A więc zostaje po staremu
Dawid Celt przedłużył współpracę z Polskim Związkiem Tenisowym i przez kolejne dwa lata będzie kapitanem reprezentacji w rozgrywkach Billie Jean King Cup.
Zarząd PZT na czele z prezesem Dariuszem Łukaszewskim (z prawej) jeszcze raz zaufał Dawidowi Celtowi. Fot. PAP / Piotr Nowak
Choć w kuluarach już od lata mówiło się o zmianie kapitana żeńskiej drużyny - kandydatem był m.in. dwukrotny mistrz wielkoszlemowy w deblu Łukasz Kubot - ostatecznie we wtorek w Warszawie podpisano nowy kontrakt z dotychczasowym.
- Nie jest to takie oczywiste, żeby po ośmiu latach pracy przedłużać współpracę. Często chce się wpuścić trochę świeżego powietrza, innego spojrzenia, ale mam wrażenie, że przez ten czas broniliśmy się wynikami - przekonywał na konferencji prasowej Dawid Celt, prywatnie mąż byłej numer 2 na świecie Agnieszki Radwańskiej. - Były lepsze okresy, były gorsze, ale było to wszystko zwieńczone trzecim miejscem w Billie Jean King Cup. Ja mam poczucie, że nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Jest chęć w drużynie, w dziewczynach, żeby zawalczyć o więcej. Taki jest mój cel. Od kiedy zacząłem pracować z tą reprezentacją, mówiłem, że trzeba mierzyć wysoko i u mnie się to nie zmieniło. Chciałbym jeszcze raz podjąć rękawicę, zawalczyć o turniej finałowy i spuentować to wszystko pucharem - podkreślił „stary nowy” kapitan.
Losowanie przeciągane
W listopadzie w Gorzowie Wielkopolskim Polki - w składzie Iga Świątek, Katarzyna Kawa i debiutująca w zespole Linda Klimoviczova - awansowały do decydującej fazy eliminacji BJKC, zwyciężając Nową Zelandię i Rumunię; nie zostały powołane Magdalena Fręch, Magda Linette i Maja Chwalińska. W kwietniu Polki zagrają mecz o awans do turnieju finałowego, który we wrześniu odbędzie się w chińskim Shenzhen.
- Wyniki na pewno są. Jeżeli chodzi o reprezentację kobiet, jesteśmy w najwyższej grupie od dobrych paru lat - przypomniał prezes PZT, Dariusz Łukaszewski. - W bardzo dobrym turnieju w Gorzowie pod wodzą Dawida wszystkie dziewczyny w zasadzie były na korcie i wszystkie wygrały mecze, co też jest niezwykle ważne, bo buduje drużynę nie na podstawie jednej osoby. Zespół jest coraz bardziej zżyty. Miejmy nadzieję, że wylosujemy przeciwnika w zasięgu, który będzie medialny, i że mecz odbędzie się u nas.
Nie wiadomo na razie, kto będzie rywalem Polek. - Dziwne, bo zazwyczaj o tej porze już wiedzieliśmy, z kim będziemy grać w kwietniu. Zawsze to się działo po meczach listopadowych, w okolicach grudnia było losowanie. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Słyszałem, że zmienia się sponsor strategiczny w ITF i chcą to zrobić z pompą, z nowym sponsorem i stąd to opóźnienie - stwierdził kapitan polskiej drużyny.
Do Australii lepiej nie…
Najtrudniejsze mogą być spotkania z rywalami z dalekich krajów - Japonią lub Australią. Z tą pierwszą mecz na pewno zostanie rozegrany na wyjeździe, natomiast w przypadku drugiego rywala o tym, czy spotkanie odbędzie się w Polsce, czy na wyjeździe, zadecyduje losowanie.
- Australia jest o tyle niewygodna, że ciężko będzie przekonać najlepsze zawodniczki na świecie, żeby w kwietniu tam lecieć, kiedy sezon będzie się przenosił do Europy na korty ziemne. Stąd będzie wynikała trudność, nie tyle z siły rywala, bo Australia nie jest najmocniejsza w tym momencie, ale sama podróż i logistyka będą dużym utrudnieniem. Razem z Japonią to są chyba najgorsze opcje, bo inne są bardziej europejskie: Słowenia, Belgia, Ukraina... Ta ostatnia to mocna drużyna, ale ze względów logistycznych to będzie łatwiejsze - przyznał Celt.
Miał lekki kryzys
W 2024 roku Biało-czerwone osiągnęły największy sukces w historii w Billie Jean King Cup - dotarły do półfinału. Wówczas minimalnie przegrały z późniejszymi triumfatorkami, Włoszkami. Celt zaznacza, że chęć zwyciężenia w tych rozgrywkach jest powodem, dla którego zdecydował się przedłużyć współpracę.
- Motywacja jest cały czas ta sama. Nie ukrywam, że miałem lekki kryzys, paradoksalnie po tym największym sukcesie. To wynikało z kilku czynników, o których nie będę mówił. Ten rok i turnieje w Radomiu oraz Gorzowie Wielkopolskim, spotkania z drużyną, z dziewczynami, utwierdziły mnie jednak , że jest jeszcze w tym zespole chęć, żeby zawalczyć o finały raz jeszcze i może w tych finałach jeszcze raz próbować zaatakować tenisowy szczyt - rozmarzył się Celt.
Tomasz Mucha, PAP
