279_10 Wisienka na torcie
Jakub Szyszko (z prawej) zdobył w Hanowerze 5 bramek. Czy dziś również będzie miał się z czego cieszyć? Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Wisienka na torcie
Dziś o 20.45 Górnik Zabrze rozpocznie mecz o 1. miejsce w grupie B Ligi Europejskiej. Jego rywalem będzie TSV Hannover-Burgdorf.
Od trzech tygodni gramy co trzy dni. Jak nie mecz w Orlen Superlidze, to w Lidze Europejskiej, ale nikt z nas nie myśli o odpoczynku - podkreśla prawoskrzydłowy Górnika, Jakub Szyszko. Jego dobra postawa została dostrzeżona przez selekcjonera Marcina Lijewskiego, który powołał go do 35-osobowej kadry na styczniowe mistrzostwa Europy. Nim Szyszko uda się na zgrupowanie, czekają go obowiązki klubowe. Jeden z nich wypełni już dziś późnym wieczorem w Dąbrowie Górniczej, gdzie w hali „Centrum” zabrzanie podejmą TSV Hannover-Burgdorf. - To rywal z najwyższej półki, na dziś 8. zespół Bundesligi, ale wyjdziemy na parkiet, żeby - tak jak w każdym meczu - wygrać - podkreśla zawodnik Górnika.
Jakby jutra miało nie być
Gdy przed tygodniem zabrzanie wygrali w Atenach, czym przypieczętowali awans do 1/16 finału, napisaliśmy, że mecz z TSV nie będzie miał wielkiego znaczenia. - W dzisiejszym sporcie coś takiego nie istnieje i cieszę się, że nasi chłopcy to wiedzą. Mimo natłoku spotkań nie mamy w zespole poważniejszych urazów, każdy chciałby wybiec na parkiet i walczyć jakby jutra miało nie być. Awans z grupy to nasz największy sukces, ale nie ostatnie słowo. Starcie z tak topowym zespołem to święto, nagroda za wysiłek włożony w dotychczasowe spotkania i - że użyję wyświechtanego powiedzenia - wisienka na torcie. Wielu chłopaków na takie mecze czeka całą karierę, więc jestem przekonany, iż powalczą o korzystny wynik - zapowiada dyrektor Górnika, Dariusz Czernik.
To będzie święto
Stawką dzisiejszego spotkania będzie nie tyle 1. miejsce w grupie - by je osiągnąć zabrzanie muszą zdobyć minimum 7 bramek więcej niż rywale - ile punkty, które można zabrać do 1/16 finału. - Gdyby udało się sięgnąć po 2 „oczka”, byłby to spory kapitał przed wiosennymi meczami z Rhein-Neckar Lowen i HBC Nantes, najlepszymi zespołami grupy A, grającymi do niedawna w Lidze Mistrzów. Gdybyśmy sięgnęli po 2 punkty, mielibyśmy spory kapitał... - zawiesza głos dyrektor Górnika, który liczy, że mimo późnej pory i nie najlepszych warunków drogowych, trybuny się zapełnią i poniosą drużynę. - Pamiętam, że kilka lat temu w ramach eliminacji Ligi Europejskiej Górnik podejmował SC Magdeburg, zwycięzcę ostatniej Ligi Mistrzów i klubowego mistrza świata, ale drużyna z Hanoweru to również prawdziwy top. Takie mecze to święto dla klubu, trenerów, zawodników, kibiców i całego środowiska piłki ręcznej. Między Barbórką a Mikołajem trafił nam się miły prezent... - dodaje z uśmiechem Dariusz Czernik.
Są do ugryzienia?
W październikowym starciu górą była ekipa z Niemiec. Wygrała 34:28 (19:12), ale Górnik pozostawił po sobie korzystne wrażenie, walcząc na całego. Był moment, że w drugiej połowie doszedł rywali na 3 trafienia, lecz proste błędy i słabsza skuteczność rzutowa nie pozwoliły złapać kontaktu. Warto wspomnieć, że w pierwszym meczu nie wystąpili bramkarz Piotr Wyszomirski, prawy rozgrywający Rennosuke Tokuda i kołowy Adam Wąsowski, którzy dziś mogą być solidnym wzmocnieniem.
Czołowymi zawodnikami TSV są Władysław Kulesz i Branko Vujović, którzy swego czasu brylowali w Vive Kielce, a szczególną uwagę przykuwać dziś będą ich partnerzy z pola: Marius Steinhauser, Justus Fischer, Jonathan Edvardsson, Tilen Strmljan, a także bramkarz Simon Gade. O tym, że ekipa Christiana Prokopa ma słabsze strony, udowodnił HC Kriens-Luzern, który przed tygodniem zremisował z nią 30:30. Marek Hajkowski
