278_18 Zwycięski marsz

Alan Łyszczarczyk zdobył dwa gole w trudnym meczu z Jastrzębiem. Fot.Łukasz Sobala/PressFocus


Zwycięski marsz

Tyszanie może nie grają aż tak widowiskowo, ale niezwykle skutecznie.


Hokeiści GKS-u Tychy notują świetną serię imają już osiem zwycięstw z rzędu. W weeknd najpierw w derbach po twardym boju pokonali zespół z Jastrzębia, a powody do radości miał Alan Łyszczarczyk. Natomiast wczoraj zwyciężyli w Sanoku, mając mecz pod pełną kontrolą.


Zaczarowane sekundy

Dwa razy po 16... sekund potrzebował Alan Łyszczarczyk, by wykorzystać liczebne przewagi i strzelic JKH dwa gole w podobnych sytuacjach, które zadecydowały o siódmym z rzędu zwycięstwie ligowym tyszan. Za pierwszm razem w boksie kar przebywał Ricards Bernhards, zaś za drugim Jakub Iżacky. Solidną pracę w obu sytuacjach wykonał Mateusz Ubowski, który zastępował chorego Filipa Komorskiego i skutecznie zasłaniał pole widzenia Maciejowi Miarce. Niski wynik 2:1 to nic dziwnego, gra była twarda z wieloma sytuacjami podbramkowymi i mogła się podobać. Goście mieli zbyt dużo kar, by liczyć na końcowy sukces. Do składu gospodarzy powrócił Radosław Galant i oprócz Komorskiego brakowało jeszcze Romana Raca, ale pojawił się 34-letni fiński napastnik Janne Tavi, który ma bogate CV, z mistrzostwem kraju z HPK (2018/19). Poprzedni sezon spędził we włoskim Ritten/Renon w Lidze Alpejskiej. - Spotkania z Jastrzębiem należą do najtrudniejszych, bo rywal gra twardo i agersywnie - mówił 22-letni napastnik gospodarzy, Ubowski. - Wymagają od nas od początku do końca pełnej koncentracji i nic tylko się cieszyć, że wykorzystaliśmy swoje sytuacje.


Skuteczne przewagi

Tyszanie w tym sezonie dobrze prezentują się w liczebnej przewadze i potwierdzają to niemal w każdym meczu. Tyszanie od początku przejęli inicjatywę i kontrolowali przebieg wydarzeń. Dominik Salama, bramkarz gospodarzy, miał sporo pracy, ale spisywał się więcej niż dobrze i uchronił swój zespół od przegranej. Po raz pierwszy pokonał go Christian Mroczkowski, który zdecydował się na samotny rajd z własnej strefy. Dwa kolejne gole były w przewadze. Ubowski sprytnie przekierował krążek do Bartłomieja Jeziorskiego, a ten stojąc na wprost bramki pewnie skierował go do siatki. W 23 min po świetnym podaniu z własnej tercji Łyszczarczyk znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Salama popisał się świetną interwencją. Jednak podczas kolejnej przewagi nie był w stanie zatrzymać krążka po uderzeniu Mroczkowskiego. Na 30 sek. przed końcową syreną gospodarze zdobyli honorowego za sprawą Lauriego Huhdanpy, wykorzystując prewagę. W ostatniej tercji goście grali już z mniejszą energią i gospodarze mieli nieco więcej sytuacji.

(ws)