...a potem przyszła zima...

Trochę są dumni, ale i trochę żałują w Płocku zmarnowanej okazji na historyczny wynik.

Zdecydowanie za rzadko wiosną Mariusz Misiura miał okazję świętować trzy punkty zdobyte przez podopiecznych... Fot. Dawid Figura/Press Focus

8. WISŁA PŁOCK

Masz dobrą pierwszą rundę, rozbudzasz w sobie i wszystkich nadzieję. Dzisiaj ciężko to zaakceptować, bo już wiemy, że medalu mieć nie będziemy. A z drugiej strony, straciliśmy szansę na niego dopiero w 32. kolejce. Czy powinienem z tego być dumny? - Mariusz Misiura (dziś kończy 45 lat – powodzenia w pracy i zdrówka życzymy) to jeden z najbardziej zagadkowych szkoleniowców minionego sezonu w ekstraklasie.

Najzagorzalsi fani ekstraklasy – z długą pamięcią... - zapewne „przypną” jego nazwisko i twarz do szczecińskiej Pogoni sprzed (blisko) pół wieku; zgromadził w jej barwach 11 gier na murawie. Lista klubów, jakie prowadził w trenerskiej przygodzie w kraju, jest bardzo krótka, a Wisła to na niej wisienka na torcie. Awansował z nią przecież do ekstraklasy (wcześniej ze Zniczem Pruszków wszedł do 1. ligi), a jesienią jego podopieczni grali tak, jakby chcieli zostać trzecim w stuletniej historii ekstraklasy beniaminkiem, który zgarnie w tej roli mistrzostwo kraju. To była właśnie owa rozbudzona nadzieja, o której mówił bezpośrednio po przegranym u siebie w fatalnym stylu meczu 32. kolejki z Motorem (0:4). W tym momencie taka klęska już nikogo nie dziwiła; była elementem kiepskiej wiosny, która nijak do wspomnianej wybitnej jesieni nie przystawała. W „starym roku” płocczanie ustanowili własną rekordową serię 11 gier ligowych bez porażki. Ba; jako jedyni w XXI-wiecznym ćwierćwieczu w żadnym z 20 pierwszych meczów sezonu nie stracili więcej niż jednego gola.

I z tego Mariusz Misiura bez wątpienia dumny być powinien – odpowiadamy na pytanie postawione przez niego samego.

A potem przyszła zima...

Nie nam oceniać, czy i co przegapiono w trakcie przygotowań. Sparingi nie wyglądały źle, a otwarciem wiosny był zwycięski mecz z Rakowem. Coś jednak poszło nie tak, skoro zaraz potem Nafciarze zaliczyli serię pięciu porażek z rzędu, a potem omal nie powtórzyli jej w pięciu ostatnich grach (remis z Lechem uratowali w doliczonym czasie meczu 34. kolejki).

Statystycznie i faktograficznie wyglądało to tak: 16 punktów w 16 meczach, ledwie o „oczko” więcej od najsłabszych wiosną ekip Arki, Termaliki i Cracovii; najgorszy bilans bramkowy (minus 13) w tym roku, najmniej z całej stawki goli zdobytych wiosną; najwięcej porażek na własnym stadionie (pięć na siedem gier); no i wreszcie ledwie trzy trafienia na własnym stadionie. Dramat dramatem poganiał – w wymiarze sportowym oczywiście.

Przyczyny?

Ktoś zgryźliwy powiedziałby: „Mężczyzna zmiennym jest” - mając na myśli piłkarski rollercoaster formy poszczególnych wiślaków, a i nawiązując do wcześniej pracy trenera Misiury z zespołami kobiecymi w Polsce i w Niemczech.A może poszło o słowa prezesa Piotra Sadczuka, zacytowane w styczniu przez Polską Agencję Prasową. „Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy kandydatem do mistrzostwa czy nawet gry w pucharach europejskich. Wiemy, jakie są nasze możliwości finansowe i sportowe” - prawda, że nie jest to wzór przemowy motywacyjnej do lidera tabeli?

Albo wszystkiemu winien płowowłosy Wiking, bez którego gra defensywna Płocczan już nie była taka sama? Andrias Edmundsson potupał trochę nogami, pożalił się w mediach, i w końcu (z niewolnika nie ma pracownika...) puszczono go do Werony. Może dziś, kiedy z nią spadł z Serie A, trochę żałuje. Ale pewnie nie bardzo, skoro przypadł mu tytuł (i pamiątkowa patera) najlepszego gracza Hellasu.

W Płocku na pewno natomiast trochę są dumni, ale i trochę żałują zmarnowanej okazji na historyczny wynik...

Dariusz Leśnikowski

STRZELCY (34)

8 - Sekulski 
5 - Jurić 
4 - Nowak 
3 - Kamiński, Rogelj
2 - Salvador, Pacheco 
1 - Edmundsson, Jime, Niarchos, Savvidis 
samobójcze: Koutris (Pogoń), Plach (Piast), Šutalo (Cracovia)


ZŁOTE BUTY (32 piłkarzy)

Kamiński 192, Leszczyński 182, Haglind-Sangre 173, Nowak 167, Kun 162, Pacheco 162, Rogelj 134, Sekulski 131, Leccoeuche 115, Edmundsson 103 (tylko jesienią), Mijusković 81, Jurić 80, Niarchos 59, Salvador 58, Custović 51, Djalo 44, Gallapeni 42 (tylko wiosną), Tavares 42, Jimenez 37, Savvidis 35 (w), Hamulić 25 (w), Sarapata 23 (w), Nastić 23 (j), Kalandadze 13 (j), Pomorski 8, Hiszpański 5, Burek 4 (w), Karamarko 2 (w), Bochno (w), Borowski (j), Krawczyk (j), Rogowski (w)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się