Amerykańska megalomania
Największe zwycięstwo od niemal 100 lat na najdroższym stadionie świata, czyli Jankesi rozpoczęli mistrzostwa świata.
Obiekt w Los Angeles wygląda potężnie i na pierwszym spotkaniu był wypełniony po brzegi. Fot. PAP/EPA
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych mistrzostwa rozpoczęła od okazałego zwycięstwa 4:1 nad Paragwajem, które rozbudziło apetyty gospodarzy, ale też było rekordowe pod kilkoma względami. Po raz pierwszy od 96 lat Jankesi wygrali spotkanie na mundialu różnicą trzech goli. Ostatni raz miało to miejsce podczas pierwszych w historii MŚ w 1930 roku. Stanom udało się wówczas wygrać 3:0 z Belgią i - podobnie jak w sobotni poranek - dwa gole zdobył jeden z napastników. Wtedy był to Bart McGhee, teraz Folarin Balogun. Dodatkowo zdobycie czterech bramek w jednym meczu MŚ jest absolutnym rekordem tej reprezentacji. Podobnie jak skończenie pierwszej połowy z trzybramkową przewagą. Jednym zdaniem – zgadzało się niemal wszystko, ale Amerykanie muszą pamiętać, że to było dopiero pierwsze spotkanie.
Po drugie tak efektowny triumf USA osiągnęło na najdroższym stadionie świata. Tak nazwać można SoFi Stadium w Inglewood (Los Angeles), którego koszt budowy pochłonął, bagatela, około 5 miliardów euro! Dla porównania rozbudowa Camp Nou kosztowała mniej więcej 1,5 miliarda, a Santiago Bernabeu 2 miliardy. Obiekt, który został oddany do użytku we wrześniu 2020, pomieści 70 tysięcy widzów (z możliwością rozbudowy o dodatkowe 30 tysięcy miejsc) i grają na nim dwie drużyny: Los Angeles Rams i Los Angeles Chargers – obie wywodzące się z cenionego w tym kraju futbolu amerykańskiego.
W meczu z Paragwajem doszło także do bezprecedensowej sprawy. Po raz pierwszy sędziowie VAR interweniowali w sprawie żółtej kartki! Arbiter główny Danny Makkelie początkowo pokazał ją Timowi Reamowi za rzekomy faul na Miguelu Almironie. Rzut wolny został nawet wykonany, ale sędzia szybko przerwał grę. Po sprawdzeniu sytuacji na monitorze zmienił swoją decyzję i to temu drugiemu pokazał żółtą kartkę za symulowanie. Zdziwienie malowało się dosłownie na wszystkich twarzach.
Miłosz Cebo
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Stany Zjednoczone – Paragwaj 4:1 (3:0)
1:0 – Bobadilla, 7 min (samobójcza), 2:0 – Balogun, 31 min, 3:0 – Balogun, 45+5 min, 3:1 – Mauricio, 73 min, 4:1 – Reyna, 90+8 min
STANY: Freese – Freeman, Richards, Ream, Robinson – Tillman (82. Reyna), Adams – Dest (72. Weah), McKennie, Pulisic (46. Berhalter) – Balogun (72. Pepi). Trener Mauricio POCHETTINO.
PARAGWAJ: Gill – Caceres (79. Velazquez), G. Gomez, Alderete, Alonso – D. Gomez (79. Romero), Cubas, Bobadilla (46. Mauricio), Almiron (79. Sosa) – Sanabria (62. Arce), Enciso. Trener Gustavo ALFARO.
Sędziował Danny Makkelie (Holandia). Widzów 70492. Żółte kartki: Adams – Caceres, Almiron, D. Gomez, Arce, Alonso.
Piłkarz meczu – Folarin BALOGUN