279_16 Wokół skoczni narciarskich

Wokół skoczni narciarskich


Kot za Zniszczoła 

Po słabych startach polskich skoczków narciarskich w zawodach Pucharu Świata w Ruce i Lillehammer trener Thomas Thurnbichler zdecydował o pierwszej zmianie w kadrze. W najbliższy weekend w Klingenthal Maciej Kot zastąpi Aleksandra Zniszczoła.

W Finlandii i Norwegii żadnemu z Polaków nie udało się uplasować w czołowej dwudziestce. W niedzielę w Lillehammer Dawid Kubacki był 22., Piotr Żyła 25., Zniszczoł 33., a Kamil Stoch 37.

- Na ten moment mogę już powiedzieć, że Maciej Kot dołączy do drużyny w Klingenthal. Olek Zniszczoł wystartuje w Pucharze Kontynentalnym - powiedział Thurnbichler w materiale udostępnionym przez Polski Związek Narciarski.

32-letni Kot w dorobku ma złoty medal mistrzostw świata 2017 w konkursie drużynowym. W klasyfikacji generalnej PŚ 2016/17 był piąty, ale w kolejnych sezonach spisywał się już znacznie słabiej i wypadł z kadry A. (PAP)


Kraftowi świeci słońce

Austriak Stefan Kraft, który wygrał wszystkie cztery dotychczasowe konkursy Pucharu Świata, ma powody do zadowolenia: - Trudno było nawet marzyć o takim początku sezonu. Jest pięknie, wszystko układa się idealnie. Jestem szczęśliwy i czerpię ze skoków masę przyjemności - powiedział po niedzielnym zwycięstwie w norweskim Lillehammer.

Jak przypomniał, niedawno był pytany o Formułę 1 i przyznał, że nie za bardzo się nią interesuje, ponieważ wciąż wygrywa Max Verstappen. - Teraz trochę mi głupio... - dodał z uśmiechem.

W ostatnich dwóch konkursach w Norwegii w czołowej „10” było zawsze po czterech Austriaków. Trener Andreas Widhoelzl nie krył zadowolenia z postawy swoich zawodników, ale z drugiej strony tonuje nastroje. - Oczywiście, gdy są sukcesy, wszystko staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. Ale jesteśmy dopiero na początku drogi i konsekwentnie pracujemy dalej. Nadal mamy dużo do zrobienia, jest co poprawiać. Nie można odpuścić i dotyczy to również Krafta - zaznaczył opiekun austriackiej kadry.


Kasa się zgadza

Kraft oczywiście znajduje się także na czele listy płac skoczków. Ma już w dorobku 58 tysięcy franków szwajcarskich (ok. 265 600 złotych). Drugi ze znaczną stratą jest Niemiec Andreas Wellinger - 37 tys. Trzeci jest kolejny Austriak Jan Hoerl, który zarobił 24200 franków.

Żadnego z biało-czerwonych, którzy słabo rozpoczęli sezon, nie ma w czołowej „20” finansowego zestawienia. Najlepszy - Dawid Kubacki - zajmuje 24. lokatę z 3600 franków (ok. 16500 zł).

FIS za pierwsze miejsce w konkursie indywidualnym płaci 13 tys. franków, a za zwycięstwo w kwalifikacjach - 3 tys. Wypłatę otrzymuje każdy skoczek, który wystąpił w drugiej serii. Za 30. miejsce jest to 400 CHF (około 1800 zł). 

Triumf w Turnieju Czterech Skoczni honorowany jest nagrodą w wysokości 100 tys. CHF, a w cyklu Raw Air - 50 tys. CHF. (PAP)