279_05 KONTROWERSJA KOLEJKI
KONTROWERSJA KOLEJKI - O SŁOWO ZA DUŻO
Erik Janża to piłkarz o świetnej opinii. Nie byłby przecież kapitanem Górnika Zabrze i nie grał w ekstraklasie od już prawie 5 lat. Z naszej ligi ponownie wrócił do reprezentacji Słowenii i awansował z nią - dodajmy, że w bardzo dobrym stylu - na przyszłoroczne Euro. Ten sezon, przynajmniej w ekstraklasie, nie jest jednak dla niego łatwy. Najpierw kontuzja, zabieg i czekanie na powrót do gry. Potem znowu uraz, a teraz dla odmiany czerwona kartka w meczu z Pogonią w lidze. Niepotrzebna, bo wykluczy doświadczonego zawodnika z meczów z Radomiakiem i Wartą. Za co Janża został usunięty z murawy przez doświadczonego arbitra, jakim jest Jarosław Przybył? Za słowo „frajer” rzucone do sędziego bocznego. Jak tłumaczył potem przepraszający kolegów i trenera Jana Urbana piłkarz, słowo to w jego kraju oznacza „szefa, gościa”. W naszym języku, a po polsku Erik mówi więcej niż dobrze – dodajmy, że uczył się sam – ma jednak inną konotację. Mleko się rozlało i Janża w lidze w tym roku już nie zagra. Jak postępowanie doświadczonego zawodnika ocenili eksperci? Jedni, jak Tomasz Wieszczycki, bronili piłkarz. Inni, jak 102-krotny reprezentant Polski Michał Żewłakow, już nie. - Jak jesteś w Polsce i używasz słów, które tutaj są odbierane negatywnie, to tłumaczenie, że w moim kraju ma ono inne znaczenie, nie jest istotne. Obraziłeś sędziego i jak dla mnie, to jest czerwona kartka - mówił były bez ogródek były reprezentant Polski, a teraz telewizyjny ekspert Canal+. Dodajmy, że to druga czerwona kartka Janży na polskich boiskach. Pierwszą dostał w marcu zeszłego roku w meczu z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza - po dwóch żółtych kartkach. W swoim stylu podsumował to trener Jan Urban. - Gdybyśmy nie wygrali meczu ze szczecinianami, to Erik nie pojechałby na mistrzostwa Europy, bo bym go udusił. Obawiałem się o wynik, kiedy graliśmy w osłabieniu, bo Pogoń ma wiele jakości. Ale dla drużyny wielkie brawa za heroiczną walkę - skomentował doświadczony szkoleniowiec. (zich)
