A zapowiadało się dobrze…

Dawid Kudła nieraz musiał ratować zespół z opresji. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus.pl


A zapowiadało się dobrze…

Dobry początek sezonu miał być zapowiedzią walki o awans, a potem GieKSa znalazła się w dolnej połowie tabeli.


Po 10. miejscu na koniec minionego sezonu GKS wszedł w nowe rozgrywki z przytupem. Co prawda na starcie przegrał z Miedzią, ale później prezentował się dobrze i po 5 kolejkach był na 4. miejscu. Od tego momentu wiele się w Katowicach pozmieniało na złe, choć niezwykle trudno wskazać przyczyny. Od września rozpoczęła się dramatyczna seria drużyny z Górnego Śląska - 8 meczów bez zwycięstwa. Tym samym lokata GieKSy drastycznie się pogorszyła, przezimuje na odległym i niesatysfakcjonującym nikogo 11. miejscu. 


Wydaje się, że momentem przełomowym był dla GKS-u mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Przy Bukowej katowiczanie radzili sobie co najmniej dobrze. Przez całe spotkanie wydawało się, że mieli wszystko pod kontrolą. Gole miały być tylko kwestią czasu, a to przyjezdni zdobyli jedyną bramkę w spotkaniu. Później przyszła trudna do przełknięcia porażka z Lechią Gdańsk 1:5, a kolejne utraty punktów przydarzyły się jakby siłą rozpędu. W międzyczasie GieKSa odpadła także z Pucharu Polski, ponosząc klęskę 0:4 z Górnikiem Zabrze przy Bukowej.


W trakcie sezonu przydarzyły się dwa spotkania, których przebieg był co najmniej zaskakujący, a które dobrze odwzorowują minioną rundę w wykonaniu katowickiej drużyny. Wyjazdowe starcie ze Stalą Rzeszów GieKSa rozpoczęła dobrze, strzelając bramkę w I połowie na 1:0. Później jednak czerwona kartka dla Mateusza Marca wszystko odwróciła. Nawet gol w osłabieniu nie pozwolił GKS-owi cieszyć się z kompletu punktów, bo w ciągu ostatniego kwadransa rzeszowianie zdołali wyrównać. Kolejnym meczem, który powinien zakończyć się zwycięstwem, był wyjazdowy pojedynek z Wisłą Kraków. Tam zawodnicy Rafała Góraka aż do doliczonego czasu gry prowadzili 2:1. Tego rezultatu jednak nie udało się utrzymać, bo na ostatniej prostej Dawid Kudła musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki i ze zwycięstwa cieszyli się piłkarze z Krakowa.


Oczywiście w ostatnich miesiącach były też dobre mecze, jak ten na zakończenie roku z Chrobrym Głogów, w którym udało się efektownie wygrać 4:1. W trudnych warunkach górnośląska drużyna zremisowała z liderem Arką Gdynia u siebie. Ponadto zwyciężyła także w spotkaniu z GKS-em Tychy. To jednak zbyt mało na rozbudzone apetyty fanów. GKS stać na więcej i nic dziwnego, że kibice mogą czuć rozczarowanie. Tym bardziej że w kilku spotkaniach na początku sezonu zobaczyli swój zespół w bardzo dobrym wydaniu i uwierzyli, że tym razem awans jest w zasięgu ręki.

Kacper Janoszka