16. sezon Polaka
KOLARSTWO
Polak w bojowym nastroju rozpoczął kolejny rok zawodowej kariery. Fot. Facebook Michała Kwiatkowskiego
Od 36. miejsca w prologu wyścigu Tour Down Under rozpoczął tegoroczne starty Michał Kwiatkowski.
– Uwielbiam atmosferę, ludzi i sposób, w jaki tu pracujemy. Nie chodzi o to, żebym pozostał w swojej strefie komfortu. Tutaj daję z siebie wszystko każdego dnia. Czuję radość, gdy wszystko idzie dobrze, a wsparcie, gdy jest inaczej. Ten team jest moim domem od wielu lat, a ja nadal czuję ten sam głód i tę samą motywację, gdy mam na plecach numer startowy – podkreślał blisko 36-letni były mistrz świata po przedłużeniu o kolejne trzy lata umowy z grupą INEOS Grenadiers. Polak debiutował w niej w 2016 roku, kiedy funkcjonowała jeszcze pod nazwą Sky. – „Kwiato” był częścią naszych największych zwycięstw zarówno osobiście, jak i jako pomocnik. Jego doświadczenie w naszej grupie to ogromny atut – skomentował to wydarzenie nowy dyrektor do spraw wyścigów w brytyjskiej drużynie Geraint Thomas, który równo dekadę jeździł w jednej grupie z Polakiem, a pod koniec ubiegłego roku zakończył bogatą w sukcesy karierę.
Kwiatkowski ma przed sobą jeszcze sporo ścigania, a wyzwania w 2026 roku podejmuje – jak to ujął – z uśmiechem i uwagą. 16. sezon w zawodowym peletonie zaczął od Tour Down Under – pierwszej imprezy najwyższej kategorii w tym roku, która odbywa się w Australii. Prolog, czyli krótką, bo liczącą ledwie 3,6 km jazdę indywidualną na czas po ulicach Adelajdy, pojechał w mocnym tempie, bo ze średnią prędkością powyżej 48 km/h, co dało mu 36. miejsce w stawce 140 kolarzy. Zwyciężył z czasem lepszym od Kwiatkowskiego o 10 sekund jego kolega z drużyny Samuel Watson. Brytyjczyk o ledwie 0,59 sekundy wyprzedził swojego rodaka Ethana Vernona (NSN), a trzeci był Nowozelandczyk Laurence Pithie (Red Bull-BORA-hansgrohe).
W przeciwieństwie do wtorkowego płaskiego prologu wszystkie pozostałe pięć etapów przebiegać będzie po pagórkowatych terenach południowej Australii. Ten, który prawdopodobnie rozstrzygnie o losach zwycięstwa, bo zakończy się wspinaczką na Willunga Hill, odbędzie się w sobotę, czyli w przedostatnim dniu wyścigu.
(gak)
