Amerykańskie marzenia

Rozmowa z Robertem Warzychą, byłym reprezentantem Polski, mistrzem Polski z Górnikiem w 1987 i zdobywcą Superpucharu Polski w tym samym roku, obecnie trenerem młodzieży w Club Ohio

Jak wrażenia z mistrzostw świata?

– Byłem na jednym meczu w Dallas pomiędzy Szwecją a Japonią. Miała tam grać reprezentacja Polski, miały być biało-czerwone koszulki, ale niestety nie było, nad czym mocno ubolewam. Zresztą spotkałem tam kibiców z Polski, którzy też mieli bilety na to spotkanie i przylecieli. Miałem też bilet na mecz Holandii ze Szwecją w Houston, ale nie poleciałem, wykorzystał to w moim zastępstwie syn. Szkoda, że zabrakło naszej reprezentacji, bo i w Meksyku podczas pierwszego meczu czy w Houston i Dallas, gdziekolwiek byśmy nie grali, naszych kibiców na pewno by nie zabrakło. A wrażenia? Chciałem tutaj, w kraju, gdzie mieszkam, poczuć atmosferę mistrzostw i przeżyć to na trybunach. Tak też zrobiłem, z czego się cieszę.

Sam jestem tutaj ponad dwa tygodnie i mogę powiedzieć, że gospodarze żyją tymi mistrzostwami. Zgodzi się pan?

– Może nie ma jakichś parad, wielkich uroczystości, ale kiedy grają Amerykanie, jest duże zainteresowanie, wszyscy życzą tej reprezentacji jak najlepiej, łącznie ze mną. Na pewno turniej jest dobrze zorganizowany, widział pan chyba w Nowym Jorku świetną strefę kibica, w innych miejscach jest podobnie. Przyjechało wielu fanów z całego świata, jest atmosfera piłkarskiego święta i o to chodzi.

Przed drużyną Stanów Zjednoczonych w środę mecz z Bośnią i Hercegowiną o 1/8 finału. Ekipa trenera Mauricio Pochettino da radę?  

– Na razie zagrali półtora dobrego meczu. W pierwszym spotkaniu z Paragwajem pokazali się z naprawdę dobrej strony, wysoko wygrywając. W kolejnym, z Australią, już jednak dobra była tylko połowa. Z kolei z Turcją szkoleniowiec dał odpocząć kilku zawodnikom. Tutaj dodam, że jestem zawiedziony postawą tureckiej reprezentacji, która przecież w eliminacjach mistrzostw świata zremisowała z Hiszpanią (remis 2:2 w Sewilli w listopadzie – przyp. red.), a teraz poległa. Turcy, eksperci czy kibice, wiązali z tym zespołem, gdzie przecież jest wielu dobrych zawodników, dużo większe oczekiwania. Nie wyszło.

Amerykanie podkreślają, że pierwszy raz od 1930 roku wygrali dwa razy w grupie. Już mówią o ćwierćfinale, a może nawet o czymś więcej. Myśli pan, że to realne?

– Przed mistrzostwami świata wcale tak dobrze nie było, bo w kilku ostatnich spotkaniach parę razy przegrywali i nie grali przekonująco. Z Bośnią na pewno mają szanse na wygraną, ale potem trafią na silne reprezentacje z Europy i już niekoniecznie mogą sobie poradzić.

Robert Warzycha w Dallas przed meczem Szwecja - Japonia. Fot. Archiwum Roberta Warzychy

Co u pana w tej chwili słychać?

– Jestem trenerem młodzieży w Club Ohio. Szkolę młodzież w wieku od dwunastu do dziewiętnastu lat. Teraz są wakacje, więc i ja odpoczywam, a dzięki temu mogłem pojechać na mecz mistrzostw świata. Od nowego sezonu będę prowadził drużynę dwunastu- i trzynastolatków. Z takimi dziećmi można coś zrobić, popracować, bo potem, jak już są starsi, zaczynają jeździć samochodami, ta praca wymaga innego podejścia.

Śledzi pan polską ligę?

– Oczywiście, jestem na bieżąco.

Jak odebrał pan sukces Górnika, który zdobył Puchar Polski i zajął drugie miejsce w lidze? Takie nawiązanie do tego, co było w czasach, kiedy pan jeszcze grał w Zabrzu.

– Cieszę się, że po tylu latach można się było doczekać takich wyników. Skończyło się jedynowładztwo w klubie i od razu są sukcesy. Wie pan, o co mi chodzi, prawda? Klub wreszcie trafił w prywatne ręce i od razu jest lepiej.

Ma pan kontakt z selekcjonerem Janem Urbanem, z którym przecież w Górniku razem graliście?

– Tak. Liczyłem, że nasza kadra tutaj przyjedzie, że będzie okazja do spotkania w Dallas. Zresztą, jakby było trzeba, to na pewno służyłbym pomocą, ale niestety, zabrakło nas… Wielka szkoda, że tak się stało.  

Pojawi się pan w Polsce w tym roku?

– Staram się przyjeżdżać regularnie, raz do roku, ale teraz mi się już nie uda. Za to była mnie odwiedzić siostra, w lipcu przyjedzie też rodzina.

Na koniec pytanie o faworyta mistrzostw świata na amerykańskiej ziemi. Kto wygra?

– Postawiłbym na Francję, bo ma znakomity zespół, z wieloma świetnymi zawodnikami, ale – jak tutaj w telewizji powiedział komentujący Zlatan Ibrahimović – sami mogą sobie zaszkodzić, albo jakąś nonszalancją, albo nieodpowiednim podejściem. Są Hiszpania, Maroko czy oczywiście nie można nie wspomnieć o Argentynie, ale nie typuję nikogo, bo jak na kogoś stawiam, to ten zespół nigdy nie wygrywa, więc nie chcę zapeszać (uśmiech).

Rozmawiał w Stanach Zjednoczonych Michał Zichlarz  

ROBERT WARZYCHA

Data urodzenia : 20 sierpnia 1993 r.  
Miejsce urodzenia : Siemkowice  
Pozycja na boisku : pomocnik
Kariera piłkarska : Budowlani Działoszyn, Warta Sieradz, Górnik Wałbrzych, Górnik Zabrze, Everton, MSC Pecs, Kispest Honved, Columbus Crew    
Ekstraklasa : 122 mecze/15 bramek
Reprezentacja : 47 meczów/7 bramek

Kariera trenerska: Columbus Crew, Górnik Zabrze (2014-15), Club Ohio

Były reprezentant Polski szkoli teraz młodzież w Club Ohio. Fot. własne 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się