279_06 Kibice swoje, klub swoje

Interwencja Dawida Kudły przy obronie rzutu karnego była kluczowa dla wyniku sobotniego spotkania. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus.pl 


Kibice swoje, klub swoje 

Remis z liderem nie poprawił atmosfery wokół klubu ze stolicy Górnego Śląska. 


GKS KATOWICE 


Spotkanie z Arką (1:1) przebiegało w „śnieżnej” atmosferze. Rywalizacja raczej nie przypominała normalnego meczu piłki nożnej. Poza tym, że na boisku biegało 22 zawodników, kopali piłkę, a po dwóch stronach murawy ustawione były bramki, to sam przebieg niekoniecznie przypominał zmagania futbolowe. Dlatego trenerzy obu zespołów na konferencji prasowej, opisując spotkanie, bardziej skupiali na waleczności swoich podopiecznych niż na ich umiejętnościach. 


Kudła na ratunek

GieKSa z pewnością miała szczęście. Przez zalegający na murawie śnieg walory gdynian zostały zminimalizowane. Atuty obu zespołów zostały praktycznie zrównane. Dzięki temu każda, nawet przypadkowa, akcja mogła doprowadzić jedną bądź drugą drużynę do zwycięstwa. Szczęście katowiczan nie polegało jednak tylko na tym, że w ten weekend śnieg zasypał południową Polskę. Przypomnijmy, że w 62 minucie rzutu karnego nie wykorzystał Hubert Adamczyk. Jego intencje wyczuł Dawid Kudła, który obronił strzał z 11. metra. - Była to sytuacja kluczowa. Można tylko gdybać… Gdyby Shun Shibata wykorzystał sytuację, byłoby jeszcze ciekawiej - powiedział po spotkaniu opiekun GKS-u Rafał Górak. Sytuacja Shibaty rzeczywiście wydawała się prawie 100-procentowa, ale trudno przewidzieć, jak potoczyłby się mecz, gdyby Japończyk rzeczywiście zdobył bramkę.


Rządzi sekretarka?

W tle spotkania, tak jak od kilku tygodni, kibice nawoływali z trybun do dymisji trenera Góraka. Wszystko przez to, jak zespół prezentuje się w ostatnich tygodniach. Remis z Arką niewiele zmienia w tej sytuacji. Fani GieKSy nie tylko mają pretensje do szkoleniowca, ale również do prezesa klubu Krzysztofa Nowaka. Dlatego na początku spotkania pod „Blaszokiem” wywieszony został transparent z napisem „Dawno tutaj nie ma Marka (Szczerbowskiego, byłego prezesa GKS-u - przyp. red.), w klubie rządzi sekretarka”. Kibice od prezesa Nowaka oczekują, aby podjął decyzję o zwolnieniu trenera. Ten na razie nawołuje do spokoju poprzez media społecznościowe. Ponadto w zeszłotygodniowym wywiadzie ze „Sportem” stwierdził, że jakiekolwiek zmiany muszą zostać poparte analizą i przed przerwą zimową zmian w sztabie szkoleniowym nie ma zamiaru przeprowadzać. 


Analiza jest potrzebna

- Bardzo się cieszę, że prezes będzie wszystko analizował. To wartość dodana. Każda analiza, każdej osoby, której GieKSa jest bliska sercu, jest potrzebna. Potrzebny jest dialog i bardzo dużo rozmów. Jeżeli nie będziemy dyskutować nad przyszłością, nie zrobimy kroku do przodu - odpowiedział na słowa prezesa Rafał Górak. Na razie więc na zmiany w sztabie szkoleniowym katowickiego zespołu się nie zanosi. GKS do końca rundy ma do rozegrania jeszcze dwa spotkania. W najbliższą niedzielę zmierzy się w ostatnim w tym roku meczu u siebie z Miedzią Legnica, a 16 grudnia wyjedzie do Głogowa. Kacper Janoszka


Karne odczarowane

W sobotnie popołudnie w końcu doszło do przełamania. GKS Katowice do meczu z Arką Gdynia nie wykorzystał ani jednego rzutu karnego w tym sezonie. Wcześniej do „11” podchodzili Sebastian Bergier w starciu z Wisłą Płock, Jakub Arak w meczu z  Motorem Lublin oraz Arkadiusz Jędrych podczas pojedynku z Resovią. To właśnie ten ostatni przełamał złą passę. Kapitan katowiczan wziął na siebie odpowiedzialność i doprowadził do wyrównania strzałem „z wapna” w rywalizacji z gdynianami.