279_07 Surfing niekontrolowany

Napastnik Miedzi Bartosz Guzdek nie miał powodów do zadowolenia po meczu z Lechią Gdańsk. Fot. Ernest Kołodziej/miedzlegnica.eu


Surfing niekontrolowany

Miedź Legnica nie potrafi utrzymać stabilnej formy i po dobrych występach często zdarzają się jej wpadki. 


W porównaniu do początku sezonu Miedź ostatnimi czasy mocno spuściła z tonu. „Zjazd” rozpoczął się w połowie rundy od wyjazdowej porażki z Arką Gdynia (1:2), potem była porażka na „własnych śmieciach” w identycznych rozmiarach z Odrą Opole, a ów „tryptyk” zakończył remis 1:1 z Chrobrym Głogów na własnym boisku. Jak w refrenie jednej z piosenek Budki Suflera „A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”, tak i dla „Miedzianki” zaświeciło słońce. Zwycięstwo 3:1 na wyjeździe z Motorem Lublin i wysoka wygrana 4:0 w Legnicy z Wisłą Płock miały zwiastować zdecydowany marsz w górę tabeli. Tymczasem podopieczni trenera Radosława Belli zaciągnęli ręczny hamulec w Pruszkowie (remis 1:1 ze Zniczem), potem było jeszcze gorzej, bo porażka 1:2 z Resovią na stadionie im. Orła Białego w Legnicy i bezbramkowy remis na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Zwycięstwo 2:0 u siebie z Zagłębiem Sosnowiec było tylko złudzeniem, że drużyna znad Kaczawy najgorsze ma już za sobą. Dowodu na potwierdzenie tej tezy dostarczyła Lechia Gdańsk, która w minioną niedzielę pokonała zielono-niebiesko-czerwonych w Trójmieście 2:0. Najbardziej niepocieszonym zawodnikiem w zespole gości był bramkarz Jakub Mądrzyk, który w poniedziałek obchodził 20. urodziny. Z tej okazji nie zrobił sobie jednak prezentu w postaci wygranej, na wysokości zadania nie stanęli również jego koledzy z zespołu. Jednym z uczestników tej potyczki był 21-letni napastnik, Bartosz Guzdek. - Nie udało nam się odwrócić losów tego spotkania - powiedział po końcowym gwizdku sędziego wychowanek Rekordu Bielsko-Biała. - Wszedłem na boisko w 62 minucie za Emmanuela Agbora, z akcentem ofensywnym. Chcieliśmy ten mecz wygrać, a nie tylko zremisować, stąd taki manewr ze strony naszego sztabu. Niestety, rywale skontrowali nas i w doliczonym czasie gry straciliśmy bramkę na 0:2. Po zakończeniu spotkania w szatni panował grobowy nastrój, bo z przebiegu meczu wcale nie musieliśmy przegrać. Nie będę zaprzeczał, przyjechaliśmy do Gdańska po trzy punkty. Nie udało nam się tego zrobić, ale nie będziemy załamywać się, tylko po prostu za tydzień musimy wygrać z GKS-em Katowice. Do końca roku pozostały nam dwa mecze, najpierw wyjazd do wspomnianych już Katowic, a potem zagramy u siebie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, którą jeszcze w lipcu pokonaliśmy na jej boisku aż 4:1. Po porażce w Gdańsku Miedź zajmuje w tabeli piąte miejsce z dorobkiem 27 punktów. Ma jednak nikłe szanse na zachowanie tej pozycji, ponieważ znajdujące się za jej plecami Górnik Łęczna i Motor Lublin (oba po 26 pkt.) mają w zapasie jeszcze jeden mecz ligowy do rozegrania. Tegoroczne zmagania na zapleczu ekstraklasy zakończą się dopiero 18 grudnia i do tego czasu wiele może się wydarzyć...

Bogdan Nather