Radość zabrzan po końcowym gwizdku była w pełni uzasadniona. Fot.Marcin Bulanda/Pressfocus


Górnik Zabrze zrobił swoje

Wygrana na gorącym terenie w Atenach zapewniła zabrzanom awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej.


Wszystko było klarowne - punkty zdobyte kosztem AEK Ateny gwarantują trójkolorowym minimum 2. miejsce w grupie B i awans do grona 16 najlepszych drużyn Ligi Europejskiej. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu mieli świadomość, że mogą przejść do historii. Klubu z Zabrza w fazie grupowej europejskich pucharów nie było bowiem nigdy, nie mówiąc o 1/16 finału. Naprzeciw zabrzan stanęła ekipa z Aten, którą u siebie, tzn. w Dąbrowie Górniczej - na inaugurację grupowych zmagań - pokonali 9 bramkami. Teoretycznie „górnikom” wystarczał wczoraj remis, ale w ich obozie nikt nie miał zamiaru kalkulować. Trener Tomasz Strząbała na temat rywala, który potrafił wygrać z Lucerną i napsuć sporo krwi Hanowerowi, wypowiadał się ostrożnie, jednak zmobilizował swych podopiecznych do walki od pierwszego gwizdka. Ci mieli świadomość, że pierwszą szansę na awans zaprzepaścili przed tygodniem, remisując w Lucernie 30:30, i drugiej mieć nie będą. Od początku podjęli więc zaciętą walkę, a premierowe trafienie zaliczył niezawodny z rzutów karnych Patryk Mauer. Gdy w 9 minucie do siatki trafił Dmytro Artmenko, było 1:4. Zabrzanie kontrolowali grę, trzymając rywali na bezpieczny dystans; w 17 minucie po bramce Lukasa Morkowskiego prowadzili nawet 6:3. Wszystko jednak zaczynało się od świetnie funkcjonującej defensywy, która miała za plecami bardzo dobrze dysponowanego Piotra Wyszomirskiego. Szkoleniowiec rywali próbował wszystkiego, by dobrać się do skóry zabrzanom, ale ci byli skoncentrowani i do przerwy mieli 3 bramki przewagi. Mogło się wydawać, że po zmianie stron przewaga Górnika będzie rosła, ale w 40 minucie miejscowi złapali kontakt, a 5 minut później po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (21:20). Odpowiedź „górników” była jednak natychmiastowa, a po genialnej akcji Rennosuke Tokudy sytuacja wróciła do normy (23:25 w 52 minucie). Ateńczycy walczyli ambitnie, w całym meczu oddali 50 rzutów, lecz wspomagani przez 40-osobową grupę kibiców zabrzanie na więcej im nie pozwolili, a kropkę nad „i” postawił Artmenko. W środę zabrzanie z czystym sumieniem będą mogli zwiedzić Akropol, a następnie wsiądą w samolot, którym przylecą do Warszawy, gdzie czekał na nich będzie autokar. Można założyć, że powrót po awansie będzie radosny.




AEK Ateny - Górnik Zabrze 26:30 (12:15)

ATENY: Matskiewicz, Arsić - Arampatzis 1, Żabić 6, Kritkos, Jonsson, Mandalinić 9/3, Mallios 3, Iliopoulos 2, Papadopoulos, Papadionysiou, Liapis 1, Martinović 3, Sokolić, Lemos, Kederis 1, Thome, Jonsson.

Kary: 6 min.

Trener Dragan DJUKIĆ.


GÓRNIK: Wyszomirski, Ligarzewski Szyszko 1, Tokuda 2, Morkowski 2, Kaczor 2, Przytuła 4, Artmenko 4, Mauer 5/4, Minocki 7, Krawczyk, Wąsowski 1, Bogacz, Ilczenko 1, Baczko 1, Dudkowski.

Kary: 4 min.

Trener Tomasz STRZĄBAŁA.


HSV Hannover-Burgdorf - HC Kriens-Luzern 30:30 (14:14)


1. Hanower 5 9 160:135

2. Zabrze 5 7 150:139

3. Lucerna 5 2 140:153

4. Ateny 5 2 131:154


6. kolejka, 5.12.:

Zabrze - Hanower, Lucerna - Ateny.


(mha)