279_06 Giełda nazwisk
Powrót byłego selekcjonera do ligowej piłki i Wisły byłby bez dwóch zdań dużym wydarzeniem. Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus.pl
Giełda nazwisk
Kto przejmie Wisłę po Radosławie Sobolewskim? Gdy tymczasowy trener kompletuje sztab, prezes musi dokonać dobrego wyboru.
WISŁA KRAKÓW
Prezesura Jarosława Królewskiego, większościowego właściciela (ponad 53 proc. udziałów) „Białej gwiazdy” i jednocześnie prezesa jednoosobowego zarządu, niemal w całości nałożyła się na pracę Radosława Sobolewskiego w roli pierwszego szkoleniowca. Były reprezentant Polski przejął schedę po Jerzym Brzęczku 3 października ubiegłego roku, a Królewski został jego bezpośrednim przełożonym 25 listopada. W tym czasie biznesmen podejmował w klubie wiele ważnych i trudnych decyzji, ale po raz pierwszy musi znaleźć nowego szkoleniowca.
Prawie 5 lat bez pracy
Latem zdołał przekonać Sobolewskiego, żeby został, mimo przegranej końcówki sezonu, często zapewniając go o swoim poparciu nie tylko w publicznych wypowiedziach. Po dymisji 46-latka musi postawić na człowieka, który będzie w stanie uratować sezon i finanse klubu. Nikt nie ma przecież wątpliwości, że trzeci rok w I lidze będzie oznaczać kolejne kłopoty i zasypywanie dziury budżetowej, jeżeli nie znajdzie się godny zaufania i bogaty inwestor. Gdy jakiś trener traci pracę, od razu rusza giełda z nazwiskami jego potencjalnych następców. Kilku polskich trenerów z sukcesami na koncie nie prowadzi obecnie klubu. W tym gronie są Marcin Brosz, Kazimierz Moskal, Adam Nawałka, Marek Papszun, Maciej Skorża i Ryszard Tarasiewicz. Są to szkoleniowcy pozostający bez pracy od kilku tygodni do prawie pięciu lat. W przypadku Moskala, Nawałki i Skorży mowa o osobach, które z krakowskim klubem były już związane jako zawodnicy, trenerzy, a nawet działacze. W trzech rolach występowało złote dziecko krakowskiej piłki Nawałka, który po raz ostatni zasiadał na trenerskiej ławce 30 marca 2019 roku, kończąc nieudaną, kilkumiesięczną przygodę z Lechem. Według informacji „Dziennika Polskiego” ceniony za pracę przede wszystkim w Górniku Zabrze i reprezentacji Polski 66-latek podjął rozmowy z Wisłą. Jego powrót do „Białej gwiazdy” byłby dużym wydarzeniem dla całej polskiej piłki. Od badania gruntu do konkretów i ustalenia wspólnej wizji jest jednak daleka droga.
Nieustanna presja
Czy trener z dorobkiem, ale będący poza zawodem od prawie pięciu lat, byłby w stanie wyprowadzić Wisłę ze sportowego marazmu? Część kibiców na pewno przywitałaby go czerwonym dywanem, ale spokój mógłby się skończyć po kilku miesiącach bez wyników. Praca przy Reymonta dla wielu nadal może być atrakcyjna, ale wiąże się z ogromną presją trybun. Nie ma czasu na spokojnie budowanie, a to może niektórych zniechęca. Czy Nawałka miałby ochotę wejść w taki projekt? Czy tylko z kompetencjami pierwszego trenera, a może przejęciu odpowiedzialności za dział sportowy? Pytań jest wiele. To trener, który zawsze się cenił, więc pojawia się kwestia jego kontraktu. Być może jednak finanse nie byłyby największą przeszkodą, bo z Wisłą jest związana znaczna część jego życia. To człowiek, który świetnie obraca się w świecie biznesu i inwestuje, więc zarabia, choć ostatni trening poprowadził wiosną 2019. Wisła trenuje obecnie pod wodzą tymczasowego trenera Mariusza Jopa przed czwartkowym meczem Pucharu Polski ze Stalą Rzeszów. Jako asystent pomaga mu Michał Siwierski, który był już w sztabie. Za bramkarzy odpowiedzialny jest Białorusin Siergiej Michajłow, pracujący z Jopem w czwartoligowych rezerwach. Michał Knura
