Argentyński G.O.A.T razy trzy
W młodzieżowym slangu sportowym G.O.A.T. to ktoś absolutnie najlepszy w swojej dziedzinie. Pasuje do Messiego jak ulał.
Leo Messi szaleje jak za najlepszych czasów. Może teraz są najlepsze? Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
G.O.A.T. to akronim od angielskiego "Greatest Of All Time". W Argentynie będą spierać się o pierwszeństwo między Maradoną a Messim, ale nawet tam młodsze pokolenia nie mają wątpliwości. Leo Messi udowodnił występem przeciw Algierii, że na szóstym swoim mundialu nie zamierza bynajmniej odcinać kuponów, lecz znowu grać rolę pierwszoplanową. Jak zwykle - wszyscy powinni do tego się dostosować, przede wszystkim dlatego, że sami na tym dobrze wyjdą...
Messi bije kolejne rekordy, podkręca liczy. Przeciw Algierczykom zdobył 118., 119. i 120. bramkę w dwusetnym występie w reprezentacji! W tej chwili jest liderem klasyfikacji strzelców. Geniusz, który znowu zagrał wybitny mecz i przyćmił wszystkich - malkontentom mogłoby się nawet wydawać, że reszta drużyny wypadła trochę blado, ale to nieprawda - wszyscy zrobili, co do nich należy i dali jaśnieć Messiemu... W sumie wbił cztery gole, ale jednego sędzia Szymon Marciniak nie uznał.
Już zresztą w pierwszych dziesięciu minutach padły dwa gole niezaliczone. Zaczęło się świetnie dla obrońców tytułu: w 5 minucie najsłynniejszy rekonwalescent świata strzelił bramkę, ale Marciniak miał rację, bo był jednak spalony. Zaraz potem sensacja - Fares Chaibi płaskim strzałem w róg zaskoczył Martineza, łapiąc argentyńskiego bramkarza na wykroku, ale tym razem Argentyńczycy mieli szczęście - znów był spalony.
Potem nie było już wątpliwości: Messi - jak za najlepszych lat - wbijał widownię w entuzjazm, najpierw trafiając zza linii pola karnego w okienko, potem bezlitośnie wykorzystując błąd bramkarza Luki Zidane'a - syna Zinedine'a - aż wreszcie puścił szczura tuż przy słupku z dystansu. Obrońcy tytułu zaprezentowali się bardzo pewnie, świetnie grali w tłoku.
Od straty pierwszego gola Algieria, która początkowo wydawała się być równorzędnym przeciwnikiem, długo nie wiedziała, co robić. Była co prawda częściej w posiadaniu piłki, ale nic z tego nie wynikło. Kansas City oszalało na punkcie Messiego. Zobaczyć na żywo 118., 119. i 120. gola w dwusetnym występie kapitana argentyńskiej reprezentacji? No, luuuudzieeee!
OCENA MECZU⭐⭐⭐
◼ Argentyna – Algieria 3:0 (1:0)
◼ Argentyna – Algieria 3:0 (1:0)
1:0 – Messi 17 min, 2:0 -Messi 60 min, 3:0 - Messi 76 min
ARGENTYNA: E. Martinez – Montiel (45. Molina), Romero (79. Otamendi), Lisandro Martinez, Medina - De Paul, Mac Allister, Fernandez, Almada (55. Gonzalez)- Messi (80. Paz), Lautaro Martinez (55. Alvarez). Trener Lionel SCALONI.
ALGIERIA: Zidane – Belghali, Manti, Bensebaini, Ait-Nouri - Boudaoui (63. Aouar), Bentaleb (82. Boulbina), Maza (82. Zerrouki)- Moussa (63. Amoura), Chaibi, Gouiri (63. Mahrez). Trener Vladimir PETKOVIĆ.
Sędziował Szymon Marciniak (Polska). Widzów 79 416. Żółte kartki: -
Piłkarz meczu – Leo MESSI
