280_07 Problemy po Wiśle

Pochodzący ze Śląska Artur Skowronek po pracy w Wiśle nie wrócił do ekstraklasy. Pozostaje bez klubu od grudnia 2022. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus


Problemy po Wiśle

Praca w Wiśle nie jest trampoliną. Po opuszczeniu Krakowa większość trenerów ma pod górkę.

 

Radosław Sobolewski wytrzymał na gorącym krześle 424 dni. Jarosław Królewski długo wierzył w 46-latka i jego sztab, podkreślał, że częste zmiany są drogą donikąd. Jednak gdy w ubiegły piątek trener podał się do dymisji, prezes musiał ją przyjąć. Inna decyzja powodowałaby, że w środowisku kibiców, które coraz głośniej żądało głowy Sobolewskiego, zawrzałoby jeszcze mocniej. – Dziękuję za profesjonalizm i oddanie pasji jaką jest piłka nożna. Wierzę, że najlepsze przed Tobą – m.in. tymi słowami Królewski podziękował w mediach społecznościowych odchodzącemu 46-latkowi.


Nie poszli w górę

Bogusław Cupiał, ojciec największych sukcesów Wisły, lubił zmieniać trenerów jak rękawiczki. Jest majętnym człowiekiem i mógł sobie na to pozwolić. Powoli jednak przestał wykładać grube miliony i w 2016 roku zostawił Wisłę w nie najlepszym położeniu. W ciągu siedmiu ostatnich lat klub dwa razy był na ostrym zakręcie. Do dziś nie może nawiązać do czasów świetności, próbując wydostać się z I ligi. Odkąd na początku 2019 roku Wisłę uratowało trio na czele z Jakubem Błaszczykowskim, z zespołem pracowało już sześciu stałych szkoleniowców. Tylko trzech  – przejęty w spadku po poprzednikach Maciej Stolarczyk, a także Artur Skowronek i Sobolewski – utrzymało posadę dłużej niż rok. Wszyscy poprzednicy „Sobola” są dziś bez pracy. Gdy Wisłą rządziły osoby sterowane przez kiboli, a trenerzy i piłkarze przez kilka miesięcy nie widzieli na oczy pieniędzy, Stolarczyk potrafił utrzymać w ryzach grupę, która zyskała miano „drużyny z charakterem”. Z klubu odszedł w listopadzie 2014 roku po 514 dniach i siedmiu porażkach z rzędu. Zatrudnienie znalazł w PZPN-ie, ale nie powtórzył sukcesu poprzednika i nie awansował z kadrą do lat 21 do finałów mistrzostw Europy. W poprzednim sezonie bez efektów prowadził Jagiellonię Białystok i został zwolniony przed zakończeniem rozgrywek. Po nim w Wiśle pracował Artur Skowronek. Początek miał obiecujący i utrzymał zespół w ekstraklasie. Jednak i on nie poradził sobie na dłuższą metę, odchodząc w listopadzie 2020 roku po 380 dniach pracy. Później objął Zagłębie Sosnowiec, z którym pożegnał się prawie 12 miesięcy temu. 


Tylko Gula z sukcesem

W Krakowie stery przejął po nim Peter Hyballa, którego gegenpressing działał tylko przez chwilę. Szybko wyszło na jaw, że Niemiec „zajeżdża” zawodników, a do tego ma spore problemy ze swoim zachowaniem, obraża klubowe legendy i piłkarze mają go dość. Dobre dla obu stron pożegnanie nastąpiło w maju 2021 roku, po 163 dniach. Po Wiśle nabierali się na niego jeszcze w duńskim Esbjergu (pracował dwa miesiące), słowackim Trenczynie (dwa oficjalne mecze) i holenderskiej Bredzie (od stycznia do września tego roku). Po szkole niemieckiej w Wiśle przyszła pora na słowacką. Przymierzany wcześniej do innych polskich klubów Adrian Gula, z sukcesem w lidze czeskiej,  przepracował pod Wawelem 251 dni, od czerwca 2021 do lutego 2022. Po kilku miesiącach wrócił do ojczyzny, gdzie miał wyrobioną markę, i objął Dunajską Stredę. Pierwszy sezon zakończył wicemistrzostwem, jednak w obecnym zespół spisywał się znacznie poniżej oczekiwań i 48-latek od trzech tygodni jest bezrobotny. Jako ekspert telewizyjny udziela się obecnie Jerzy Brzęczek. Były selekcjoner nie utrzymał „Białej gwiazdy” w ekstraklasie, a po niezłym początku zaczęła ona mieć także problemy w I lidze. Odszedł w październiku ubiegłego roku, po 231 dniach, i dotąd nie objął innej drużyny. Michał Knura