Ależ wzmocnienie Znicza!
Bezradność? Nie czuję jej. Niektórzy zawodnicy zostali za szybko wrzuceni na głęboką wodę – tak trener Marcin Matysiak analizuje przyczyny porażek, które sprawiły, że pruszkowianie znaleźli się na ostatnim miejscu. Ale idzie wsparcie.
Jarosław Jach, dwukrotny reprezentant kraju (z lewej), ma być lekiem na słabą postawę obrony i niemoc Znicza. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
ZNICZ PRUSZKÓW
– Wielu zawodników odeszło przed sezonem, a ci, którzy byli dotąd zmiennikami, teraz wychodzą od początku meczu. Dlatego wiedząc, jakie mamy deficyty, pracujemy nad wzmocnieniami, by dołożyć jakości do zespołu. Chciałbym, żeby nowe transfery podniosły rywalizację w zespole. Wtedy rozwiną się i pójdą do przodu także ci, których już mamy w kadrze – trener Marcin Matysiak zdiagnozował jedną z przyczyn trzech porażek Znicza na starcie pierwszoligowego sezonu.
Powoływał go Nawałka
Klubowi sztabowcy szybko zareagowali na potrzeby trenera i już w poniedziałek dokonali transferu Jarosława Jacha, który od lipca był wolnym zawodnikiem po rozstaniu z Zagłębiem Lubin. 31-letni środkowy obrońca w pierwszej drużynie Miedziowych rozegrał jedynie 14 spotkań (dwie bramki), a częściej grał w drugoligowych rezerwach. W przeszłości Jach występował w lidze tureckiej (Cayakur Rizespor Kulubu), mołdawskiej (mistrzostwo i Puchar z Sheriffem Tiraspol), holenderskiej (Fortuna Sittard). Był też bohaterem transferu do Premier League, gdy Crystal Palace zapłaciło 2,75 mln euro Rakowowi Częstochowa (34 mecze ligowe, dwie bramki i Puchar Polski). Ostatecznie Jach Anglii nie podbił, a po powrocie do Polski obniżał loty. W Pruszkowie ma odbudować formę. Warto pamiętać, że był powoływany do reprezentacji Polski Adama Nawałki (dwa występy).
Bierze wyniki na klatę
Znicz aktualnie okupuje ostatnią lokatę w duecie z Miedzią Legnica z zerowym dorobkiem i fatalnym bilansem bramkowym 4:10. Miedzianka już pożegnała swojego szkoleniowca Wojciecha Łobodzińskiego, natomiast w Pruszkowie nie zdecydowano się na takie posunięcie. – Oczywiście biorę na siebie wyniki, nie uciekam od odpowiedzialności – zapewnił trener Matysiak po dramatycznym występie (0:4) podopiecznych w spotkaniu z Wieczystą (jeden celny strzał, jeden korner). – Był to nasz najsłabszy z dotychczasowych meczów. Można powiedzieć, że nie dojechaliśmy jako zespół, a przy stracie trzeciej i czwartej bramki ktoś pomylił odwagę z odważnikiem. Nie realizowaliśmy tego, co sobie założyliśmy. Była jazda bez trzymanki i brawura, a przecież nie jesteśmy romantykami futbolu. Wiemy, że najpierw trzeba zabezpieczyć swoją bramkę, a dopiero później grać do przodu – prześwietlał spotkanie z krakowskim beniaminkiem szkoleniowiec. Wystawił też receptę na poprawę gry.
Odbudować pewność siebie
– Trzeba uczciwie powiedzieć, że od momentu, gdy przyszedłem, czegoś nam brakuje. Pojawia się dużo problemów, problemików. Dochodzą mikrourazy, kontuzje. Po takim meczu, jak w Mielcu (4:5), gdy człowiek się napracuje i nie jest w stanie zainkasować nawet punktu, siada też mental. Miałem nadzieję, że w meczu z Wieczystą się przełamiemy. Tak się nie stało, do tego jeszcze bardziej zakopaliśmy się w problemach. Mój czas w Zniczu to nie jest to łatwy okres. Brakuje momentu przełomowego, by coś się wydarzyło. Musimy wrócić do prostoty, odbudować własną pewność już na derby z Polonią – przyznał szkoleniowiec.
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
Po prawie dwóch latach bojkotu klub z Pruszkowa podjął decyzję, że kibice Wisły Kraków zostaną wpuszczeni na stadion w Pruszkowie. Czy to koniec jednego z największych konfliktów w relacjach między kibicami? Mecz z Białą Gwiazdą odbędzie się w ramach 6. kolejki 19 sierpnia (godz. 20.30). Wcześniej pruszkowianie spotkają się u siebie w derbach Mazowsza z Polonią Warszawa (niedziela, 10 sierpnia, 19.30) i na wyjeździe z Pogonią Grodzisk Mazowiecki w... Pruszkowie, gdzie domowe mecze rozgrywa beniaminek i niespodziewany wicelider Betclic 1. ligi.
