281_08 Nie mamy swojego stylu

Selekcjoner Michał Probierz podczas jednego z treningów biało-czerwonych. Fot. Adam Starszyński/Pressfocus.pl
Nie mamy swojego stylu
Rozmowa z Ryszardem Komornickim, 20-krotnym reprezentantem Polski, byłym graczem Górnika Zabrze, a potem trenerem w Szwajcarii i w Polsce
Reprezentacja Polski w tym stanie osobowym i z tym sztabem szkoleniowym będzie wygrywała i pojedzie na Euro?
- Gruby zestaw pytań… Szczerze powiedziawszy, to się pogubiłem. Nie chciałbym wygłaszać werdyktu, bo trudno coś powiedzieć. Jedna rzecz jest pewna - jeśli będziemy grać tak, jak do tej pory, to już w barażach będzie trudno. Musimy zachować trochę pokory i przestać mówić, że z tymi czy z tamtymi musimy wygrać. Owszem musimy, ale nie jesteśmy obecnie najlepszą drużyną na świecie i wszystko trzeba udowodnić na boisku. Obecna reprezentacja ma potencjał, ale jak w... loterii, może jej wyjść, a nie musi. Nie ma osobowości, nie ma klasy, charakteru. Mecze się różnie układają, ale po to jesteście zespołem, po to jesteście zawodowcami i gracie w porządnych klubach, żeby było dobrze. Brakuje mi takiego podejścia, że jestem reprezentantem Polski i gram żeby wygrać, obojętnie czy to Mołdawia, czy Brazylia. Brakuje mi u naszych graczy odpowiedniej mentalności, właściwego nastawienia.
Z czego może to wynikać?
- Za dużo mówimy o taktyce, a przecież wszystko zależy od zawodników. Jakich piłkarzy masz, to grasz w ten czy inny sposób. Nie widzę w grze naszej reprezentacji automatyzmów, że odwołam się do przeszłości. Jak Lubański widział, że piłkę dostaje Szołtysik, to od razu było wiadomo, gdzie będzie zagrana i tam wbiegał. Teraz? Jedyne co nam wychodzi, to utrzymywanie się przy piłce na własnej połowie. Brakuje nam z przodu ruchu na wolne pole, a jak już Lewandowski tam wbiega, to nikt mu nie zagrywa. Nie ma wyćwiczonych zagrań - np. gdy piłka jest prostopadła, to wchodzimy w pole karne. Nic, tylko ten zagra w lewo, ten w prawo, ten biega do przodu, kolejny do tyłu. To powoduje, że ci co grają z przodu, się zniechęcają. Nie jestem fanem Lewandowskiego, nie chodzi tutaj bynajmniej o umiejętności piłkarskie, ale jak ten chłop biega raz w jedną stronę, raz w drugą, a nie dostaje piłki, to co ma zrobić? Za szóstym razem już nie pobiegnie. W Bayernie wcześniej czy teraz w Barcelonie jest trochę lepiej z dogrywaniem. Jak słyszę, że mamy plan, to niedobrze mi się robi. Nie ma zrozumienia piłkarzy na boisku i przede wszystkim tego mi brakuje. Ogląda się inne zespoły, to wiadomo o co chodzi: szybka i prostopadła piłka na wolne pole, albo półlewa czy półprawa, piłkarze wiedzą gdzie mają biegać i zagrywać piłki, a u nas? Od przypadku do przypadku, jak ktoś coś zobaczy, to kopnie, a jak nie, to nie zagra. Brakuje wypracowanego stylu. W defensywie to samo. Lewandowski nieraz pokazuje ręką, żeby podejść wyżej, a reszta się cofa. To przykłady, które pokazują jak to u nas źle funkcjonuje.
Co jeszcze?
- Nie potrafimy wykorzystać takiego zawodnika, jak Zieliński. Nie oglądam jego wszystkich meczów, ale jak się patrzy na Napoli, to więcej go tam widać niż w reprezentacji. W klubie ma większy wpływ na drużynę. Od tego jednak jest selekcjoner, to on powinien wszystko poukładać.
Od kilku miesięcy trenerem reprezentacji jest Michał Probierz. Jak ocenia pan jego pracę?
