44 asy rywala? A co tam!
Kamil Majchrzak pokonał Railly’ego Opelkę mimo serwisowego bombardowania olbrzyma z USA. W Brisbane odpadła Magdalena Fręch.
Kamil Majchrzak zbliża się do czołowej 50 tenisistów na świecie. Fot. PSNEWZ/SIPA/PressFocus
Polski tenisista skorzystał z łutu szczęścia i robi furorę w turnieju ATP 250 w australijskim Brisbane. W weekend Kamil Majchrzak, notowany na 59. miejscu w rankingu światowym, przegrał w ostatniej rundzie kwalifikacji z Francuzem Quentinem Halysem (91. ATP). 30-latek z Piotrkowa Trybunalskiego („okrągłe” urodziny już we wtorek) dostał się jednak do zawodów jako tzw. szczęśliwy przegrany, po wycofaniu się innych tenisistów.
Mniej asów, mniej błędów
Na otwarcie zasadniczej części rywalizacji pokonał wyżej notowanego Niemca Daniela Altmaiera (44.) 7:6 (7-4), 6:0, a w środę awansował do ćwierćfinału. Potyczka z sąsiadem z rankingu, mierzącym 211 cm Reilly Opelką (60.), była niezwykle zacięta, przebiegała zgodnie z regułą własnego podania, i o zwycięstwie w każdej partii decydował tie-break.
Majchrzak przetrwał bombardowanie wyższego przynajmniej o głowę Amerykanina, który aż 44 punkty zdobył asami - w pierwszym secie posłał ich 11, w drugim - 17, a w trzecim - 16! Polak zrewanżował się „tylko” 13 punktami zdobytymi w ten sposób, ale lepiej od rywala returnował (choć nie przełożyło się to na żadnego breaka), przede wszystkim zaś popełnił znacznie mniej niewymuszonych błędów - 12 do 49 Opelki, w którego boksie w roli szkoleniowca zadebiutował Craig Boynton. Amerykanin przez ponad pięć lat (2019-24) był trenerem Huberta Hurkacza.
O półfinał z „jedynką”
Po przegranej pierwszej partii piotrkowianin w dwóch kolejnych obronił łącznie trzy meczbole - jednego w drugim secie i dwa w trzecim. Sam wykorzystał swoją trzecią taką szansę i po 2,5 godzinie zapisał na swoje konto cenny sukces 6:7 (2-7), 7:6 (9-7), 7:6 (10-8). Majchrzak zbliża się krok po kroku do Top 50 na świecie.
O półfinał - dopiero w piątek - Majchrzak zagra z najwyżej rozstawionym w Brisbane i byłym liderem rankingu ATP (przez 16 tygodni w 2022 roku) Daniiłem Miedwiediewem (13. ATP); również będzie to ich premierowa potyczka, choć w tourze występują już od ponad dekady. Zaledwie o miesiąc młodszy Rosjanin w środę odprawił w godzinę innego Amerykanina, Francesa Tiafoe (30.) 6:3, 6:2, awansował do swojego 90. ćwierćfinału na poziomie ATP i celuje w 22. trofeum w karierze.
Tym razem Czeszka górą
Niestety, w tym samym Brisbane w turnieju WTA 500 nie udało się awansować do ćwierćfinału Magdalenie Fręch. Łodzianka (59. w rankingu), która w 1. rundzie skutecznie broniła piłek meczowych z Marketą Vondrousovą, tym razem przegrała trzysetową i 2,5-godzinną batalię z inną Czeszką, Lindą Noskovą (12. WTA) 7:6 (7-5), 4:6, 4:6.
Po wygranej pierwszej partii 21-letnia rywalka skorzystała z przerwy medycznej i wróciła „naprawiona” - w dwóch kolejnych setach przełamywała Polkę w decydujących 10. gemach, po których mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Był to czwarty mecz tych tenisistek i trzeci triumf Czeszki. Fręch wygrała tylko ich pierwsze starcie w 2021 roku w imprezie rangi ITF w Pradze.
(t)
LINETTE „NOCNA”
Magda Linette i japońska tenisistka Shuko Aoyama odpadły w ćwierćfinale debla turnieju WTA na twardych kortach w Auckland - w środę przegrały z Chinką Hanyu Guo i Francuzką Kristiną Mladenovic 1:6, 4:6. W nocy ze środy na czwartek czasu w Polsce Poznanianka (52. WTA) rywalizować miała o ćwierćfinał w grze pojedynczej z Włoszką Elisabettą Cocciaretto (81.). W 1. rundzie Linette pokonała 6:4, 4:6, 6:2 45-letnią Venus Williams, która od organizatorów otrzymała tzw. dziką kartę.
