To będzie ligowy hit

Nikt na razie nie myśli o medalach. Na to jeszcze przyjdzie czas – zapewnia Julia Nowicka, rozgrywająca drużyny z BielskaBiałej.


BKS BOSTIK ZGO BIELSKO-BIAŁA

Bielszczanki notują kapitalny start. Wygrały siedem kolejnych meczów, a doliczając Puchar Konfederacji CEV to już dziewięć, tracąc w nich zaledwie trzy sety. Jako jedyne w lidze wywalczyły komplet punktów i przewodzą stawce. Mają już na rozkładzie m.in. mistrza Polski, ŁKS Commercecon Łódź, oraz nieobliczalne #VolleyWrocław i Energę MKS Kalisz. Zawodniczki zdają sobie jednak sprawę, że droga do zaszczytów jest jeszcze daleka. Nikt na razie nie myśli o medalach. Jeszcze przyjdzie na to czas. Chociaż mamy je z tyłu głowy, ale na razie musimy skupiać się z meczu na mecz i być cały czas razem. Na pewno przyjdą słabsze momenty. Są one nieuniknione przy tak długim sezonie i tylu meczach do rozegrania. Musimy w nich być razem, wspierać się i liczyć na to, że jeśli któraś z nas zagra gorzej, to druga wejdzie i poprawi naszą grę. Do tej pory tak było. Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią takiego zespołu – podkreśla w rozmowie z klubowymi mediami Julia Nowicka, rozgrywająca BKS-u. Bielszczanki już dzisiaj czeka spore wyzwanie. Podejmują trzecie w tabeli (godz. 20.30) PGE Rysice Rzeszów. Wicemistrzynie kraju na początku grały w kratkę. Zaliczyły wpadkę u siebie z Radomką i łatwo uległy Grupie Azoty Chemikowi Police. Ostatnio jednak złapały wiatr w żagle. W trzech ostatnich kolejkach straciły tylko seta – w ostatnim spotkaniu z Grot Budowlanymi Łódź dobrze poradziły sobie też w Lidze Mistrzyń, pokonując Allianz MTV Stuttgart oraz Asterix Avo Beveren. Jeśli zamierzają dołączyć do ścisłej czołówki na porażkę w Bielsku-Białej nie mogą sobie pozwolić. Siłą Rysic jest wyrównany skład. Nie ma jednej wiodącej zawodniczki. Rozgrywająca Katarzyna Wenerska może liczyć na Ann Kalandadze, Amandę Coneo, znaną z występów w Bielsku -Białej, Gabrielę Orvosovą czy Magdalenę Jurczyk. To jest najbardziej pozytywny aspekt gry naszego zespołu w ostatnim czasie. Wiemy, że możemy na siebie liczyć i wzajemnie sobie ufamy. Bardzo pomaga drużynie, jeśli każda z dziewczyn daje coś od siebie i wygrywamy mecze wysiłkiem całego zespołu. W trakcie meczu nie myślimy przecież o tym, która z nas zostanie MVP. Cieszy jednak to, że ta statuetka trafia co mecz do innej dziewczyny i powinniśmy utrzymywać właśnie taką zespołową grę – oceniłaAnn Kalandadze, przyjmująca ekipy z Rzeszowa, której nie zaskoczyła dobra gra BKS-u. – W Bielsku-Białej zakontraktowano naprawdę dobre zawodniczki i zbudowano mocną drużynę. Ich dobra gra nie jest dla mnie niespodzianką i można było się jej spodziewać. BKS od kilku lat jest wymagającym przeciwnikiem, a w tym sezonie dobra gra przekłada się też na wyniki – dodała. W Bielsku-Białej zapowiada się pasjonujące widowisko.

(mic)