20 lat i.... wystarczy!
Arsenal po raz drugi w historii zagra w finale Ligi Mistrzów i otrzyma szansę na pierwszy triumf w tych rozgrywkach.
Bukayo Saka (z lewej) zapewnił zwycięstwo drużynie z Londynu. Fot. PAP / EPA
LIGA MISTRZÓW
Arsenal i Atletico to jedyne zespoły w półfinale Ligi Mistrzów, które nigdy nie triumfowały w tych rozgrywkach. To drużyny, które wystąpiły w finale, ale nie były w stanie zwyciężyć. Kanonierzy raz dotarli do finiszu Champions League, w 2006 roku ulegając na Stade de France w Saint-Denis Barcelonie. Los Colchoneros mieli więcej podejść do wygrania najbardziej prestiżowego trofeum w piłce klubowej. W 2016 przegrali z Realem Madryt w Mediolanie, a w 2014 także ulegli Królewskim na Estadio da Luz w Lizbonie. Zanim powstały rozgrywki Ligi Mistrzów, Atletico zagrało też w finale Pucharu Mistrzów, przegrywając w 1974 roku z Bayernem na stadionie Heysel w Brukseli. Obie ekipy mają więc głód sukcesu i od lat czekają na zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Pewne było to, że któraś z nich znajdzie się w finale. Jednak przed wczorajszym rewanżowym starciem Arsenalu z Atletico trudno było przewidzieć, która jest faworytem. W pierwszym, wyrównanym starciu w Madrycie był remis 1:1. Należało oczekiwać, że w Londynie będziemy świadkami podobnej rywalizacji.
Trener Atletico, Diego Simeone, w tym sezonie postawił wszystko na jedną kartę. W lidze zaczął wystawiać debiutantów i rezerwowych, odpuszczając kompletnie walkę z Realem Madryt i Barceloną. Argentyńczyk nie miał też zamiaru przejmować się przegraną w finale Pucharu Króla z Realem Sociedad. Jego misją na ten sezon była wygrana w Lidze Mistrzów, doprowadzenie Atletico do historycznego sukcesu, sięgnięcie po wymarzone trofeum, na które pracuje w ekipie ze stolicy Hiszpanii od 15 lat bez przerwy.
Problemem Simeone był jednak rywal. Arsenal w tym sezonie może nie gra porywającego futbolu, ale jest szalenie skuteczny. Z tego powodu znajduje się na szczycie tabeli Premier League i dlatego też dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Gdy tylko zespół Mikela Artety ma okazje do zdobycia bramki, wykorzystuje ją. I o tym boleśnie przekonali się przyjezdni z Półwyspu Iberyjskiego. Gdy Simeone myślał już o tym, że jego podopieczni dotrwają do przerwy bez utraty gola, w 45 minucie do siatki trafił Bukayo Saka, który dobił piłkę do pustej bramki po interwencji Jana Oblaka. Sytuacja Atletico skomplikowała się, podobnie zresztą jak tydzień temu. W pierwszej odsłonie dwumeczu z Arsenalem Victor Gyokeres też zdobył gola pod koniec pierwszej połowy, wykorzystując rzut karny. Dopiero po zmianie stron Atletico było w stanie wyrównać.
Wczoraj Madrytczycy także mieli okazję do tego, żeby szybko zniwelować stratę, ale szansy nie wykorzystał Giuliano Simeone. Argentyńczyk powinien skarcić Arsenal za błąd w defensywie, powinien trafić do pustej bramki, pomimo tego, że był naciskany przez Gabriela. Gdy nie udało mu się czysto trafić w piłkę, sugerował, że był faulowany przez Brazylijczyka, ale arbiter Daniel Siebert nie nabrał się na tę próbę oszustwa. Trener Simeone szybko więc stracił cierpliwość do swojego syna i po kilku minutach od niewykorzystanej sytuacji wprowadził za niego na boisko Johnny’ego Cardoso.
Arsenal do końca meczu nie popełnił już takiego błędu. Zespół trenera Artety wiedział, że przy kolejnej podobnej sytuacji Atletico już się nie pomyli. Madrytczycy do końca meczu walczyli, ale ani razu nie zbliżyli się do bramki Oblaka. Najbliżej zdobycia gola był Alexander Sorloth, który otrzymał podanie w pole karne, ale skiksował. Kanonierzy zamęczyli przyjezdnych z Hiszpanii szczelną defensywą. Zagrali na zero z tyłu, wykorzystali jedną okazję, którą mieli i wygrali. Awansowali do wymarzonego finału Ligi Mistrzów po 20 latach przerwy. Teraz pozostaje im oczekiwanie na przeciwnika.
Kacper Janoszka
Półfinał Ligi Mistrzów
◼ Arsenal – Atletico Madryt 1:0 (1:0). W pierwszym meczu 1:1. Awans Arsenal
1:0 – Saka (45)
ARSENAL: Raya – White, Saliba, Gabriel, Calafiori (58. Hincapie) – Rice, Lewis-Skelly (74. Zubimendi) – Saka (58. Madueke), Eze (59. Odegaard), Trossard (83. Martinelli) – Gyokeres. Trener Mikel ARTETA.
ATLETICO: Oblak – Pubill, Le Normand (58. Sorloth), Hancko, Ruggeri – Simeone (58. Cardoso), Llorente, Koke, Lookman (58. Molina) – Griezmann (66. Baena), Alvarez (66. Almada). Trener Diego SIMEONE.
Żółte kartki: Calafiori – Pubill, Koke.