- Ja go nie wybrałem i mam inne wyobrażenie o selekcjonerze. Mnie nie pasuje na przykład jak trener kadry kopie piłkę z zawodnikami. Posuwać się do czegoś takiego, żeby pokazać nie wiadomo co, to nie powinno mieć miejsca, bo potrzeba trochę dystansu do tego wszystkiego. Nie wywalczył wielkich tytułów w naszej lidze, a pracował przecież w klubach, które miały solidne budżety. Zna się z prezesem Kuleszą z Jagiellonii i pewnie to zdecydowało, że jest teraz w kadrze. To nie jest zdrowe. Życzę oczywiście by był awans na mistrzostwa Europy i oby Michał Probierz do tego doprowadził, ale to jakąś wielką sprawą nie będzie, bo prawie wszyscy na te mistrzostwa Europy jadą. Jeżeli natomiast to mu się nie uda, znowu będzie problem i mówienie, że potrzebny jest trener z Zachodu. Nie wiem czy Michał Probierz będzie miał na tyle posłuchu u zawodników, żeby zrealizować postawione przed nim cele. Mam też inny problem: jego wypowiedzi przed- i pomeczowych nie umiem słuchać. Trener reprezentacji to musi być elokwentna osoba, musi umieć powiedzieć wszystko w odpowiedni sposób, a tymczasem w jego wykonaniu jest jedno zdanie i pięć wątków. Nie chcę go krytykować, bo trenerem reprezentacji nie będę i nie kandyduję do tej roli, ale brakuje mi w naszej reprezentacji pewnej klasy.
O obecnych piłkarzach mówiło się, że to nasza najlepsza futbolowa generacja…
- Absolutnie się z tym nie zgadzam, bo w Barcelonie to każdy by zagrał, jakby odpowiednio był przygotowany. Tutaj chodzi o wynik i grę reprezentacji, a to, gdzie zawodnicy grają, to inna sprawa. Boniek grał w Juventusie z Platinim, zdobył Puchar Europy, i w reprezentacji miał sukcesy. Wielu innych tak samo. Lubański? Od czasu jego gry trochę minęło, ale to mój idol z młodych lat; sama jego osobowość, co osiągnął on i jego koledzy, to było coś. A teraz jest alibi, różne tłumaczenia, mówienie o przeciwnikach, a nie masz przecież na nich wpływu. Tutaj w tym wszystkim trzeba się skupić na tym, jak ty sam grasz, jak ty się prezentujesz na boisku. Trzeba się zająć tym, jak samemu się pokazujesz, a nie patrzeć wiecznie na innych! Zawodnicy muszą się rozumieć i mieć jeden cel - wygrać mecz, wiedząc jak atakować i jak bronić. Nie opowiadajmy jak chcemy grać, ale wyjdźmy na boisko i pokażmy na co nas stać.
Za nami losowanie grup w przyszłorocznym Euro. Szwajcaria, gdzie od lat pan mieszka, trafiła do grupy A z Niemcami, Węgrami i Szkocją. Jak pod Alpami przyjęto takie rozstrzygnięcie?
- Zagrają z sąsiadem zza miedzy, bo wielu zawodników grało czy gra w Niemczech, są tam trenerzy. Nie jest to łatwa grupa, choć ich reprezentacja jest ułożona. Może selekcjoner Murat Yakin ma za mało doświadczenia międzynarodowego, bo jak w czterech meczach tracisz bramki i albo potem przegrywasz, albo remisujesz, to nie jest przypadek. Zespół ma jednak doświadczenie, gra na dobrze sobie znanym terenie u sąsiada, więc powinien sobie poradzić, choć grupa do łatwych nie należy.
A jaką pozycję ma w kadrze Helwetów selekcjoner Yakin?
- Przez jakiś czas forsowano w mediach, żeby go zwolnić. Nie było zadowolenia. Było gorąco, ale ostatecznie Yakin po wywalczeniu awansu na Euro został na stanowisku.
Za kilka dni 75-lecie Górnika Zabrze. Pojawi się pan na jubileuszu?
- Otrzymałem zaproszenie jakieś 10 dni temu, ale będzie mi ciężko przyjechać, bo akurat w tym terminie miałem wcześniej zaplanowane spotkania. Nie obiecuję, ale ciężko będzie mi się wyrwać. Zresztą mam dopiero 64 lata, do 75 lat jeszcze mi trochę brakuje (śmiech).
Rozmawiał Michał Zichlarz
