Ależ zamiatają!

NBA

Nowojorczycy zmietli rywali z parkietu. Fot. Facebook New York Knicks

Jako pierwsi w finale Konferencji Wschodu zameldowali się Knicks, bez problemów eliminując Sixers. Czwarty mecz był formalnością, bo goście już w pierwszej kwarcie wyrobili sobie 19 pkt zaliczki (43:24), a potem było coraz gorzej dla rywali, którzy w czwartej kwarcie przegrywali nawet 44 punktami. Nowojorczycy wyrównali rekord play offu NBA, trafiając 25 rzutów za trzy punkty.

Średnia różnica punktowa, jaką Knicks wygrywają mecze (19,4), jest najwyższa po dwóch rundach play offu, odkąd w 1984 roku wprowadzono format dla 16 drużyn. - Po prostu jesteśmy w pełni skoncentrowani na danej chwili – mówił Karl Anthony Towns, który zanotował double-double (17 pkt, 10 asyst). Deuce McBride zdobył 25 pkt i trafił siedem „trójek” (w tym 4 na 4 w pierwszej kwarcie, kiedy Knicks ustanowili kolejny rekord – 11 celnych rzutów z dystansu w jednej odsłonie). Szansę gry otrzymali wszyscy rezerwowi, w tym Jeremy Sochan. Polak w 9 minut zdobył 5 pkt, miał 2 zbiórki, 2 asysty i blok.

Kibice Knicks od lat masowo wykupują bilety w hali Sixers, ale podczas czwartego meczu ich dominacja była uderzająca. Przed areną dumnie wznosili miotły – symbol zwycięstwa w serii do zera – a wewnątrz, wymachując ręcznikami z napisem „Always Knicks”, całkowicie zagłuszyli nielicznych fanów gospodarzy. W finale Wschodu Knicks zagrają ze zwycięzcą rywalizacji między Detroit i Cleveland.

Niecodzienne rzeczy działy się w Target Center w Minneapolis. Spurs wygrały tam dwa dni wcześniej i zdawały się faworytami także meczu numer cztery. Wszystko odmieniło zdarzenie z początku drugiej kwarty, gdy pod koszem Victor Wembanyama uderzył łokciem w gardło Naza Reida. Sędziowie początkowo pokazali przewinienie w ataku, ale po analizie wideo – przy akompaniamencie kibiców skandujących „Wyrzućcie go!” – zmienili kwalifikację faulu na Flagrant 2 (rażące niesportowe przewinienie). Taka kara skutkuje automatycznym wykluczeniem z gry. Mimo braku lidera Ostrogi walczyły do samego końca. Kluczowa okazała się czwarta kwarta, w której Anthony Edwards zdobył 16 ze swoich 36 pkt i przechylił szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. San Antonio będzie gospodarzem piątego meczu we wtorek. Status Wembanyamy pozostaje niewiadomą – decyzję podejmie liga po analizie jego faulu.

Philadelphia - New York 114:144 (0-4, awans New York), Minnesota - San Antonio 114:109 (2-2)

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się