234 dni i nareszcie!
17-latek zapewnił Tyszanom pierwsze zwycięstwo od 21 sierpnia!
Tymoteusz Ryguła okazał się tym, który zakończył tyskie katusze! Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Mający już tylko matematyczne, żeby nie powiedzieć - iluzoryczne, szanse na utrzymanie piłkarze GKS-u Tychy wygrali w Siedlcach 1:0 – a „złotego gola” strzelił w 76 minucie wychowanek tyskiej akademii Tymoteusz Ryguła!
Podwójna radość
17-latek – który w listopadzie podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt, a w lutym oficjalnie został włączony do kadry pierwszej drużyny – potwierdził starą piłkarską zasadę, że serce na boisku jest najważniejsze. Junior, którego Rene Poms zaczął wprowadzać do gry od razu po przejęciu zespołu, po trzech epizodach za czwartym podejściem zadebiutował w wyjściowej jedenastce i mógł się cieszyć podwójnie. To on bowiem po dośrodkowaniu Damiana Kądziora z rzutu wolnego okazał się najsprytniejszy w tłoku w polu karnym Pogoni. Piłka odbita przez Karola Podlińskiego spadła bowiem tam, gdzie akurat stał tyski junior, a natychmiastowy strzał z 12. metra – choć do mocy i precyzji uderzenia można byłoby mieć trochę zastrzeżeń – okazał się skuteczny.
234 dni. Tyle minęło od 21 sierpnia, kiedy to GKS wygrał w Niepołomicach, a następnie – licząc z blamażem w Pucharze Polski – w 22 spotkaniach zdołał tylko 4 razy zremisować. Resztę spotkań przegrał, ale kibice Trójkolorowych wreszcie mogli się cieszyć ze zwycięstwa.
Coś drgnęło
Oczywiście ta radość nie może być pełna w kontekście sytuacji w tabeli, bo Tyszanie w dalszym ciągu są na ostatnim miejscu, a i sama gra daleka jest od ideału. Potwierdzeniem tych słów była kontra w ostatnich sekundach spotkania, gdy Julian Keiblinger fatalnie sfinalizował akcję trzech na jednego. Austriacki pomocnik, zamiast podawać do lepiej ustawionych partnerów, wybrał uderzenie, ale strzelił lekko i wprost w ręce bramkarza miejscowych. Mimo wszystko można jednak wreszcie stwierdzić, że „coś drgnęło”, czego potwierdzeniem są statystyki. Goście oddali bowiem 12 strzałów przy 8 próbach rywali, a co istotne – walczyli o piłkę z zaangażowaniem, o czym świadczył bilans fauli 19:13.
Mądrzyk ratował
Natomiast bardzo niezadowoleni po ostatnim gwizdku byli gospodarze. Trudno im się jednak dziwić. Częściej byli przy piłce i wypracowali dwie znakomite okazje bramkowe. Najpierw w 49 minucie po zagraniu Macieja Famulaka Podliński nie pokonał Jakuba Mądrzyka w sytuacji oko w oko. Bramkarz gości także w 83 minucie popisał się znakomitą interwencją, broniąc strzał Cezarego Demianiuka. Przez swoją nieskuteczność drużyna Adama Noconia nie powiększyła więc przewagi nad strefą spadkową i mając przed sobą bardzo trudne mecze, będzie się musiała na finiszu mocno napocić, żeby jej kibice w kolejnym sezonie mogli się nadal cieszyć pierwszoligowymi widowiskami.Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐
◼ Pogoń Siedlce – GKS Tychy 0:1 (0:0)
0:1 – Ryguła, 76 min
POGOŃ: Lemanowicz – Misiak, Dembek, Flis, Miś (77. Szczytniewski) – Zbróg (77. Zielonka), Dzięcioł, Drąg (77. Poczobut), Famulak (82. Demjaniuk) – Szuprytowski (61. Rosołek), Podliński. Trener Adam NOCOŃ.
GKS: Mądrzyk – Lipkowski, Łasicki, Luis Silva – Machowski, Szpakowski (85. Wuwer), Keiblinger, Błachewicz (61. Kubik) – Ryguła (80. Jankowski), Kądzior (80. Listkowski), Barański (80. Wełniak). Trener Rene POMS.
Sędziował Łukasz Ostrowski (Szczecin). Widzów 1707. Żółte kartki: Drąg, Famulak – Lipkowski.
