A trenerzy przestrzegali...
Dwa drobne, acz istotne potknięcia w obronie sprawiły, że straciliśmy ważne punkty. Dzisiaj można je odrobić.
Paweł Zygmunt i Krzysztof Maciaś, występujący w ekstralidze czeskiej, lubią się rozbijać na bandach. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
MISTRZOSTWA ŚWIATA
Wszystko mieliśmy dokładnie rozrysowane i trenerzy nas przestrzegali, by przypadkiem nie zgubić krycia rywala. A tymczasem Francuzi zdobyli dwa gole w taki sposób jak nam to przedstawiono na odprawie. Drobne potknięcia w obronie i brak asekuracji sprawiły, że straciliśmy bramki i dwa punkty – tłumaczył mocno rozgorączkowany kapitan reprezentacji, Kamil Górny. Ma rację, mieliśmy wyjątkową okazję, by pokonać Trójkolorowych, a swoją drogą dwa razy spotykaliśmy się towarzysko z Francją i wygrywaliśmy 4:3 i 3:2 po karnych, jednak w kluczowym momencie przegraliśmy w Sosnowcu 2:3. Jeszcze nic nie jest stracone, bo przed Biało-Czerwonymi trzy mecze: dzisiaj z Kazachstanem, który jawi się jako najważniejszy, oraz z Japonią i Litwą.
Kary naszą zmorą
Dla Krzysztofa Maciasia, utalentowanego napastnika, ostatnie dni przed MŚ Dywizji 1A były niezwykle stresujące. Do końca ważyły się jego losy w reprezentacji, jednak znalazł się w 4. formacji z Mikołajem Sytym oraz Jakubem Ślusarczykiem. Po meczu z Ukrainą był mocno skwaszony, bo nie miał za wiele minut na lodzie, gdyż ciągle graliśmy w osłabieniu, a on nie jest przewidziany w formacjach specjalnych. Przed spotkaniem z Francuzami był szalenie zmotywowany, bo przecież selekcjoner reprezentacji Francji, Yorick Treille, w nowym sezonie będzie prowadził Witkowice, gdzie gra młodszy z braci Maciasiów. Zaczął mecz od twardych starć na bandach i mieliśmy wrażenie, że chce całkowicie zniechęcić rywali do gry.
- To prawda czułem się dobrze i energia mnie rozpierała – uśmiechnął się Krzysztof. - Nie można wygrać meczu gdy w 30 sekundzie dostaje się karę i ważny środkowy napastnik zostaje odesłany do szatni. Kary są naszą zmorą na tym turnieju. Na sześć tercji, w trzech otrzymaliśmy kary zaraz na początku (37 sek. - Krężołek, 26 – Ciura, 30 – Wałęga – przyp. red.). Wybroniliśmy te sytuację, ale tracimy siły i trzeba się zastanowić dlaczego tak jest. Szkoda, że nie wygraliśmy tego meczu, bo miałbym dobrą kartę przetargową u trenera. Pewnie gdy dojdzie do naszego spotkania, to wrócimy do wydarzeń z mistrzostw. Nie mam zamiaru ściemniać: chciałem się pokazać i chyba nie było najgorzej. Tutaj jednak nie liczą się indywidualne dokonania, lecz zespół.
Na wyższy poziom
Podczas inauguracyjnego spotkania Biało-czerwonym towarzyszyła duża presja, bo każdy z nich osobno i wszyscy razem zdawali sobie sprawę jak ważne jest zwycięstwo. Ponadto tempo gry w tym turnieju jest znacznie większe w meczach ligowych czy towarzyskich i teraz nasz zespół chyba wskoczył na ten wyższy poziom i wcale nie ustępował Francuzom. Było zdecydowanie lepiej niż z Ukraińcami.
- To prawda, lepiej się czuliśmy jako drużyna niż dzień wcześniej – podkreśla Maciaś. - Fizycznie czujemy się dobrze, zregenerujemy organizmy i ruszamy na Kazachów. Jesteśmy pozytywnie nastawieni, bo wszystko zależy od tego wyniku. Przede wszystkim musimy utrzymać dyscyplinę na lodzie i nie możemy sobie pozwolić na takie mało odpowiedzialne zagrania, jak w dwóch poprzednich potyczkach. Trzeba grać twardo, podejść do meczu z serduchem i wcale nie jesteśmy bez szans. Ten turniej dopiero się rozwija i jeszcze możemy być świadkami kilku niespodzianek. Wcale nie skreślałbym Litwinów i Japończyków, którzy też dzielnie stawiają opór rywalom. Jednak my się koncentrujemy na najbliższym rywalu.
- Z Francuzami graliśmy zdecydowanie lepiej niż z Ukrainą i tylko punkty nam uciekły – dodaje Górny. - Miałem okazję zobaczyć fragmenty meczów Kazachów i niczym nas nie zaskakują. Grają twardo i sporo strzelają. Dla nas to kluczowy mecz i pewnie będziemy mieli dużo pracy w defensywie, jednak potrafimy bronić i mocno liczymy na naszych kolegów z przodu. Jestem przekonany, że ten mecz przybliży nas do celu.
Wczoraj po południu zespół pojawił się na tafli, by organizmy nie odwykły od... lodu. Trenerzy jednak nie podjęli decyzji kto dołączy do reprezentacji, bo nadal mamy jedno wolne miejsce. Obrońca Patryk Hanzel oraz napastnicy Mateusz Gościński i Christian Mroczkowski czekają na decyzję.
Plan: powrót
Hokeiści Kazachstanu po pięciu sezonach w elicie spadli do Dywizji 1A. Nikt nie wątpi, że wraz z Francją uchodzą za faworytów do awansu. Mają w składzie hokeistów z KHL oraz z rodzimej ligi. Roman Starczenko, 39-letni kapitan reprezentacji, zalicza 18. mistrzostwa świata. Andriej Szutow, który opuścił zeszłoroczny turniej, znów jest bramkarzem nr 1. Kazachowie w zwycięskim meczach z Litwą 4:1 i Japonią 6:0 niczym nie zaimponowali, jednak w odpowiednim momencie mocno przycisnęli. Z Litwinami po 40 min przegrywali 0:1, zaś z Azjatami po 1. tercji było 0:0, jednak każdy mecz ma swoją historię...
Włodzimierz Sowiński
22 MECZE rozegrali Biało-czerwoni z Kazachstanem. Wygrali tylko dwa, raz zremisowali i 19 razy przegrali. Bilans bramkowy 43:85.
