Kieleccy kibice liczą, że Artsem Karalek wykorzysta dziś wszystkie okazje. Fot. Facebook/Industria Kielce


Skuteczność do poprawy


Ledwie tydzień po meczach z Zagrzebiem i Barceloną w Lidze Mistrzów Industria Kielce i Orlen Wisła Płock będą miały okazję do rewanżu.


Nieco łatwiejsze zadanie czekać dziś będzie mistrzów Polski z Kielc. Przed 7 dniami stoczyli oni wyrównany pojedynek w Zagrzebiu i wywalczyli drugi w tej edycji remis.


Sposób na Mandicia

22 stracone bramki to bardzo dobry wynik, ale musimy poprawić wykańczanie akcji powiedział II trener Industrii, Krzysztof Lijewski. Przypomnijmy, że w Chorwacji kielczanie cały czas musieli gonić wynik i mogli przegrać, ale też wygrać z RK. Do remisu doprowadzili Alex Dujszebajew i Nicolas Tournat, a na sekundy przed końcem „setkę” zmarnował Dylan Nahi. Francuski lewoskrzydłowy przegrał sam na sam z Matejem Mandiciem. 21-latek tą interwencją podsumował kapitalny występ. W pierwszej połowie zatrzymał 12 za 21 rzutów, co dało mu rzadko spotykaną, 57-procentową skuteczność, a po zmianie stron dołożył jeszcze 5 spektakularnych interwencji. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że wkrótce po tego bramkarza ustawi się kolejka klubów możniejszych od tego z Zagrzebia. Kapitalnie wszedł w mecz, spisywał się rewelacyjnie i skazał nas na męczarnie potwierdził reprezentacyjny golkiper IndustriiMiłosz Wałach, który tamten mecz obserwował z ławki, bo wracający do wysokiej dyspozycji Andreas Wolff przebywał na boisku przez pełne 60 minut, broniąc 12 z 34 rzutów.


Utrzymać dystans

Po udziale w Super Globe w Arabii Saudyjskiej mistrzowie Polski nieco zwolnili, ale i tak w tygodniu rozgrywają dwa mecze. Dobrze być w domu i móc trenować systematycznie. Przed nami ważne spotkanie podkreślił Lijewski, ciesząc się z poprawy skuteczności Artsema Karaleka. W Zagrzebiu białoruski obrotowy trafił raz, a w ligowym meczu z Legionowem 13. Wiem, że to inny poziom przeciwnika, ale od czegoś trzeba zacząć uśmiechnął się asystent Tałanta Dujszebajewa. Po siedmiu kolejkach kielczanie mają 8 punktów i w tabeli grupy A zajmują 5. miejsce. Aby nie stracić dystansu do czołówki, dziś (18.45) w Hali Legionów muszą sięgnąć po pełną pulę.


Skazani na pożarcie

Znacznie trudniejsze zadanie czekać dziś (20.45) będzie „nafciarzy”, którzy pojechali do Barcelony i raczej trudno sobie wyobrazić, by wrócili z tarczą. W ich wygraną nie wierzą też najpopularniejsze firmy bukmacherskie, oferując 11 złotych za każdą postawioną złotówkę; remis jest „wyceniany” na 21 złotych. Barcelona to zawsze Barcelona, od wielu lat jedna z najlepszych ekip na świecie. W tym sezonie ponownie jest kandydatem do udziału w Final Four powiedział dyrektor sportowy Wisły, Adam Wiśniewski. W siedmiu meczach ekipa z Płocka zdobyła tylko 2 punkty i w tabeli grupy B okupuje 7. lokatę, co nie daje awansu do play offu. Przed tygodniem nawiązała walkę z Barcą, ale uległa 25:28. Ten zespół ma najlepszych zawodników na świecie, którzy w trudnych momentach biorą na siebie ciężar gry i doprowadzają do korzystnego rezultatu dodał były reprezentacyjny skrzydłowy. Teraz mistrz Hiszpanii boryka się z problemami finansowymi, jak wiele klubów musi oszczędzać, ale prawie każdy zawodnik, który dostaje propozycję od Barcelony, po prostu ją przyjmuje zauważył dyrektor Wisły, komplementując rywali na każdej pozycji. Nawet jeśli są najlepiej rozpracowani, to i tak na parkiecie robią swoje zakończył Wiśniewski, a od siebie dodajmy, że w tym sezonie sposób na lidera ze stolicy Katalonii znalazł jedynie wicelider Telekom Veszprem, wygrywając pod koniec października 41:36 i to w Barcelonie.(m, PAP)