Andrzeju, to dla ciebie!

Po zwycięstwie nad Widzewem w Gliwicach mówią jednym głosem: to dla legendarnego spikera.

Jakub Czerwiński zapewne przyzna, że do pełni szczęścia zabrakło czystego konta. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

PIAST GLIWICE

Głód triumfu w zespole Piasta był duży. Wszak zawodnicy Daniela Myśliwca udali się na reprezentacyjną przerwę po porażce 1:2 z Pogonią. Nic zatem dziwnego, że z Widzewem walczyli dosłownie do ostatnich chwil, bo to właśnie w doliczonym czasie gry zwycięskiego gola na 2:1 zdobył Quentin Boisgard.

Triumf dla Niego

Wygrana dla Gliwiczan była tym bardziej wyjątkowa, że właśnie podczas tego spotkania uczczono pamięć wieloletniego spikera i dziennikarza „Nowin Gliwickich”, Andrzeja Sługockiego. – To był dla nas szczególny mecz ze względu na śmierć naszego spikera. Było trochę nietypowo, ale dostaliśmy dużo wsparcia od naszych kibiców na trybunach – powiedział po meczu Boisgard.

W podobnym tonie wypowiedział się Jakub Czerwiński. – Czuliśmy, że jesteśmy bliżej zwycięstwa. Nawet pomimo straconej bramki po świetnym uderzeniu głową. Potem przez moment musieliśmy z powrotem złapać swój rytm. Udało nam się to i po cichu myślę o tym, że z góry Pan Andrzej chyba przypilnował tego meczu – podkreślił kapitan Niebiesko-Czerwonych.

Z kolei trener Daniel Myśliwiec nie rozwodził się i podsumował wszystko wprost: – Powiem głosem szatni: Andrzeju, to dla ciebie – przyznał szkoleniowiec.

W odmiennych humorach

Dla 40-letniego szkoleniowca, który mierzył się ze swoim byłym klubem po raz trzeci, trzy punkty były bardzo ważną i prestiżową sprawą: dwa poprzednie spotkania przegrał. – Z tych porażek wyciągnąłem dobre wnioski, ale największa robota i uznanie w moich oczach należą się ludziom niewidocznym, czyli mojemu sztabowi – mówił zadowolony Myśliwiec.

W znacznie gorszym humorze był Mateusz Stolarski. Widzew pod wodzą 33-latka wciąż czeka na zwycięstwo, a passa Łodzian bez triumfu w Ekstraklasie przedłużyła się już do siedmiu spotkań!

– Mam świadomość tego, że nie rozpieszczamy swoich kibiców i ogólnie nasza sytuacja w tabeli robi się po prostu zła. Potrzebujemy tego zwycięstwa, ale dopóki sami jako zespół i sztab nie zadbamy na przykład o takie szczegóły jak te związane z bramkami Piasta, to będzie to szło w złą stronę. Zbyt często jako drużyna powielamy błędy taktyczne – przyznał Stolarski.

Opiekun Widzewa był przed laty asystentem Daniela Myśliwca w Stali Rzeszów. Gdy drogi obu panów się rozeszły, mierzyli się ze sobą trzykrotnie. Korzystniejszy bilans ma Myśliwiec, który dwa razy wygrał, a raz schodził do szatni pokonany.

Wciąż szukają przełamania

Szkoleniowiec Widzewa słusznie zauważył, że zespół potrzebuje punktów niczym tlenu. Łodzianie niebezpiecznie dryfują w stronę strefy spadkowej. Wydaje się, że sami zawodnicy nie do końca rozumieją, dlaczego nie udaje im się przełożyć treningów na spotkania o stawkę.

– Nie chcę zabrzmieć dziwnie, ale odkąd tu jestem, mówimy o przełamaniu. Rozmawiamy tak od stycznia, że musimy się obudzić. Jestem zdenerwowany, nie chcę przeklinać, ale... nie jestem w stanie znaleźć rozwiązania – mówił bezradny Bartłomiej Drągowski, który przecież z niejednego piłkarskiego pieca jadł futbolowy chleb.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się