Afera o napastnika
Poznaniacy najprawdopodobniej będą musieli bronić się przed najskuteczniejszym snajperem Bundesligi – Patrikiem Schickiem.
30-latek z Pragi celebrował gola w każdym meczu Bundesligi. Czy będzie celebrował także w Poznaniu? Fot. ANP/SIPA USA/PressFocus
BAYER LEVERKUSEN
Czeskiego snajpera nikomu przedstawiać nie trzeba. Dla naszych południowych sąsiadów zagrał 56 razy, zdobywając 26 bramek, będąc czwartym najskuteczniejszym piłkarzem w historii ich kadry (do Vladimira Smicera traci gola). Jego problemem są częste i nawracające kontuzje, ale gdy jest zdrowy – szybko wchodzi na bardzo wysoki poziom. I – na nieszczęście Lecha – teraz na takim właśnie jest.
Gwarant bramek
Schick to najskuteczniejszy w tej chwili snajper Bundesligi. Trafiał do siatki w każdej z pięciu rozegranych kolejek, strzelił też w Pucharze Niemiec. Za Odrą określają go mianem „gwaranta bramek Leverkusen” i podkreślają, jak mocny start sezonu notuje król strzelców Euro 2020/21. Zdrowie jest najważniejsze, ale sprzyja mu także współpraca z nowym trenerem Bayeru, Carlesem Martinezem (przedstawicielem szkoły katalońskiej), oraz mocnymi skrzydłami, gdzie hasają m.in. ściągnięty z Lyonu Afonso Moreira czy wracający do Die Werkself po trzech latach Moussa Diaby.
Leverkusen w tym sezonie pokazuje wielką moc w ofensywie, ale i... kruchość w defensywie. Zwracają na to uwagę niemieckie media, piszą o „imponowaniu w ataku i niewytłumaczalnych wahaniach formy”. Zespół jeszcze szuka stabilizacji i w tym powinny leżeć nadzieje Kolejorza. Każdy ma jednak świadomość, że łatwo nie będzie, że Niemcy są murowanym faworytem i że chcą przyjechać do Poznania, by odnieść jak najłatwiejsze zwycięstwo.
Mają swojego Wojtuszka
Jeśli Bayer podejdzie do meczu z Lechem tak, jak do inaugurującej Ligę Europy wygranej 2:0 z Celje, to... źle. Ze Słoweńcami trener Martinez wystawił bowiem niemal najsilniejsze zestawienie – m.in. z Schickiem w ataku. Czechowi przydałoby się trochę odpoczynku, ale choć wachlarz ofensywnego wyboru jest w Leverkusen imponujący, to na szpicy nominalnie... jest teraz tylko 30-latek z Pragi. Mistrzowie Niemiec z 2024 roku także mają bowiem swojego... Norberta Wojtuszka – bo 20-letni, niesamowicie utalentowany Kameruńczyk Christian Kofane wrócił ze zgrupowania kadry z kontuzją, o co Bayer ma wielkie pretensje i zgłosił oficjalną skargę do szefa tamtejszej federacji, słynnego Samuela Eto'o. W niemieckich mediach z kolei głośny jest temat napastnika numer trzy, Victora Boniface'a.
Gruby i kontuzjowany
Nigeryjczyk z Lechem na pewno nie zagra – bo nie jest zgłoszony do Ligi Europy. Ale nawet jeśli... to i tak nie wiadomo, czy dostałby szansę. U Martineza jest głębokim rezerwowym i dostał w tym sezonie tylko pięć minut. A przecież gdy w sezonie 2023/24 Die Werkself zdobywali mistrzostwo bez ponoszenia ani jednej porażki, Boniface strzelił 14 goli i zanotował 9 asyst w 23 występach (resztę zabrała kontuzja). Kolejne rozgrywki też zaczął mocno, ale znowu doznał kontuzji. Wszystko posypało się z kolei zimą, gdy – krótko po dojściu do zdrowia – wysypał się jego lukratywny transfer do Arabii Saudyjskiej. Od tamtej pory nie był sobą, forma poszła w dół, a wypożyczenie do Werderu Brema w zeszłym sezonie okazało się jedną wielką klapą – walczył ze sporą nadwagą, a potem... złapał wielomiesięczną kontuzję. Teraz walczy o powrót, ale w miniony weekend... mocno sobie nagrabił.
Strzelił focha
Po znakomitym widowisku Leverkusen ograł Mainz 4:3, a gdy Martinez w 84. minucie wykorzystał komplet zmian, zostawiając Boniface'a na ławce, ten obraził się i przedwcześnie zszedł do szatni. Trener nabrał wody w usta, a jednoznacznie napastnika krytykować nie chciał dyrektor sportowy Simon Rolfes. – Może potrzebował do toalety? – żartował. Media zwróciły jednak uwagę na co innego. Carles Martinez ma w ofensywie tylu zawodników, że zadowolenie wszystkich będzie niezwykle wymagającym zadaniem. Reakcja Boniface'a miała podkopać ducha zespołu... a to zawsze jakiś promyczek dla Lecha.
Piotr Tubacki
