została nagrodzona bramką obrońcy Drapińskiego, ale dla gliwiczan to było… mało! Piast poczuł krew i zdobył jeszcze jedną bramką, a mógł więcej. Arka na deskach i tonąca w ligowych odmętach, bo spadek coraz poważniej jej grozi. Do końca sezonu pozostały cztery kolejki, a Gdynianom pozostały mecze z walczącymi o najwyższe cele drużynami Lecha Poznań, Górnika Zabrze i Rakowa Częstochowa. Zupełnie inne humory w Piaście, bo okazała wygrana ma dodać im wiatru w żagle.
KRIS
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Piast Gliwice – Arka Gdynia 4:1 (1:0)
1:0 – Boisgard, 10 min (głową, asysta Sanca), 2:0 – Borowski, 47 min (bez asysty), 2:1 – Kocyła, 54 min (asysta Gutkovskis), 3:1 – Drapiński, 84 min (głową, asysta Chrapek), 4:1 – Vallejo, 90+1 min (asysta Chrapek)
PIAST: Holec 6 – Borowski 7, Rivas 7, Drapiński 7, Lewicki 5 (60. Fikaj 5) – Lokilo 5 (68. Leśniak 5), Tomasiewicz 6 (78. Chrapek niesklas.), Dziczek 4, Felix 6, Sanca 6 (60. Vallejo 6) – Boisgard 7 (68. Barkowskij 5). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Szymański, Dalmau, Katsantonis, Mokwa, Mucha.
ARKA: Grobelny 6 - Navarro 3 (68. Zator 3), Szota 3, Marcjanik 3, Gojny 3 - Kubiak niesklas. (23.Kocyła 5), Nguiamba 1 (46. Jakubczyk 3), Perea 3 (82. Espiau niesklas.), Kerk 4, Rusyn 3 (68. Oliveira 3) - Gutkovskis 4.Trener Dariusz BANASIK. Rezerwowi: Węglarz, Abramowicz, Hermoso, Szysz.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) – 8. Asystenci: Tomasz Listkiewicz (Warszawa), Adam Kupsik (Poznań). Czas gry: 96 min (48+48). Widzów: 4339 Żółte kartki: Lewicki (41. faul), Dziczek (70. niesp. zach.) – Nguiamba (7. faul), Gutkovskis (45. faul)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PIAST | ARKA | |
| 64 | posiadanie piłki | 36 |
| 11 | strzały celne | 3 |
| 12 | strzały niecelne | 4 |
| 6 | rzuty rożne | 5 |
| 1 | spalone | 3 |
| 11 | faule | 7 |
| 2 | żółte kartki | 2 |
