A tak dobrze żarło...
W najczarniejszych snach nie przypuszczaliśmy, że po dziewięciu zwycięstwach kadra Jerzego Brzęczka może zagrać tak koszmarnie słabe spotkanie! Eliminacje MME
Być może gol Daniela Mikołajewskiego będzie mieć jakieś znaczenie dla losów Polaków w „zaocznej” rywalizacji z Grekami...Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Zastanawiałem się, siedząc w autokarze wiozącym nas z hotelu na stadion w Pescarze, czy kiedykolwiek padło na odprawie, że zadowoli nas w tym meczu remis. I wiem, że nie padło. Przyjechaliśmy walczyć o zwycięstwo i mam nadzieję, że mecz będzie otwarty – mówił na antenie TVP Sport przed pierwszym gwizdkiem trener naszej młodzieżówki, Jerzy Brzęczek. Jej dziewięć kolejnych zwycięstw – fakt, że wynik mocno niecodzienny w historii polskiej piłki – sprawił, że niejeden medialny pomnik mu postawiono, niejeden też ekspert już nominował go na zmiennika/następcę (najlepiej jak najszybciej...) Jana Urbana. Powróciło też kowalczykowe (nie, nie o Mateusza z GieKSy chodzi) hasło „zmieniamy szyld i jedziemy dalej”.
Nie dojechali
W poniedziałkowy wieczór sny o potędze – te kreślone głównie „w internetach”, bo akurat Brzęczka o utratę kontaktu z rzeczywistością nie podejrzewamy – zostały rozwiane przez Włochów. Brutalnie i boleśnie. Jeżeli do cytowanych na wstępie słów selekcjonera można się w jakiś sposób odnieść, to – po pierwsze – mecz rzeczywiście był otwarty: a raczej otwarta była polska defensywa. Po drugie – trudno nie odnieść wrażenia, że w tym autokarze Jerzy Brzęczek był... sam: jego podopieczni na stadion zdecydowanie nie dojechali!
Duet niezgrany i bezradny
No bo jak inaczej nazwać sytuację, w której już po kwadransie gospodarze mogli (powinni?) prowadzić 2:0, a wynik otwarli tuż po jego upływie? W dwóch wcześniejszych okazjach – wybronionych przez Marcela Łubika – włoscy snajperzy (Cher Ndour i Nicolo Pisilli) dostawali piłkę dokładnie między naszych stoperów (debiutowali w takim zestawieniu personalnym na środku obrony), bez jakiejś sensownej reakcji z ich strony. A gdy już w końcu Wojciech Mońka piłkę – po strzale Mattii Liberalliego – odbił, zrobił to wprost pod nogi Luki Koleosho. I zrobiło się 1:0...
- Mieliśmy mieszane odczucia odnośnie wystawienia Mońki. Nie ze względu na jego poziom, ale trenowaliśmy w pewnym składzie przez dziesięć dni – mówił już po końcowym gwizdku selekcjoner, cytowany przez Marcina Długosza z „Weszło”. Stoper Lecha do młodzieżówki dołączył ledwie na dwa treningi, prosto ze zgrupowania kadry Jana Urbana. - Nie żałuję jednak tej decyzji – dodał Brzęczek. No cóż...
Z 80 metrów też można
Nie ma sensu opisywanie wszystkich goli gospodarzy, ale jeden na to zasługuje. Krótko po przerwie, gdy jeszcze mieliśmy cień nadziei na odwrócenie losów spotkania, Mateusz Kowalczyk stracił piłkę na 25. metrze przed bramką gospodarzy na rzecz Ndoura. Ten tylko rzucił okiem w kierunku stojącego daleko przed polem karnym, i posłał 80-metrowy strzał do pustej polskiej bramki... To była kwintesencja bezradności Biało-czerwonych, a jej potwierdzeniem był też fakt, że na każde z dwóch polskich trafień rywale odpowiadali w 60 sekund.
Nietrafione wybory
Można się zastanawiać, jak nasi 11 miesięcy temu tych samych Włochów zdołali ograć 2:1. Być może odpowiedź tkwi w fakcie że tylko czterech zawodników z ówczesnej wyjściowej jedenastki wybiegło na murawę w Pescarze od pierwszego gwizdka. Niewidoczny był bohater niedawnego meczu ze Szwecją, Bartosz Mazurek. - Porażkę biorę na siebie. Moje niektóre decyzje personalne czy odnośnie sposobu gry, które podjąłem przed meczem, nie do końca się sprawdziły – dodał Brzęczek. Coś w tym jest, jeśli dodamy, że oba gole dla nas strzelili rezerwowi...
