Akces do ekstraklasy
Flaga „Wizytówka stolicy” powieszona na trybunach przy Konwiktorskiej dobrze podsumowała występ Polonii z Koroną.
Czarne Koszule aż zbielały od ogrania „Scyzoryków”! Fot. Weronika Morciszek/Press Focus
To było dobre meczycho! Kielczanie – z wciąż poznającym zespół nowym trenerem Robertem Kolendowiczem – mieli świadomość, że czeka ich trudna rywalizacja ze współliderem 1. ligi. Polonia od dłuższego czasu celuje w awans do Ekstraklasy i ma ku temu konkretne fundamenty. W tej chwili stołeczni nie mają jednak lepszych możliwości sprawdzenia swoich umiejętności niż właśnie starcie z ekstraklasowiczem w Pucharze Polski. Test z Koroną wypadł im znakomicie!
Mecz był gorący, czego najlepszym dowodem była… próba starcia chuliganów obu drużyn w sektorze buforowym. Wiadomo, że – to już na murawie – statystycznie przyjezdni z Ziemi Świętokrzyskiej mieli przewagę, tym bardziej że przez większość spotkania musieli gonić wynik. W 27 minucie Marcel Pięczek wpakował do własnej bramki piłkę wstrzeloną przez Daniego Vegę, a na początku drugiej połowy dobrze w polu karnym zachował się Kacper Kostorz, podwyższając wynik strzałem z półobrotu od poprzeczki. Napastnik z Cieszyna spędził kilka lat temu (ledwie) pół rundy w Kielcach i najwyraźniej był to dla niego bardzo ważny okres… bo z szacunku nie celebrował trafienia.
Korona znalazła się w bardzo trudnym położeniu, ale już w 51 minucie kontakt złapał Daniel Bąk. Rozpoczął się wtedy okres przewagi ekstraklasowicza, który jednak musiał uważać, bo z groźnymi kontrami wychodzili Poloniści. Dużo mówi fakt, że jedną z wyróżniających się postaci Scyzoryków był… bramkarz Rafał Mamla! Przykład? W doliczonym czasie gry popisał się dwiema paradami (strzał i dobitka), dając przyjezdnym jeszcze chwilę nadziei.
Ci jednak swoje okazje marnowali z lubością. Przy wyniku 1:2 w słupek trafił Camilo Mena, ale „patelnię” meczową zawalił Mariusz Stępiński, który jeszcze przy 0:1, jakieś 3–4 metry od pustej bramki, spokojnie przyjął piłkę, lecz był tak ślamazarny, że… został zablokowany.
Tempo meczu było znakomite i pokazało, że jeśli Czarne Koszule w końcu powrócą do Ekstraklasy, nie spękają! A może ugrają też coś w Pucharze Polski? Więcej warszawskich klubów już w nim nie zostało…
Piotr Tubacki
◼ Polonia Warszawa – Korona Kielce 2:1 (1:0)
1:0 – Pięczek, 27 min (samobójcza), 2:0 – Kostorz, 48 min, 2:1 – Bąk, 51 min (głową)
POLONIA: Ravas – Kuusk (80. Janasik), Budnicki, Gołoś, Olafsson – Gnaase, Makowski – Vega (68. Tabara), Kowalczyk (76. Skrabb), Durmus (76. Terpiłowski) – Kostorz (68. Barkowskij). Trener Piotr STOKOWIEC.
KORONA: Mamla – Długosz, Rubeżić, Mosór, Pięczek (80. Błanik) – Hellebrand (64. Nono), Remacle (73. Gustafson) – Mena, Jakubczyk, Ameyaw (46. Fassbender) – Stępiński (46. Bąk). Trener Robert KOLENDOWICZ.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 3685. Żółte kartki: Gnaase, Olafsson, Budnicki, Barkowskij – Rubeżić.
