278_06 Wygrana na Barbórkę
Erik Janża (nr 64) przedwcześnie opuścił boisko. Rafał Janicki (obok) skutecznie kierował jednak obroną „górników”. Fot. PAP/Zbigniew Meissner
Wygrana na Barbórkę
Na górnicze święto zabrzanie, zgodnie z tradycją w ostatnich latach, zanotowali cenne zwycięstwo.
W meczu z „portowcami” zabrzanie zagrali bez liderów linii środkowej, bo w kadrze nie było - z powodu kontuzji lub choroby - Daisuke Yokoty, Damiana Rasaka i Szymona Czyża. W tej sytuacji po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce pojawił się Filipe Nascimento. Ponownie szansę dostał też Lawrence Ennali i to właśnie ten piłkarz już po kilku minutach wpisał się na listę strzelców! Szybki zawodnik otrzymał znakomite podanie od Nascimento i w sytuacji sam na sam nie dał szansy Valentinowi Cojocaru. To pierwsze trafienie 21-letniego piłkarza z Niemiec w ekstraklasie.
Mecz na grząskiej murawie i przy padającym śniegu był szybki, żywy, a akcja przenosiła się spod jednaj bramki pod drugą. Pogoń miała swoje szanse, ale Efthymis Koulouris trafił w słupek, świetnie grający Rafał Janicki wybijał piłkę sprzed linii bramkowej, a kolejnej dobrej okazji nie wykorzystał inny grecki zawodnik szczecinian, Leonardo Koutris.
Przez ostatnie 20 minut „górnicy” musieli grać w osłabieniu po tym, jak najpierw żółtą, a zaraz potem czerwoną kartkę zobaczył Erik Janża. Kapitan zespołu z Zabrza przez cały mecz „ścinał” się z Wahanem Biczachczjanem. Najpierw sfaulował Ormianina, potem powiedział kilka zbędnych słów w kierunku sędziego i musiał opuścić murawę. Mimo przewagi w polu, kilku dobrych sytuacji, w tym dobrze bitego wolnego przez Kamila Grosickiego, świetnie grająca w piątek obrona zabrzan nie dała się zaskoczyć i Górnik na Barbórkę pokonał Pogoń. Michał Zichlarz
GŁOS TRENERÓW
Jens GUSTAFSSON:
Znów za łatwo straciliśmy gola. Chcieliśmy odrobić stratę, ale się nie udawało. Jestem bardzo rozczarowany tym, jak się zaprezentowaliśmy w I połowie. W drugiej wszystko się trochę poprawiło, ale to niewiele dało i stąd wielki zawód. Nasze nastawienie nie było odpowiednie. Po takich meczach chce się znów jak najszybciej wyjść na boisko. Nam się taka okazja, z tym samym przeciwnikiem, nadarzy już we wtorek w Pucharze Polski. Będziemy się chcieli odegrać.
Jan URBAN:
Bardzo dobra była w naszym wykonaniu I połowa. Graliśmy tak, jak zaplanowaliśmy. Strzeliliśmy gola, mieliśmy sytuacje do podwyższenia wyniku. Nie mogliśmy jednak grać całkiem otwarcie, bo mogłoby się to źle skończyć. W II połowie po czerwonej kartce brawo dla drużyny za heroiczną walkę. Zablokowaliśmy mnóstwo strzałów. Ostatnio, jeśli chodzi o wyniki, nie szło nam za dobrze. Takie zwycięstwo na pewno podbudowuje morale, bo nie jest łatwo się podnieść po dwóch porażkach w meczach, w których graliśmy dobrze, a nie zdołaliśmy zapunktować.
MÓWIĄ LICZBY
GÓRNIK - POGOŃ
45 posiadanie piłki 55
4 strzały celne 5
6 strzały niecelne 12
5 rzuty rożne 6
2 spalone 1
12 faule 11
3 żółte kartki 3
1 czerwone kartki 0
Liczę na powtórkę
Rozmowa z Rafałem Janickim obrońcą Górnika Zabrze
Zasłużone trzy punkty po waszej stronie?
- Na pewno po dwóch ostatnich przegranych meczach życie nam trochę teraz oddało. Powalczyliśmy o te punkty, było widać, że byliśmy zespołem, bo jeden walczył za drugiego przez cały mecz, a szczególnie grając w dziesiątkę. Daliśmy radę i można być bardzo zadowolonym. Chwała chłopakom.
Co się stało, że Erik Janża przedwcześnie musiał opuścić murawę?
- Sam do końca nie wiem. Może Erik za bardzo się zagotował? Trzeba by o wszystko zapytać sędziego bocznego, jakie słowa tam padły ([Janża powiedział, że… „ktoś jest frajerem” przyp. red.).
Bardzo dobra I połowa w waszym wykonaniu. Bramka i kilka dobrych sytuacji. Po przerwie nie było już tak dobrze, dlaczego?
- Pogoń miała może częściej piłkę przy nodze, ale my dobrze sobie z wszystkim radziliśmy i faktycznie do przerwy mogliśmy się pokusić o lepsze decyzje, o strzał, może byłoby więcej niż 1:0. Natomiast w II połowie trochę zepchnęli nas do tyłu. Było groźnie, mieli sytuacje, ale walczyliśmy do upadłego i wygrana jest po naszej stronie. To najważniejsze.
Rozegrał pan świetne spotkanie, dyrygując defensywą. Zero z tyłu chyba bardzo cieszy?
- Tak, tym bardziej, że w dwóch wcześniejszych meczach może dobrze graliśmy, ale straciliśmy cztery gole i ważne punkty. Przy naszej lepszej postawie w obronie też i w tych spotkaniach z tyłu powinno być zero, a tak niestety nie było. Sprezentowaliśmy tak naprawdę gole rywalom.
Jak się grało w na grząskiej murawie i przy padającym śniegu?
- Nie było źle, bo boisko było naprawdę dobrze przygotowane. Warunki do gry były dobre i oby tak do końca tego roku.
We wtorek mecz pucharowy w Szczecinie. Jak tam będzie?
- Szkoda, że nie gramy u nas. Myślę, że też może tam być fajny mecz, że możemy zagrać podobnie, tworzyć sytuacje, grać z kontrataku, bo dobrze nam to wychodziło. Liczę na to, że będziemy w kolejnej rundzie Pucharu Polski.