Przyjdzie więc „rozwałkowanym na cienkie ciasto” Polakom czekać do wtorkowego wieczoru (patrz ramka) na odpowiedź na pytanie, czy z bilansem dziewięć wygranych i jedna porażka będą musieli przebijać się do finałów ME przez baraże.
Dariusz Leśnikowski
Grupa E
◼ Włochy – Polska 6:2 (2:0)
1:0 – Koleosho, 16 min, 2:0 – Ndour, 27 min (głową), 3:0 – Ndour, 54 min, 4:0 – Lipani, 59 min, 4:1 – Mikołajewski, 65 min, 5:1 – Fini, 66 min, 5:2 – Żewłakow, 85 min, 6:2 – Cherubini, 86 min
WŁOCHY: Palmisani – Ahanor, Comuzzo, Chiarodia, Bartesaghi – Pisilli, Faticanti (57. Lipani), Ndour – Liberali (57. Fini), Cisse (62. Camarda), Koleosho (79. Cherubini). Trener Silvio BALDINI.
POLSKA: Łubik – Krajewski, Mońka, Bright Ede, Gurgul – Kowalczyk (72. Duda), Kocaba (66. Oyedele) – Urbański (56. Żewłakow), Mazurek, Pieńko (56. Drachal) – Bąk (46. Mikołajewski). Trener Jerzy BRZĘCZEK.
Sędziował Florian Badstübner (Niemcy). Widzów 9414. Żółta kartka – Palmisani.
Pozostałe wyniki: Czarnogóra – Armenia 1:1 (1:0), Szwecja – Macedonia Płn. 2:0 (1:0)
|
1 Włochy |
10 |
27 |
32:7 |
|
2 Polska |
10 |
27 |
28:8 |
|
3 Szwecja |
10 |
13 |
12:22 |
|
4 Czarnogóra |
10 |
12 |
13:16 |
|
5 Macedonia Płn. |
10 |
7 |
8:20 |
|
6 Armenia |
10 |
1 |
5:25 |
Oko na Greków
Klęska Polaków w Pescarze spowodowała, że coś, co po dziewięciu z dziesięciu spotkań wydawało się pewne – bezpośredni awans do przyszłorocznych finałów młodzieżowych mistrzostw Europy – stanął pod znakiem zapytania. Dziś kończy się rywalizacja w pozostałych ośmiu grupach eliminacyjnych. Z punktu widzenia Biało-czerwonych istotna będzie tylko rywalizacja w grupie F, w której Niemcy (zagrają z Łotwą) i Grecja (zmierzą się na wyjeździe z Irlandią Płn.) – pomijając mecze bezpośrednie (3:2 dla Greków w Jenie i 2:0 dla Niemców w Atenach) – nie potknęli się ani razu. To oznacza, że jeśli we wtorek obie te reprezentacje odniosą zwycięstwa, Grecy i Polacy mieć będą po 21 punktów w meczach z ekipami z miejsc 1-5 w swych grupach. I wówczas o bezpośrednim awansie do finałów MME – z pozycji najlepszego wicemistrza – decydować będzie bilans bramkowy. W tym momencie nasz bilans bramkowy wynosi +13 (20:7, po odrzuceniu wyników z Armenią), a grecki +12 (18:6 po skreśleniu dwumeczu z Maltą). Każde zwycięstwo Greków co najmniej dwiema bramkami rozstrzyga więc sprawę na ich korzyść. Wygrana 1:0 i 2:1 jest dla nas również korzystna – przy pierwszym wyniku bylibyśmy lepsi dzięki większej liczbie zdobytych goli w ogóle; przy drugim – porównywany bilans byłby identyczny, ale nam przewagę dawałby kolejny punkt regulaminu: większa liczba goli na wyjeździe (10 naszych wobec 9 rywali). Jednobramkowa wygrana 3:2, 4:3 itd. greckich młodzieżowców da bezpośredni awans im, a nas zepchnie do baraży.
(DaL)
