6:2
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Wbrew pozorom ten felietonik nie traktuje o tenisie. Tytuł to jedynie lapidarne zestawienie triumfów w Pucharze Polski rywali, którzy tym razem powalczą o kolejne trofeum. Jak tytuł wskazuje – Górnik zdobywał go dotąd sześć razy, a Raków – dwa.
Nie wiem, czy najbliższy finał na Narodowym można nazwać derbami województwa śląskiego. Wielu by chciało, ale choć to prawda – żadnej z drużyn, ani Górnikowi, ani Rakowowi, to właściwie niepotrzebne. Częstochowa miała przecież w latach 1975-98 własne województwo, nigdy w niej
Tak czy inaczej: uzmysławiam sobie kilka ważnych i mniej ważnych związanych z najbliższym finałem faktów.
Po pierwsze: fajnie, że oba zespoły są w dobrej formie, więc mają prawo marzyć nie tylko o Pucharze Polski, to oczywiste, ale ciągle jeszcze nawet o... mistrzostwie. Nie zdarzyło się tak od kilku lat. Oba są w czubie tabeli, oba solidnie punktują. Raków w lidze ostatni raz przegrał w marcu z.... Górnikiem. Górnik z kolei w lutym z Katowicami, które w półfinale wyeliminował Raków.
Po drugie: jestem już sędziwym człowiekiem, a mimo to za mojego życia Górnik ani razu nie zdobył już Pucharu Polski; coraz mniej kibiców KSG pamięta tamte piękne chwile... Wiem, brzmi to zaskakująco, ale wysyp tamtych pucharów niczym rosnących obok siebie borowików na leśnej polanie był złotym strzałem Zabrzan na przełomie lat 60. i 70. Zdobyli wtedy tych pucharów pięć z rzędu (1968-72), to absolutny niepobity do dziś rekord Polski.
Po trzecie: wiadomo, że piłkarz gra, żeby wygrywać, ale w tym przypadku nie o wygrywanie tylko chodzi, ale i o naprawdę gruby szmal. Awans do finału to premia w wysokości 1 mln zł, ale triumf w całych rozgrywkach to już 5 mln! Ups... Nic dziwnego, że osoby odpowiadające w obu klubach za dopinanie budżetów będą podczas finału wiercić się nerwowo na krzesełkach.
Po czwarte: Raków ma przewagę doświadczenia obecnej kadry, własne puchary zdobywał przecież jeszcze w obecnej dekadzie. W kadrze są piłkarze, którzy pamiętają tamte triumfy – choćby bramkarz Kacper Trelowski czy obrońca Zoran Arsenić.
Po piąte: miejsce rozegrania finału przemawia za Rakowem. Dla Górnika Narodowy to nowość, to niewiadoma, Częstochowianie z kolei wygrywali tam cztery lata temu, już w czasach, kiedy finał krajowych rozgrywek pucharowych został odgórnie przyspawany do tego warszawskiego obiektu. Pięć lat temu, gdy wygrywali po raz pierwszy, akurat po drodze, jedyny raz w historii, spotkali się w 1/8 finału z Górnikiem. Wygrali wtedy u siebie 4:2.
Po szóste: punkt czwarty i piąty obiektywnie... nie mają żadnego znaczenia, liczy się tylko tu i teraz! Wszelkie przewagi zauważane przed meczem to – jak sądzę – jedynie wymysły cwanych żurnalistów, których zadaniem jest... zapełnić łamy.
Kluczowe pytanie przed finałem brzmi: kto rozpocznie zwycięsko nowego
_____________________________________
* myślę, że użycie Pankracego do felietonu o tej tematyce to obiektywne postawienie sprawy. „Piątek z Pankracym ” (i z panem też) był bowiem emitowany w telewizji latach 1978-90, czyli w czasach, gdy... ani Górnik, ani Raków nie zdobyły PP
