278_8 Odra nie zgasiła Znicza

Gol Wiktora Nowaka zapewnił Zniczowi komplet punktów. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus


Odra nie zgasiła Znicza

Gol z 92 sekundy meczu rozstrzygnął losy spotkania w Pruszkowie


Choć wiele spotkań 17. kolejki I ligi z powodu ataku zimy nie doszło do skutku, to piłkarze Odry Opole wybiegając na dobrze przygotowaną murawę w Pruszkowie mieli świadomość, że walczą o mistrzostwo półmetka. Szybko jednak okazało się, że sama świadomość to za mało. Drużyna Mariusza Misiury na finiszu rundy jesiennej trzeci raz z rzędu wygrała 1:0. Losy spotkania rozstrzygnęły się w pierwszej ofensywnej akcji przeprowadzonej przez zespół Znicza, którego celem jest utrzymanie się na zapleczu ekstraklasy. Paweł Moskwik ruszył z lewego skrzydła w pole karne opolan i ogrywając Jakuba Szreka wykonał precyzyjne dośrodkowanie na głowę Wiktora Nowaka. 19-latek nie miał trudnego zadania, bo Piotr Żemło „zgubił krycie”, a strzał z 6. metra w 92 sekundzie meczu okazał się dla Artura Halucha nie do obrony. Jak się później okazało, był to jedyny celny strzał pierwszej połowy, bo choć przyjezdni jak na faworyta spotkania przystało ruszyli do odrabiania strat, to ich wysiłki kończyły się na wrzutkach z autów made in Szrek oraz rzutach wolnych. Obrońcy gospodarzy byli jednak czujni i bezpardonowi. Piłkarze Odry kilka razy padali w polu karnym, ale o faulach nie było mowy. Było też kilka strzałów, ale niecelnych, a Miłosz Mleczko interweniować musiał tylko raz. Po rzucie wolnym opolan w 36 minucie interweniujący Dmytro Juchymowycz posłał futbolówkę w kierunku swojej bramki, ale bramkarz Znicza nie dopuścił do gola samobójczego.

Po przerwie podopieczni Adama Noconia przystąpili do generalnego ataku, ale to wcale nie znaczy, że golkiper Znicza znalazł się w tarapatach. Zaledwie kilka razy musiał się popisać interwencjami na przedpolu, ale o stuprocentowej okazji wypracowanej przez opolan nie było mowy.

Nastawiony na obronę i czekający na okazję do kontry Znicz też miał problemy ze sfinalizowaniem akcji, więc o szansach na podwyższenie wyniku trudno mówić. Dopiero w 87 minucie spotkania Shuma Nagamatsu znalazł się w dobrej pozycji strzeleckiej, ale jego uderzenie z 16. metra było niecelne.

Natomiast atakująca do samego końca Odra najlepszą okazję na wyrównanie miała w 5 minucie doliczonego czasu gry. Borja Galan dośrodkował piłkę w pole karne, a gdy tam w podbramkowym zamieszaniu Mleczko skaczący razem z Żemłą nie zdołał złapać futbolówki, Galan dobijał z 10. metra i trafił w bramkarza. To była już ostatnia akcja meczu, po którym pruszkowianie mogą się cieszyć, że na półmetku sezonu znaleźli się nad strefą spadkową, a opolanie muszą szybko poprawić celowniki, bo jeden celny strzał na cały mecz to zdecydowanie za mało, żeby myśleć o korzystnym wyniku.

Jerzy Dusik



STRZELCY


10 - Sekulski (Wisła P.),

9 - Rodado (Wisła K.),

8 - Czubak (Arka), Lebedyński (Chrobry),

7 - Adler (Stal), Drygas (Miedź), Kobacki (Arka), Roman (Wisła K.),

6 - Fernandez (Lechia), Nagamatsu (Znicz),


BRAMKI 12

ŻÓŁTE KARTKI 22

CZERWONE KARTKI 0

FREKWENCJA 11152