A taki był ładny, amerykański, szkoda…

Z DRUGIEJ STRONY – Miłosz Cebo

Adrian Siemieniec to sympatyczny facet i świetny szkoleniowiec, który dał lata świetności Jagiellonii, którego wizerunek był bez skazy... do 10 września. Trener pośrednio chciał wymusić nieczystą grę, która da przewagę nad rywalami. Do głowy przychodzi zdanie wypowiedziane przez Kazimierza Pawlaka w kultowej komedii „Sami swoi” – „A taki był ładny, amerykański, szkoda…”

I właśnie ta sympatia do niego przysłania niektórym realną ocenę tej sprawy. To nie są tylko sms-y. To jest nieczysta gra – moralnie wątpliwa, a przepisami zabroniona. Takich wiadomości nie da się w żaden sposób obronić i wytłumaczyć. Ktoś może powiedzieć, że to było w ramach żartu i tak to odbierze, a drugi weźmie na poważnie i faktycznie przychyli się do „prośby” trenera.

Nikt nie ma prawa wystosowywać próśb do sędziów. Ci ludzie popełniają błędy, ich praca jest różnie oceniana, ale przede wszystkim opiera się na niezależności! Jeśli jest inaczej, to mamy do czynienia z patologicznym systemem…

Inna sprawa, że środowisko PZPN-u i Kolegium Sędziów jest miejscem politycznej gry i szukania haków na innych. Sprawa wypłynęła dopiero teraz, gdy Arkadiusz Kamil Wójcik jest na drodze sądowej ze swoim szefostwem i nie dał się złamać. Gdyby nie osobiste porachunki, gdyby nie naciski, to ta sytuacja mogłaby nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Nie może to zamazywać tego, że Adrian Siemieniec przekroczył nieprzekraczalne granice, jednak ta sprawa pokazuje, w jak zepsutym środowisku funkcjonuje polska piłka…

A kto wie, czy takich przypadków nie jest więcej…

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się