Anglia prawie pewna
Synowie Albionu pomimo wpadki z Ghaną mają niemal zagwarantowaną grę w fazie pucharowej.
Jude Bellingham (z lewej) już może myśleć o 1/16 finału. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
Po tym, jak Anglia w drugiej kolejce niespodziewanie straciła punkty w rywalizacji z Ghaną (0:0), w grupie L nadal wiele może się wydarzyć. Pewne jest jedno – Panama zajmie ostatnie miejsce, niezależnie od wyniku jej meczu z Synami Albionu. Nawet jeśli wygra, nie ma żadnych szans nawet na trzecie miejsce, a ewentualna wygrana ekipy z Ameryki Środkowej nie utrudni też znacząco życia Anglikom. Nawet jeśli zespół Thomasa Tuchela przegra, niemal na pewno awansuje do fazy pucharowej. Żeby znalazł się na trzecim miejscu, musiałby przegrać trzema bramkami, a Chorwacja musiałaby wygrać z Ghaną tylko... jedną (nie więcej!) bramką. Przede wszystkim ta pierwsza zmienna jest trudna do urzeczywistnienia, bo nawet jeśli Anglia przegra dwoma bramkami, nie ma możliwości żeby wypadła poza TOP 2 grupy.
Chorwacja z Ghaną walczą o drugie miejsce lub nawet o pierwsze. W przypadku remisu Ghana zajmie drugie miejsce (lub pierwsze, jeśli Anglia przegra). W przypadku wygranej Ghany, sytuacja jest analogiczna, z tym że na pierwsze miejsce może wskoczyć także przy remisie Anglików. Chorwacja musi więc wygrać, jeśli myśli o grze w fazie pucharowej.
DR Konga w 1/16 finału?
Niemal wszystko jest jasne w grupie K. Uzbekistan nie zdobył do tej pory punktów i nie ma szans na znalezienie się w TOP 2. Może jedynie wskoczyć na trzecie miejsce, jeśli pokona Demokratyczną Republikę Konga. Afrykaniez kolei, pomimo tego że wywalczyli remis z Portugalią, są już niemal pozbawieni szans na wyprzedzenie Iberyjczyków, którzy są na drugim miejscu. Tracą do nich trzy punkty, ale bilans bramkowy Portugalii wynosi +5, a DR Konga -1. Strata trudna do nadrobienia, więc zespół Roberto Martineza może spać spokojnie przed ostatnim meczem grupowym przeciwko Kolumbii. W skrajnym przypadku Kongijczycy musieliby wygrać czterema bramkami, a Portugalczycy przegrać trzema, żeby zespół Sebastiena Desabre'a znalazł się przed ekipą z Półwyspu Iberyjskiego.
Co jednak ważniejsze i bardziej prawdopodobne, wpadka przeciwko zespołowi z Afryki nadal nie przekreśla Portugalii w walce o pierwsze miejsce. W ostatniej kolejce reprezentacja, której liderem jest Cristiano Ronaldo, może znaleźć się na szczycie. Musi „jedynie” wygrać z Kolumbią, która do tej pory jeszcze nie straciła punktu. Każdy inny wynik oznaczać będzie pozostanie na drugiej lokacie.
Wracając do Kongijczyków – czy na pewno nie mają już o co walczyć? Jeśli wygrają z Uzbekistanem, znajdą się na trzecim miejscu z czterema punktami. Będą też mieli zerowy lub dodatni bilans bramkowy, a to będzie oznaczać, że znajdą się dość wysoko w klasyfikacji drużyn z trzeciego miejsca. Jest więc jeszcze szansa, że wystąpią w 1/16 finału!
Kolumbia już na pewno nie wypadnie poza TOP 2 i zajmie miejsce gwarantujące udział w fazie pucharowej. Przy remisie z Portugalią utrzyma się na szczycie.
Austria czy Algieria?
Pewna pierwszego miejsca w grupie J jest Argentyna. Nawet kataklizm nie spowoduje, że drużyna Lionela Scaloniego spadnie ze szczytu. Albicelestes wygrali z Austrią i Algierią, mają komplet punktów i obie te ekipy nie są w stanie ich wyprzedzić. Szansy na to nie ma też Jordania, która po dwóch porażkach na pewno zajmie ostatnie miejsce, niezależnie od wynikuz Argentyną. Sytuacja w grupie J jest więc taka, że walka toczy się jedynie o zajęcie trzeciego miejsca. A zajmie je zwycięzca z pary Algieria – Austria. Co w przypadku remisu? Z grupy wychodzi Austria, która ma lepszy bilans bramkowy.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!
sobota, 23.00 – TVP 1
◼ Panama - Anglia
sobota, 23.00 – TVP Sport
niedziela, 1.30 – TVP Sport
◼ Kolumbia - Portugalia
niedziela, 1.30 – TVP 1
niedziela, 4.00 – TVP Sport
◼ Jordania - Argentyna
niedziela, 4.00 – TVP 2
