Afryka jako kontynent nie istnieje

POJEDYNEK KOLEJKI

Alassane Sidibe. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

Alassane SIDIBE

Data ur.: 9 czerwca 2002 r.
Wzrost/waga: 180/70
Miejsce urodzenia: Abidżan (Wybrzeże Kości Słoniowej)
Poprzednie kluby: Folgore Collelongo, US Capistrello, Atalanta Bergamo, Cosenza, Ascoli, Arka Gdynia
Mecze/bramki w ekstraklasie:
3/0
Wartość rynkowa: 350 tys. euro
Kontrakt do: 30 czerwca 2027 r.

Niektórzy denerwują się, że polską ligę zalewają co najwyżej przeciętni piłkarze z zagranicy. Warto jednak zwrócić uwagę na wielu z nich, nawet tych mniej znanych. Potrafią stać się ważnymi ogniwami ligowych drużyn. Czy tak właśnie jest w tym przypadku? Czasy takie, że o losach derbów Wybrzeża może przesądzić postawa dwóch bardzo ciekawych, a zupełnie nieznanych szerszej publiczności Afrykańczyków.

Twardziel

Iworyjczyk Alassana Sidibe jest w Arce od wiosny 2024 roku. Futbolu uczył się we Włoszech, zdołał zresztą zadebiutować w Serie A, gdy w styczniu 2022 roku pojawił się w końcówce meczu Atalanty z Lazio. Do Gdyni został wypożyczony z klubu z Bergamo i spodobał się na tyle, że teraz trafił tam już na zasadzie transferu definitywnego. Sympatię fanów zaskarbił sobie szybko. Jeszcze w I lidze spisywał się świetnie, stał się podstawowym zawodnikiem, w dodatku strzelił trzy gole, w tym w prestiżowych derbach z Lechią, a co to oznacza, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Często łapie kartki, jest bezpardonowy, taki ma styl. W obecnym sezonie jest niezastąpiony, gra we wszystkich meczach od pierwszej do ostatniej minuty. Sprawdza się i jest coraz ważniejszym ogniwem gdyńskiego zespołu.

Paralizator

W Pogoni ciekawym graczem środka pola wydaje się z kolei Senegalczyk Mor N'Diaye. W Polsce pojawił się pod koniec czerwca. To defensywny, środkowy, prawonożny pomocnik. W ostatnim meczu, kiedy szczecinianom nie szło w meczu z Niecieczą, został wpuszczony na boisko w przerwie i spełnił swą rolę jako… paralizator. Był niby niewidoczny, a paraliżował ofensywne zapędy rywali. Do przerwy Pogoń nie potrafiła sobie poradzić, w drugiej połowie, także dzięki N'Diaye, obraz gry wyglądał już zupełnie inaczej. Na razie nie zaliczył jeszcze pełnego meczu, ale wydaje się, że to kwestia czasu. Idealnie sprawdza się w roli „noszącego fortepian” w drużynie. Jego cechą charakterystyczną już na pierwszy rzut oka jest wzrost. Mierzy 185 cm, to – jak na gracza środka pola – sporo, ale w Senegalu jest codziennością. Taką budową i tak świetnymi warunkami fizycznymi charakteryzuje się lud Wolof, z którego wyszło wielu znakomitych futbolistów. Według niektórych opowieści Wolof byli podobni w pewnym względzie starożytnych Spartan, chodzi o metodę selekcji naturalnej – jedni zostawiali chore i słabe niemowlęta w górach Tajgetu, drudzy – na pustyni.

Osobny kosmos

Z ciekawością obejrzymy więc derby Wybrzeża. Ciekawi nas, który z tych piłkarzy da więcej swojej drużynie? Prawdą jest, co stwierdził Ryszard Kapuściński: „Afryka to osobna planeta, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody mówimy Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje”.

Paweł Czado

Mor N'Diaye. Fot.  Szymon Górski / Press Focus

Mor N’DIAYE

Data ur.: 22 listopada 2000 r.
Wzrost/waga: 185/75
Miejsce urodzenia: Thies (Senegal)
Poprzednie kluby: Africa Promo Foot, FC Porto, Estroril-Praia, Kallithea, Pogoń Szczecin
Mecze/bramki w ekstraklasie:
2/0
Wartość rynkowa: 400 tys. euro
Kontrakt do: 30 czerwca 2027 r.