Fot. Krzysztof Porębski/Pressfocus.pl Artur Craciun to mocny punkt reprezentacji Mołdawii i Puszczy Niepołomice.


Będziemy mocniejsi

Rozmowa z Arturem Craciunem, obrońcą reprezentacji Mołdawii i Puszczy Niepołomice


W poniedziałek przegraliście w Ołomuńcu z Czechami 0:3 i nie udało się wywalczyć awansu do mistrzostw Europy. Rozczarowanie?


– Nie, bo w całych eliminacjach zdobyliśmy 10 punktów i to dobre osiągnięcie z naszej strony. Nikt nie oczekiwał, że skończymy rozgrywki z takim dorobkiem i do ostatniego meczu będziemy się liczyć w stawce drużyn walczących o awans. Trzeba też pamiętać, że mamy młodą drużynę. 80 proc. zawodników to piłkarze poniżej 25. roku życia. Mamy przyszłość, możemy iść do przodu w kolejnych grach. Za rok rozgrywki w Lidze Narodów i tam będziemy się chcieli pokazać z równie dobrej strony, jak teraz w eliminacjach Euro.


Polska skończyła eliminacje w grupie E na trzecim miejscu, wy tuż za nami na czwartej pozycji z ledwie punktem straty, ale do końca walczyliście o awans. Dla nas te eliminacje to katastrofa, a jak pan na wszystko patrzy ze swojej perspektywy?


– No cóż, staraliśmy się grać jak najlepiej potrafimy. Te 10 punktów na koniec i czwarte miejsce jest rozczarowaniem dla nas w tym sensie, że mogło być lepiej. Przed tymi ostatnimi grami w listopadzie mówiliśmy sobie, żeby chociaż skończyć wszystko na trzecim miejscu (we wcześniejszych eliminacjach MŚ czy Europy Mołdawia dwa razy była 4. i to jej najwyższa pozycja w kwalifikacjach – przyp. red.). Ale jest, co jest, skończyło się, jak skończyło. Patrzymy teraz w przyszłość i – jak mówię – jesteśmy młodzi, mamy dobry zespół i wszystko jeszcze przed nami. Jest czas, żeby wszystko poprawić i żeby wszystko w naszym wykonaniu było jeszcze lepsze.


Koledzy z Puszczy kontaktowali się z panem podczas wyjazdu na listopadowe mecze kadry? Życzyli powodzenia?


– Tak, oczywiście, życzyli mi powodzenia. Mam wielu przyjaciół, tworzymy zgraną grupę i wspierali mnie, jak mogli. To bardzo miłe. Dziękuję im za to.


Dacie radę utrzymać się w ekstraklasie? Teraz przed wami bardzo ważne niedzielne spotkanie z Górnikiem Zabrze.


– Dokładnie, dla nas każdy mecz i każde zwycięstwo mają znaczenie, bo jesteśmy przecież w strefie spadkowej. Trzeba mocno pracować i zrobić wszystko, żeby w to niedzielne południe zwyciężyć. Nasz cel jest jasny, chcemy się utrzymać w ekstraklasie i robimy wszystko, żeby tak było. Do tego potrzeba jednak kolejnych wygranych.


Po meczu w Ołomuńcu od razu wracał pan do Polski?


– Tak, wsiadłem w pociąg następnego dnia po spotkaniu z Czechami i wróciłem do Krakowa. Od środy normalnie przygotowuję się do ligowego spotkania. Czasu jakoś wiele na regenerację i dojście do siebie nie ma po tych meczach o punkty, ale na pewno jak najlepiej trzeba przygotować się do niedzielnej gry. Wiemy, jak ważne to dla nas spotkanie. Do końca roku 4 mecze i chodzi o to, żeby zdobyć w nich jak najwięcej punktów.


Przyjście do ekstraklasy to był dla pana przemyślany i dobry wybór?


– Zdecydowanie. To był dobry wybór, bo w tej lidze nie brakuje silnych klubów, jak Pogoń, Raków, Legia, a w tym sezonie Śląsk czy Jagiellonia. Co tydzień masz możliwość gry przeciwko świetnym napastnikom. Każdy mecz jest trudny, tak więc krok po kroku można się rozwijać.


W waszej reprezentacji trenerem jest zbierający dobre opinie Siergiej Kleszczenko. W Puszczy ma pan możliwość pracy z Tomaszem Tułaczem. Jak porównać obu tych szkoleniowców?


– Obaj są dobrzy, jeżeli chodzi o taktykę. W Puszczy jesteśmy bardziej nastawieni na defensywę, ale to wynika z tego, że w ekstraklasie jesteśmy debiutantem. Celem jest utrzymanie, a musimy grać w taki sposób, jakim materiałem dysponuje trener. W kadrze jest pod tym względem inaczej. Rozmawiał w Ołomuńcu Michał Zichlarz