Apetyt rośnie w miarę… wygrywania

Zagłębie zostało liderem, co sprawiło, że w lubińskim klubie wzrosły oczekiwania. Celem minimum jest gra w europejskich pucharach.

Miedziowi pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego rozegrali 36 spotkań, z których 16 wygrali, 10 zremisowali i tyle samo przegrali. Fot. Tomasz Folta / Press Focus

ZAGŁĘBIE LUBIN

Niemal dokładnie rok temu, bo 13 marca 2025 roku, Leszek Ojrzyński został trenerem Zagłębia Lubin. Kontrakt został podpisany do końca tamtego sezonu, a celem było utrzymanie w ekstraklasie. To się udało, a umowa automatycznie przedłużyła się na kolejne rozgrywki. Rok w piłce to jednak szmat czasu, co pokazuje obecna sytuacja Miedziowych.

Zmiana biegunów

Poprzedni sezon Lubinianie zakończyli z 36 punktami na koncie, co dało im ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli. Nikt zatem nie zakładał, że Zagłębie w niemal rok zmieni bieguny – od drżenia o utrzymanie do rozkwitu marzeń. Zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego konsekwentnie punktowali, wykorzystali potknięcia innych i na 10 kolejek przed końcem sezonu zostali liderem ekstraklasy. Ostatnie starcie z Piastem w Gliwicach zakończyło się zwycięstwem 3:1 i pozwoliło przekroczyć barierę 40 punktów. – Gdyby ktoś mi powiedział, że po tylu kolejkach będziemy liderem... Co prawda w piłce nożnej zawsze trzeba wierzyć, ale na pewno odebrałbym to z przymrużeniem oka. Mistrzostwo? To byłaby fantastyczna sprawa, ale kroczymy od meczu do meczu. Na razie jesteśmy na bardzo dobrej drodze, by sprawić niespodziankę, bo doskonale wiemy, że 90 procent fachowców brało nas za pewniaków do spadku – przyznał po ostatnim meczu szkoleniowiec Zagłębia.

Miedziowi przegrali tylko pierwsze tegoroczne spotkanie z GKS-em Katowice, a w pięciu kolejnych nie dali się pokonać. Nic więc dziwnego, że Ojrzyński został doceniony za postawę swojej drużyny i został wybrany najlepszym trenerem lutego.

Zaczynają marzyć

Po tym, jak lubiński zespół został liderem, marzenia i nadzieje zostały rozbudzone. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia, a właściwie to... wygrywania. Nikt już nie zakłada walki o utrzymanie, tylko rywalizację o bardziej ambitne cele. – Mogę już chyba powiedzieć, że byłoby duże rozgoryczenie, gdyby tych pucharów nie było. Marzenia i nadzieje zostały rozbudzone, a patrząc na tabelę i różnice punktowe, byłby ogromny żal, gdyby się nie udało. Musimy wykorzystać szansę – powiedział prezes Paweł Jeż w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.

Zatem władze klubu stawiają ambitne cele, ale przed nimi nie uciekają także sami zawodnicy. Przyznał to ostatnio Jasmin Burić, który przeżywa drugą młodość na boiskach ekstraklasy. – Zostało sporo meczów, trzeba mieć pokorę, ale naszym marzeniem jest awans do europejskich pucharach albo zdobycie mistrzostwa. To byłoby coś niesamowitego – przyznał Bośniak. Dla 39-latka najbliższe spotkanie będzie wyjątkowe, ponieważ Zagłębie zmierzy się z Lechem Poznań, z którym Burić był związany przez ponad 10 lat i m.in. dwukrotnie świętował zdobycie mistrzowskiego tytułu.

O krok od podpisu

Umowa trenera Ojrzyńskiego obowiązuje do końca rozgrywek, ale wola podpisania umowy jest z obu stron. – Nie chcemy szukać kogoś innego. Trener wykonał fantastyczną pracę – wprost odpowiedział dyrektor sportowy Rafał Ulatowski. Jeszcze kilka dni temu szkoleniowiec poinformował, że nie dostał satysfakcjonującej oferty, ale już po sobotnim meczu z Piastem przyznał, że tym momencie czeka tylko na złożenie końcowego podpisu. – U mnie słowo jest droższe od pieniędzy. Powiedzieliśmy sobie, że robimy ten „deal” i czekam na podpisanie. Tyle w temacie – wyjaśnił 53-latek. Wszystko na to wskazuje, że szkoleniowiec zostanie doceniony za świetną pracę.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się