278_10 Gdańsk niegościnny


Tomasz Neugebauer (z prawej, walczy o piłkę z Kamilem Drygasem) strzelił dla Lechii pierwszego golaFot. Piotr Matusewicz/PressFocus


Gdańsk niegościnny

Piłkarze Miedzi Legnica z wyprawy do Trójmiasta wrócili z pustymi rękami, przegrywając z Lechią.


Pracujemy dalej nad tym, żeby ten zespół wciąż się rozwijał i z niecierpliwością czekamy na kolejny mecz - powiedział przed tygodniem po zwycięskim (2:0) spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec szkoleniowiec „miedzianki”, Radosław Bella. Jednak wyprawa jego armady do Trójmiasta zakończyła się fiaskiem, bo Lechia Gdańsk pokazała drużynie znad Kaczawy miejsce w szeregu i „przeskoczyła” ją w tabeli. Już w 2 minucie niedzielnej potyczki goście byli bliscy zdobycia gola. Michał Kostka z prawej strony wycofał piłkę do będącego w polu karnym Damiana Michalika, który strzelił na bramkę. Golkiper biało-zielonych Bohdan Sarnavsky odbił futbolówkę przed siebie. Z dobitką pospieszył Emmanuel Agbor, ale ukraiński bramkarz obronił również jego strzał! W 12 minucie z „dalekiej podróży” wrócili legniczanie. Bramkarz gości Jakub Mądrzyk odbił piłkę przed siebie po strzale z dystansu Iwana Żelizko, do piłki dopadł Maksym Chłań, lecz w znakomitej sytuacji przestrzelił! Cztery minuty później soczystym strzałem z 15 metrów popisał się Tomasz Bobczek, jednak kapitalną interwencją popisał się strażnik bramki Miedzi. W 30 minucie po dośrodkowaniu z prawej flanki Camilo Meny w polu karnym gości znalazł się Chłań i z 5 metrów huknął w poprzeczkę! To była druga „setka” zmarnowana w tym pojedynku przez Ukraińca.

Kibice zgromadzeni na trybunach doczekali się gola jeszcze w pierwszej połowie, konkretnie w 41 min. Mena zagrał znakomitą piłkę w pole karne rywali, tam opanował ją Rifet Kapić, który podał do Tomasza Neugebauera. Futbolówka trafiła do młodzieżowego reprezentanta Polski po rykoszecie, ale nie przeszkodziło mu to w mocnym strzale, po którym Mądrzyk musiał ją wyciągać z siatki. Po zmianie stron boiska zielono-niebiesko-czerwoni ruszyli do odrabiania strat, ale ich wysiłki i starania nie przyniosły oczekiwanych efektów. Gwoździa do trumny „miedzianki” wbił w doliczonym czasie gry (90+6 min) Dominik Piła po podaniu Jakuba Sypka, ustalając wynik spotkania i pozbawiając rywali jakichkolwiek nadziei na zdobycie choćby punktu.

Bogdan Nather


GŁOS TRENERÓW

Radosław BELLA: Myślę, że był to mecz wyrównany, ale w meczu wyrównanym zawsze są pewne momenty, które trzeba wykorzystywać. I dzisiaj Lechia te momenty wykorzystała. My przespaliśmy pewien moment, szczególnie na początku, gdzie mogliśmy rozpocząć mecz z wysokiego „c”. Brakowało nam ostatniego podania, szczególnie z boku pola karnego, gdy relatywnie często byliśmy w polu karnym, szczególnie w drugiej połowie. Dokonaliśmy ultraofensywnych zmian, ale nie udało nam się strzelić wyrównującej bramki. Generalnie jesteśmy źli po tym meczu.


Szymon GRABOWSKI: Przede wszystkim bardzo cieszymy się z trzech punktów. Wiadomo, po jakim meczu byliśmy i jak bardzo chcieliśmy nie tyle zmazać plamę, ale mieć możliwość zaprezentowania się zdecydowanie lepiej. Duże gratulacje dla moich zawodników, dla całej drużyny za to, jak realizowali przedmeczowe założenia. To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, bardzo ważne punkty. Pozostały nam tylko dwa spotkania i będziemy chcieli z dużym przytupem zamknąć ten rok. Dzisiaj cały zespół naprawdę bardzo fajnie pracował.