Patryk Krężołek po przenosinach z Katowic do Sosnowca odzyskał skuteczność i z 14 golami prowadzi wśród ligowych strzelców. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus.pl
Liczy się charakter
Nie ma miejsca na taryfę ulgową. O tym muszą pamiętać hokeiści podczas rywalizacji ligowej.
Trenerom Zagłębia Sosnowiec oraz Comarch Cracovii w czasie ostatniego meczu towarzyszyły bardzo różne nastroje. Trzeba mieć stalowe nerwy, by wytrzymać napięcie. W 41 min hokeiści z Krakowa prowadzili 4:2, ale po końcowym gwizdku zjeżdżali z lodu ze spuszczonymi głowami, bowiem przegrali 4:5. Zespół z Sosnowca zdobył cenne punkty i ciągle liczy na poprawę miejsca. To zadanie wcale nie będzie łatwe. Rywale też mają swoje cele, ale do końca sezonu zasadniczego jeszcze sporo czasu i wiele może się wydarzyć.
Za dużo kar
Ten sezon dla sosnowieckiego zespołu miał być specjalnym rozdaniem, nowy Stadion Zimowy oraz jubileusz 90-lecia powstania sekcji hokejowej zobowiązują. W zespole dokonano wielu zmian kadrowych i nowi zawodnicy mieli gwarantować większą jakość. A tymczasem, na tę chwilę, Zagłębie zajmuje ósme miejsce ze stratą trzech punktów do „Szarotek” oraz siedmiu do „Pasów”. Dorobek mógł być większy, ale momentami niefrasobliwa gra sprawiła, że zespół przegrywał w najmniej oczekiwanych momentach. Naszą największą bolączką są kary i one sprawiają, że tracimy gole uważa kapitan zespołu Michał Kotlorz. Ostatni mecz z Cracovią był klasycznym przykładem. Trzy bramki z rzędu traciliśmy w osłabieniu i na początku ostatniej tercji przegrywaliśmy dwoma golami. Straty były spore, ale potrafiliśmy je odrobić. W szatni przed meczem ciągle sobie powtarzamy: bez fauli. A potem wyjeżdżamy na lód i historia się powtarza. W dwóch meczach z rzędu zarobiliśmy wiele niepotrzebnych kar. W Oświęcimiu przegraliśmy, choć nie graliśmy źle. Z Cracovią potrafiliśmy odwrócić losy spotkania, bo pokazaliśmy charakter i byliśmy mocno zdeterminowani. Podczas treningów solidnie pracujemy, by poprawić grę i wyeliminować błędy. Jestem przekonany, że stać nas na zdecydowanie lepszą grę i zdobywanie punktów z najlepszymi w tej lidze.
Determinacja
Zagłębie w 41 min przegrywało 2:4. Nic a nic nie wskazywało, żeby losy meczu się odwrócą A jednak ambicją i charakterem można było wiele zdziałać. Gdy przegrywaliśmy dwiema bramkami mieliśmy jeszcze 19 minut, by odrobić te straty podkreśla trener Zagłębia, Piotr Sarnik. Cracovia posiada wielu szybkich napastników i podczas kontr wyprzedzali naszych zawodników. Stąd też dużo kar i przez nie traciliśmy gole. W ostatnich meczach podczas gry w kompletnych składach prezentujemy się dobrze i możemy prowadzić wyrównaną walkę. Niestety, zdarzają nam się błędy. Tak było ostatnio w Oświęcimiu czy w meczu przeciw Cracovii. Przy takich okazjach ciągle powtarzam, że trzeba pokazać charakter i jeżeli będzie taka potrzeba, to wówczas zagramy dwunastoma czy trzynastoma zawodnikami. Nam w niektórych momentach brakuje pewności siebie. Do końca sezonu zasadniczego pozostało jeszcze sporo czasu i będzie okazja na poprawę dorobku punktowego i lokaty. W lidze sporo się dzieje, bo przecież ostatnio zespoły z Torunia oraz Sanoka dokonały zmian w składach. Trzecią rundę zaczęliśmy całkiem nieźle i w trzech meczach zdobyliśmy cztery punkty. A mogło być więcej, bo w Tychach mogliśmy się pokusić o wygraną.
Więcej niż oczekiwano
Zespół Comarch Cracovii przed sezonem przeszedł poważne zmiany kadrowe i kilku kluczowych zawodników, ze względów finansowych, poszukało sobie nowych pracodawców. Z tego powodu wieszczono, że „Pasy” będą okupowały końcowe lokaty. A tymczasem ich dorobek punktowy jest wyższy niż przypuszczano. Krakowianie są groźni dla najlepszych. Nie mamy szerokiej kadry i to nasz największy mankament podkreśla trener Rudolf Rohaczek, który rozpoczął 20. rok pracy z zespołem. Wygraliśmy kilka meczów z rywalami wyżej usytuowanymi. W Sosnowcu zagraliśmy najgorsze spotkanie w tym sezonie i stąd też porażka. Niektórzy zawodnicy, takie mam wrażenie, odpuścili ten mecz i nie grali do końca. Straciliśmy ważne punkty, bo mogliśmy się zrównać z zespołami, które są przed nami. Mimo tej wpadki w sumie z dotychczasowej postawy zespołu jestem zadowolony. Mamy wzloty i upadki, ale taka właśnie jest ta drużyna. Przed Zagłębiem trzy niezwykle ważne spotkania: wyjazd do Jastrzębia, u siebie z Sanokiem oraz wyjazd do Torunia. One mogą spowodować skok w górę lub też „kotwicę” na ósmym miejscu. Przed „Pasami” również spore wyzwanie: najpierw gra z „Szarotkami”, potem wyjazd do Katowic oraz u siebie z Tychami. Jednym i drugim o punkty będzie trudno. (sow)
