279_08 Szukają innych rozwiązań

Mimo 37 lat Giorgi Merebaszwili (z prawej) wrócił do ligowego grania. Fot. Rafał Rusek/Pressfocus.pl

 

Szukają innych rozwiązań

W sobotę z ostatnich decyzji personalnych tłumaczył się trener Dariusz Marzec.

 

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA


W sobotę przed meczem z Motorem Lublin klub zorganizował briefing z trenerem Dariuszem Marcem.


Argumenty szkoleniowca

Podczas niego nowy szkoleniowiec otrzymał wiele pytań związanych z jego wyborami personalnymi w wysoko przegranym debiucie z Chrobrym Głogów. Nie zabrakło kwestii związanej z ustawieniem w roli stopera Tomasza Jodłowca i przesunięcia do środka pola Daniela Mikołajewskiego oraz gry w wyjściowym składzie Mateusza Wypycha, który w tym sezonie zaliczył tylko 3 minuty (w maju złapał uraz, a później przedłużała się jego rehabilitacja). - Zmiana nastąpiła, bo coś jest nie tak. Zostawiając to, co było, wyglądalibyśmy tak samo, może trochę lepiej lub gorzej, a potrzebujemy punktów. Gra na zero i może coś się uda zdobyć, a może nie, w naszej sytuacji nie jest zadowalająca. Jodłowiec jest bardzo doświadczony, cofając go, dzięki jego inteligencji, na czytaniu gry możemy zyskać. Nie jest już tak mobilny, jeśli chodzi o środek. Mikołajewski porusza się szybciej, reaguje szybciej, wydolnościowo jest lepszy, stąd przesunięcie. Wypych w tygodniu przed meczem wyglądał dobrze, podobnie w sparingu z Cracovią. Nie grał długo, bo miał kontuzję. Zawodnik, który dostaje szansę, ma coś do udowodnienia. Liczyłem na ten efekt - wyjaśniał 53-latek.

 

Nie ma finalizacji

 Trener był pytany posadzenie na ławce Lionela Abate czy Samuela Nnoshiriego. - Jakie mają statystyki? To jest szukanie rozwiązań. Abate mi się podobał i podoba, ale w pewnym momencie na treningu stwierdziłem „coś tu jest nie tak, jakieś oszustwo”. Widać go, walczy, dochodzi do piłek, potrafi się utrzymać, ale nie ma wykończenia. Szukałem innego rozwiązania, nie skreślając go. Pewne moje decyzje są może i nieracjonalne, ale podejmuję na podstawie tego, co robimy w tygodniu, szukając najlepszego rozwiązana, by coś zmienić - wyjaśniał trener Marzec, którego zapytano także o morale po wysokiej porażce z Chrobrym. - Zespół przyzwyczaił się, że jestem impulsywny. Jest jasno powiedziane, że ruszył autobus. Kto zdąży wsiąść do niego, to jedzie dalej. Kto nie, musimy się pożegnać. Zespół dostał po meczu jasną deklarację. Nie będziemy się oszukiwać, nie wszyscy tu zostaną. Pokażcie nam, kto jest godny, by walczyć o ligę, utrzymanie, jak najlepszą pozycję Podbeskidzia. Pierwsza liga jest ciężka, dużo w niej walki, a mamy piłkarzy, którzy nie chcą tej walki podjąć. Niejeden z tych, którzy są słabsi piłkarsko, zostanie, ale tylko tak możemy spełnić cel.

 

Szukają w rezerwach

 W trakcie briefingu trener mówił, czego oczekuje od drużyny. - Taka złość, jaka jest we mnie, musi być w nich. To jest pozytywna złość, ona ma nas nakręcać do zwycięstw. Nie chcę minimalizmu, jak się uda, to zremisujmy i jesteśmy zadowoleni. Stąd też będą ruchy transferowe. Jeśli piłkarz nie ma mocnej psychiki, to nic na nim nie zbudujemy. Szukamy tych, którzy po prostu będą, sorry, że tak się wyrażę, zapier… - wyjaśniał szkoleniowiec Podbeskidzia. W meczu z Chrobrym w przerwie na boisko wszedł Giorgi Merebaszwili. 37-latek półtora roku temu odszedł z Bielska-Białej, a latem sprowadzono go, by pomagał w czwartoligowych rezerwach. - To jest zawodnik wiekowy, nie ma siły na cały mecz. Ale sygnały, które do mnie dochodziły, były jednoznaczne - wyróżnia się w rezerwach, ma charakter, w związku z tym wziąłem go do pierwszego zespołu. To jest piłkarz doświadczony, który da nam jakość. W tym meczu chciał więcej niż mógł dać. Był wszędzie, ale nie tam, gdzie powinien być. Jego dyspozycja była spowodowana tym, że chciał się pokazać i nie wypadł zbyt dobrze. Jeśli chodzi o piłkarzy z rezerw, to zrobiliśmy mecz kontrolny, by sprawdzić, kto nam dziś może coś dać - podsumował Dariusz Marzec. (gru)