Alibi nie będzie

Zlot gwiaździsty reprezentantów Polski przed półfinałem baraży o wyjazd za ocean zaczął się w niedzielny wieczór. Stawką finały mistrzostw świata. Jednym z pierwszych kadrowiczów, którzy dotarli do stołecznego hotelu Hilton Double by Tree, był Robert Lewandowski.

Można się przestraszyć? Nawet trzeba! Człowiek w masce ma poprowadzić Polaków na mundial! Fot. PAP/Leszek Szymański

Bez boiskowej maski, za to – jak zauważyli tropiciele gustownych gadżetów – w przeciwsłonecznych okularach renomowanej marki, których wartość przekracza tysiąc złotych. W bursztynowych szkłach (w grubych oprawkach) ogniskowały się nadzieje polskich kibiców, że kapitan poprowadzi Biało-czerwonych na mundial.

Traktat o masce...

Siłą rzeczy jednak to właśnie temat wspomnianej maski – nieodzownego od paru tygodni elementu boiskowego wyposażenia „Lewego” - dominował podczas jego pogaduszek z mediami. - Zdarzało się, że na początku treningu zapominałem ją założyć – mówił Lewandowski. I przyznawał, że to dość niewygodny element boiskowej „garderoby”. - Granie w masce nie jest komfortowe. Napastnik w polu karnym zazwyczaj nie ma czasu na to, by ruszać głową; pewne rzeczy powinien dostrzegać wręcz kątem oka. A maska jest blisko gałki ocznej, i trochę ogranicza jej widoczność – tłumaczył.

Podkreślał jednak, że zdążył się już do tego przyzwyczaić. - W ostatnich dniach starałem się zoptymalizować jej wymiary; tak, by zapewnić ochronę tego miejsca, gdzie mam złamaną kość, ale i ułatwić samą grę. I to się chyba udało: jest lepiej. A najważniejsze, że nie ma strachu i bólu przy główkowaniu – dodawał, na potwierdzenie tych słów przywołując championsleague'owy mecz z Newcastle, w którym zdobył dwa gole, jednego z nich – właśnie głową. - Dzięki temu nawet jeśli do tego momentu była pokusa, by traktować tę maskę jako alibi, już wiem, że mogę temat odłożyć na bok – podkreślał.

…i rozprawa o emocjach

Niemal równie często używanym przez „Lewego” słowem był także termin „emocje”. Historycznym na przykład. Bo przecież zdarzyć się może, że o prawo wyjazdu na mistrzostwa finalnie zagramy ze Szwecją. A ona ma swe miejsce w emocjonalnym katalogu przeżyć kapitana. - Kiedy myślę o Szwecji, dotykam się tutaj – Lewandowski sugestywnie wskazywał na swój korpus. - I czuję „gulkę”, bo w 2022, grając ze Szwedami o mundial w Katarze, złamałem żebro. To pokazuje, że była walka i były emocje – przypominał.

„Emocje” powracały też w kontekście przyszłości, czyli starcia z Albanią. No bo jak tu o nich nie mówić, skoro gra się o finały MŚ?! - Awans na taki turniej to radość, ale też adrenalina i stres. U mnie też, choć dziś – może ze względu na doświadczenie i wiek – nauczyłem się kontrolować emocje; wyciszać je; jakby odkładać na bok – deklarował snajper Barcelony. - Oczywiście dreszczyk jest, ale na pewno jest i większy spokój, nieco luźniejsze podejście. Tak jakbym zaczął zauważać tylko te pozytywne rzeczy związane z takim meczem; choćby dumę – zdradzał.

Jedna bramka więcej

Od finalnej dumy dzieli Biało-czerwonych jeszcze co najmniej 180 minut. Pierwsze 90 (a może i więcej) – już w czwartek. Lewandowskiego pytano też o sposób na sukces w konfrontacji z Albańczykami. - Bardzo prosty: strzelić jedną bramkę więcej – odpowiedział z uśmiechem. Ale też wskazywał pewne elementy bardziej precyzyjnie. - Mam nadzieję, że będziemy kontrolować mecz, narzucimy własne tempo i nie pozwolimy rywalom rozwinąć skrzydeł – analizował. A potem dorzucał argumenty za tym, że musi się udać. - Dawno już w reprezentacji nie mieliśmy tylu zawodników, którzy nie tylko grają w klubach, ale i stanowią o ich sile. A to jest przecież różnica „być”, a „stanowić o sile”. Wierzę, że tę różnicę będzie widać w czwartek na murawie! - zaznaczył.

Dariusz Leśnikowski

Bez „Smoków”

O 17.30 kadrowicze odbyli pierwszy trening, na stadionie przy Łazienkowskiej. Na zajęciach zabrakło trójki „Smoków”: siatka połączeń między Porto, a Warszawą sprawiła, że Jakub Kiwior, Jan Bednarek i Oskar Pietuszewski pojawili się na Okęciu dopiero w poniedziałkowy wieczór.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się